Przedświąteczny klimat już czuć
Początek grudnia, a już sklepy bombardują nas promocjami, okazjami i gazetkami z masą pomysłów na prezenty. Obwieszone ozdobami i świecidełkami zwiastują nam święta. Niby jeszcze trochę czasu do Świąt Bożego Narodzenia, ale nigdy nie przeszkadzało mi specjalnie to, że tak szybko ten świąteczny klimat się wprowadza. Komercja, powiecie - a pewnie, ale czy nie przyjemniej robić zakupy słuchając świątecznych przebojów? Np. Last Christmas WHAM'u - od zawsze uwielbiam słuchać ten kawałek, który zapewne wielu z Was uważa za tandetny, prehistoryczny itp. Od lat kojarzy mi się on ze świętami z czasów, gdy byłam nastolatką - piękne, beztroskie lata :).
Lada chwila zabłysną ozdoby na ulicach. Czy nie przyjemniej się spaceruje po mieście oświetlonym świątecznymi lampkami? Mnie się zdecydowanie podoba miasto przystrojone, a nie takie codzienne, szare. I nie przeszkadza mi nawet to, że te nasze gorzowskie ozdoby nie są najpiękniejsze na świecie, delikatnie mówiąc ;). I nie mam nic przeciwko wcześniejszym świątecznym wystawom, przeciwko świątecznemu klimatowi :). Czasami odnoszę wrażenie, że radość nam się udziela, jest mniej agresji, nerwów, więcej uśmiechu...czy może tak mi się tylko wydaje? ;))

Wham! - Last Christmas




Kontakt:
A mnie, przyznam, wkurza
A mnie, przyznam, wkurza komercyjny charakter tych świąt, podobnie jak przymus świetnej zabawy w noc sylwestrową. Ale zgadzam się z jednym: w koncówce roku jesteśmy dla siebie lepsi. Nie zmienia to faktu, że najchętniej bym uciekł gdzieś, gdzie nie ma tego przedświątecznego szaleństwa. I korzystając z dobrodzejstwa nadchodzącego urlopu, najpewniej tak zrobię. Howgh!
:)^-^
@Tomasz Nieciecki:Ja też sie przyznam bez bicia, że wkurza mnie świąteczna komercja. Dla mnie to takie kiczowate i ściagnięte z zachodu, gdzie ludzie chodzą z wielkim cheese na buźkach po sklepach zawalonych tandetną pseudoświąteczną chińszczyzną.
Nie mylić ze świątecznym klimatem już podczas Świąt, kiedy to ludzie faktycznie są jakby nieco dla siebie lepsi. Szkoda tylko, że tak nie zostaje na dlużej ;-)
"A mnie, przyznam, wkurza..."
@Tomasz Nieciecki:Jest wyjscie - na to wkurzenie jest sposób - OLAĆ ŚWIĘTA!
Ja tak robie od kilkunastu lat... Swieta urzadzam sobie wowczas jak mam ochote i fundusze.
A co do zarcia - przeciez w te dni swiateczne żołądek nam sie nie rozciaga!
To klechy i przekupnie nam wmawiaja że trzeba zrec i chlac aby swietować!
A jezeli ktos wierzy w Boze Narodzenie - moze świetować tak jak bohaterzy tego swieta..
Skromnie i z pokora.
Hmm... ;))
@Roman:"Ja tak robie od kilkunastu lat... Swieta urzadzam sobie wowczas jak mam ochote i fundusze."
To takie trochę dziwne, nie, może - oryginalne święta :)
A zna Pan, Panie Tomaszu,
@Tomasz Nieciecki:A zna Pan, Panie Tomaszu, takie miejsce, gdzie to szaleństwo świąteczne nie istnieje? To poproszę o podpowiedź :).
Też się nosiliśmy kiedyś z zamiarem ucieczki świątecznej, myśleliśmy o wyjeździe w góry. Ale tam też święta... ;) Co nie zmieni faktu, że jak Majka podrośnie, zapewne chociaż raz spróbujemy świątecznej ucieczki, licząc na to, że rodziny nam wybaczą :))
PS. Miłego urlopu :)
Tylko proszę do nas zaglądać, choćby z komóry... ;))
"do nas zaglądać, choćby z komóry"
@Jamajka:Znaczy z szopki?... ciekawe za kogo będzie robił?
No jak za kogo? Za szefa,
@Roman:No jak za kogo? Za szefa, nie? ;))
...
@Jamajka:Znam, znam, ale nie mogę zdradzić, bo jeszcze jacyś świąteczni szaleńcy tam za mną pojadą. A co do zaglądania obiecać nie mogę :)
Nastrój
A wiesz… kiedyś nie lubiłam tego przedświątecznego rozgardiaszu, a teraz mi nie przeszkadza. Może zwyczajnie się starzeję:) Lubię robić zakupy pośród udekorowanych stoisk no i ta muzyczka w tle. Jakoś tak przyjemniej, odświętniej…:)
Rodorku! ;))
@rodorek:Jeśli akceptacja tego rozgardiaszu wiąże się ze starzeniem, to dziękuję Ci bardzo! :D
Hehehe... ;)))
:)^-^
Oj, Jamajka, nie zazdroszczę, dziecko maleńkie a ty już taka staruszka ;-) Ale chyba dożyjesz osiemnastki swojej dzieciny???
:)))
@nicole:Mam nadzieję! ;)))
Święta!
Najgorszy czas,dla mnie w pracy, i jeszcze ta niedziela handlowa,
Nie mam świąt, mam wolne od pracy tylko dwa dni.
Grudzień najgorszy miesiąc,w całym roku!
Dlaczego?
11 grudnia to mój ostatni dzień wolny przed świętami,i tyram aż do 25 grudnia bez przerwy...Święta mam w nosie...chcę odpocząć...
Nie zazdroszczę, Marjola.
@mar-jola:Nie zazdroszczę, Marjola. Powinnaś mieć wolne w tygodniu po przepracowanej niedzieli.
No to pomarudzę teraz trochę,
No to pomarudzę teraz trochę, tak dla odmiany ;))
Poszliśmy wczoraj zobaczyć Mikołaja, najpierw na Stary Rynek. Co prawda dotarliśmy pod koniec imprezy i niewiele widzieliśmy na scenie, ale za to słyszeliśmy. I to jak! Za głośno, zdecydowanie za głośno pani krzyczała do mikrofonu. Może nawet nie krzyczała, ale tak ustawiono poziom głosu, że było słychać tak, jakby na placy były dziesiątki tysięcy osób, przygłuchych nieco, a dźwięk ma dotrzeć aż do Urzędu Wojewódzkiego. Taka impreza to mordęga. I już mniej ważne było dla mnie to, kto tam mógł występować na scenie, skoro uciekałam jak najdalej od głośników, a i tak wytrzymać się nie dało.
Ogólne wrażenia średnie - jeden maleńki kramik z balonikami i świecącymi zabawkami, scena jakaś taka mało kolorowa, część drzewek w Rynku oświetlona, a część nie... Nie żałuję, że nie byłam od początku. Może za rok będzie lepiej? ;)
Askana - no tutaj już dzieciaki mają co robić :). Wielka przezroczysta kula śnieżna, w której najmłodsi mogą się bawić czymś, co imituje śnieg. Sądząc po minach - szkraby miały niezłą zabawę. Tak samo dzieci jeźdżące na konikach i zebrach po holu Askany - zabawa przednia :).
Dotarliśmy z małą do Mikołaja, już mieliśmy ją budzić, gdy ten ... poszedł sobie. Gdzieś ;). I jakiś taki wychudzony, biedulek :). Odkąd sięgam pamięcią, Mikołaj był zawsze słusznej postury, ten jednak jakby zabiedzony. Kryzys i jego dosięga? ;)
A w ogóle to harrrrmider strrraszny, chyba jednak nie o takim klimacie świątecznym myślałam... ;)
I pierwszy raz zdarzyło się nam ujrzeć napis na automacie wydającym bilety, że wszystkie miejsca parkingowe zajęte. Szok!