Smocza ofiara

Zjem was jak kotlety!
Opustoszały ulice,
zamknięto furtki i bramy;
ostatnią w gminie dziewicę
wiodą smokowi do jamy.
Dziewoja krzepka, piersiasta,
ponętna, w biodrach szeroka;
z dawna wpisana do bractwa
rodzin skrzywdzonych przez smoka.
Gapiami roją się chaszcze,
w przestrachu zamarł tłum ludu;
szeroko rozwarł smok paszczę,
nie z żarłoczności, lecz z nudów.
Nigdy nie trzymał się diety,
ni dnia jednego nie pościł,
a dziś na widok kobiety
czuł tylko zgagę i mdłości.
Odeszła smutna lecz hoża,
niewinna, czysta, niczyja,
bo skoro smok jej nie pożarł,
jaka ją zechce bestyja?
Teraz ukrywa się tłoku,
krąży samotnie po świecie;
mgliste wspomnienie o smoku
chowa w pilśniowym berecie.
Rzadko wysuwa się z cienia;
jej życie smutne i szare;
dyskretną łezką wzruszenia
uczcijcie smoczą ofiarę.








Kontakt:
Wzruszyłam się niebywale;)
Panie Ferdynandzie - żałuję, że nie ma tu emotikonków, tak jak na gg. Kliknęłabym "rotfla" ;)
Uczciłam :)
ale bardziej żal mi smoka; biedaczek :)
Poczucie humoru jak zwykle na wysokim poziomie.
Kilka tygodni temu widziałem tego smoka.Nie dziwię się że stracił apetyt,on ledwo zionie ogniem,normalnie anemik jakiś ;)
Niech zyje smok
Bajka o smoku co krzywdził owieczki jest w moich artykulach. Do tematu smoczego będzie trzeba chyba czasem wrócić, skoro sie podoba. Dziękuję za komentarze.