drukuj

Jezioro prawie... łabędzie

Jezioro prawie ... łabędzie

Wchodzę na pomost, z którego zwisają pajęczyny otulone kropelkami rosy i nagle przy brzegu widzę... jego, królewskiego ptaka...

Raniutko, przed wschodem słońca jezioro wygląda zachwycająco. Idę dróżką okalającą jezioro. Jest cicho i tajemniczo, wczesnojesiennie. Jeszcze słońce nie wzeszło, jeszcze ptaki śpią w swych gniazdach, a liście leniwie kołyszą się na mokrych gałęziach. Nad jeziorem, tuż nad wodą, delikatne kłęby mgiełki łączą się, rozdzielają, by za chwilę rozpłynąć się w powietrzu. Wchodzę na pomost, z którego zwisają pajęczyny otulone kropelkami rosy i nagle przy brzegu widzę... jego, królewskiego ptaka. Nic sobie nie robi z mojej obecności. Być może zauważył w moich rękach aparat, bo zaczyna się wdzięczyć, piórami poruszać, szyją kołysać. Nie wiem, jak długo stoję w bezruchu urzeczona tym widokiem. Dopiero hałaśliwa sroka przerywa magię tej chwili. Łabędź odpływa... 

Zdjęcia

  • Jezioro prawie ... łabędzie
  • Jezioro prawie ... łabędzie
  • Jezioro prawie...łabędzie
  • Jezioro prawie ... łabędzie
  • Jezioro prawie...łabędzie
...a taka sobie kobieta. Pracuję, piszę, czytam, wciąż uczę się życia od nowa z nadzieją, że się w końcu nauczę!
rodorek
Autor:rodorek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać