Co Pan wiesz o tolerancji?
Jestem zbulwersowana. Na maksa. Dobitnie i jak nie wiem co. Dzisiaj doszła do nas wiadomość o śmierci Whitney Houston. Została znaleziona w hotelu, nieprzytomna, reanimacja się nie powiodła. Śladów przestępstwa na daną chwilę nie stwierdzono. Piosenkarka sławna, jej płyty rozchodziły się jak świeże bułeczki, przyznawano jej nagrody i miała rzesze fanów. Ale żeby nie było za słodko była również uzależniona od różnych używek. Podobno to przez jej męża, Bobby Browna, który wsławił się w życiorysie Whitney jako damski bokser i inny żul.
Ale nie to mnie zbulwersowało. Żal mi oczywiście Whitney, mogła jeszcze pożyć, nacieszyć się córką, ale zdarzyło się, śmierć nie wybiera. Inna sprawa mnie poruszyła. Włączyłam telewizor i natknęłam się na wypowiedź Pana Jacka Wrońskiego, dziennikarza, publicysty działającego też w branży muzycznej. Oczywiście poruszany był temat śmierci piosenkarki i... co słyszę. Pan Wroński zaczął mówić o byłym mężu Whitney, Bobby Brownie, że damski bokser, że przez niego uzależniła się od narkotyków. Ok. Ale w pewnym momencie dziennikarka, która prowadziła z nim wywiad powiedziała, że Brown to czarny charakter, na to Pan Wroński: tak, charakter też miał czarny, potem dodał że nie jedna Whitney związana była z nim no i jak to jest, że (dalsza wypowiedź Wrońskiego) że te kolorowe kobiety mają takie duże skłonności do damskich bokserów?
No i właśnie, może ja jestem przewrażliwiona, ale te wypowiedzi zabrzmiały mi jakby z rasistowska, no bo jak to rozumieć? I pytam się, czy kobiety rasy białej nie wiążą się z facetami, którzy potem okazują damskimi bokserami i ogólnie pojętymi czarnymi charakterami? Pomimo iż nie są czarni?
Panie Wroński, co Pan wiesz o tolerancji?
Z Bogiem, Whitney.






Kontakt: