Zrujnowaną willę LOKU-u całe miasto ma na oku
Dla wielbicieli historii miasta to tzw. willa Herzoga. Dla mniej zorientowanych - zabytkowy budynek po LOK-u, który stoi na samym końcu nowego bulwaru. Kiedyś był tu sklep ze sprzętem dla nurków i właśnie siedziba Ligi Obrony Kraju. Potem jednak budynek opustoszał, a dwa lata temu - w grudniu 2009 r. - kamienicę kupił prywatny inwestor. Zapłacił nieco ponad 500 tys. zł. Miał tu być hotelik z restauracją. - Świetny pomysł, bo ludzi i turystów w ciepłe miesiące zawsze jest tutaj mnóstwo - mówił wczoraj spacerowicz Jerzy Woźniakowski.
Od 2009 r. bulwar wypiękniał, za 10 mln zł miasto zrobiło z traktu spacerowego jedno z najpiękniejszych miejsc w Gorzowie, a budynek dalej niszczeje w oczach. Teraz mijają dwa lata od sprzedaży i inwestor musi zacząć remont. Taki zapis jest w umowie kupna - sprzedaży, jaką podpisał on z miastem. Barbara Napiórkowska z miejskiego wydziału nieruchomości przypomina: - Właściciel ma dwa lata na ruszenie z pracami i dwa na ich zakończenie. Jeśli nie dotrzyma terminów, zapłaci 50 tys. zł kary za każdy rok.
Próbowaliśmy wczoraj skontaktować się z biznesmenem, do którego zabytkowa willa teraz należy. W lokalu w centrum, gdzie prowadzi gastronomię, go nie było. Telefon komórkowy, który w końcu dostaliśmy, okazał się numerem do jego kolegi. - Nie mam jak panu pomóc - powiedział znajomy przedsiębiorcy. Byliśmy więc wczoraj na miejscu, tuż koło willi. Widać już zmianę: wreszcie zdjęto ohydny, blaszany płot, który od miesięcy otaczał willę. Jednak przez to widać jeszcze lepiej, jak zaniedbane są okolice budynku. Mnóstwo tu butelek, śmieci, śladów po libacjach. - Obok w sezonie cumuje Kuna, są bary, restauracje, do centrum są trzy kroki, jeszcze bliżej do magistratu. To ścisłe centrum - wyliczał wczoraj zalety tego miejsca Paweł Drzewiecki, który spacerował tu z dzieckiem. To nie wszystko. Obok jest przecież obszerny parking (wjeżdża się w niego od ul. Cichońskiego), dodatkowo nieruchomość ma własny, wewnętrzny postój na kilka samochodów. Nie wspominając już o tarasie widokowym, wchodzącym nad Wartę, który jest dosłownie po sąsiedzku z budynkiem.
- Urokliwe miejsce. Ale pewnie remont to nie będzie tania sprawa... - zastanawiała się na głos Maria Grzybowska, którą spotkaliśmy na bulwarze.
O nie, nie będzie. Po pierwsze: to zabytkowy budynek i wszystkie materiały i prace muszą być najwyższej jakości. Po drugie: gdy przez zamknięciem na głucho byliśmy w środku, było widać potężne zniszczenia. Nawet schody są w fatalnym stanie. Zgodnie z umową - podkreślmy jeszcze raz - prace muszą zakończyć się do grudnia 2013 r. Podobne zapisy w umowie urzędnicy zastosowali przy sprzedaży zabytkowego czerwonego spichlerza po drugiej stronie rzeki, na Zawarciu, koło Novej Park. Tam też nowi właściciele muszą wykonać remont w określonym czasie, bo inaczej będą płacić kary. Takie podejście miasta to efekt kilku wcześniejszych wpadek z nieruchomościami. Do dziś przecież nowi właściciele nie ruszyli z remontami kamienic przy ul. Łokietka czy 30 Stycznia, które Gorzów sprzedał po 2000 r. - Gorzej jak okaże się, że nagle budynki zmienią właściciela i zacznie się wszystko od nowa, jak było z kamienicami - usłyszeliśmy wczoraj od Andrzeja Koźmiuka.
Nie zacznie. Miasto przewidziało i taki scenariusz. Każdy nowy podmiot, który kupi kamienicę LOK-u czy spichlerz, wchodzi w terminy i obowiązki pierwszych właścicieli. Czyli niczego nie przeciągnie!


























Kontakt:
Hmmmm
"wchodzi w terminy i obowiązki pierwszych właścicieli" - to trzeba znaleźć rodzine Herzoga!
budynek LOK
Jesli budynek wyglada tak jak jest na zdjeciu to nie ma co remontowac wyglada fantastycznie? Wlascicielowi nalezy sie nagroda! Brawo tez dla UM ze potrafil zmusic wlasciciela do tak szybkiego "rwemontu" ( kiedy otwarcie)??
Budynek LOK.
>
Po przeczytaniu artykułu nie jestem pewien czy rusza czy nie rusza remont budynku.
Rozebranie płotu nie powinno być oznaką rozpoczęcia remontu.
Pozdrawiam.
Znam przyczynę zatrzymania
Znam przyczynę zatrzymania remontu tego budynku , szybko nie będzie remontowany ponieważ przy budowie bulwaru podkopali się pod budynek , Warta przybrała woda podmyła fundament i jest pęknięty .Sprawa jest w sądzie a jaki będzie wyrok nie wiem . Wiem jedno że koszt pęknięcia fundamentu jest duży i winny powinien go pokryć . Tak że na razie budynek LOK będzie stał tak jak stoi .