Znak drogowy przy ul. Grottgera bez tabliczki narobił zamieszania
Mieszkam w Gorzowie przy ul. Grottgera, w bloku między Asnyka a Chopina. Od pięciu lat do dzisiaj parkowałem samochód na ulicy pod blokiem i nie było problemu - szeroki chodnik i nikomu to nie przeszkadzało. Dzisiaj wszystko się zmieniło. Wracając z pracy zauważyłem za wycieraczką jakąś kartkę. Kartki też miało kilku moich sąsiadów Sprawdzam, a to wezwanie od straży miejskiej, za to, że zaparkowałem za znakiem zakazującym postoju. Teraz wyjaśnię jak to było z tym parkowaniem. Od pięciu lat mam samochód, a że nie mam garażu parkuję auto na ulicy. Przy skrzyżowaniu Grottgera z Asnyka stoi znak zakaz postoju a pod nim parę lat temu była tabliczka informująca, że dotyczy samochodów ciężarowych. Niestety, była dość nisko i młodzi ludzie najpierw utrącili pół a później znikła całkiem, tylko uchwyty zostały. Najpierw dzwoniłem na policję, ale uzyskałem informację, że naprawą znaków zajmuje się Urząd Miasta, Tam też zadzwoniłem. Jakiś urzędnik poinformował mnie, że sprawdzą i zajmą się tą sprawą. To było ze dwa lata temu. Wszyscy parkowali, to i ja też. Tak było, jak już nadmieniłem, do dzisiaj. Po przeczytaniu karteczki ciśnienie mi się podniosło, odpalam auto i jadę do straży miejskiej. Zostałem pouczony, że za takim znakiem nie wolno parkować i następnym razem będzie mandat. Moja obrona, że została zniszczona tabliczka, została skwitowana przez pana strażnika stwierdzeniem: - Nas to nie interesuje, my widzimy znak a przepisy trzeba przestrzegać. Jednak tak szybko się nie poddałem i w końcu zadzwoniłem do miejskiego inżyniera ruchu, który obiecał wszystko sprawdzić. Po wyjściu z budynku straży sam zadzwoniłem do wyżej wymienionego i obiecał mi, że jeszcze dzisiaj tj. wtorek 9 marca przyjedzie na miejsce i zapozna się z sytuacją. Oby tak było. W załączeniu zdjęcia słupa ze znakiem i uchwytu, który pozostał po oderwanej tabliczce. Napiszę jak to się skończyło.

























Kontakt:
"my widzimy znak a przepisy trzeba przestrzegać"
prosty wniosek trzeba samemu zainstalować pod znakiem zakazu parkowania napis NIE DOTYCZY MIESZKAŃCÓW i po sprawie.Jak widać nie tylko Temida ma opaskę na oczach. :))))
A może taki napis: "NIE
@body:A może taki napis: "NIE DOTYCZY"? Po prostu. ;))))
;)
@Jamajka:prościej byłoby usunąć znak:)
:)))
@gonia:Ale to już chyba pod jakiś paragraf podejdzie ;), a tak? niewinna karteczka z dopiskiem... ;))
:) ^-^
Przepisy są po to,żeby je łamać, ojej, usuną ten komentarz :)
Fotka nie weszła, ale wierzę
Fotka nie weszła, ale wierzę Panu na słowo. No w czasach takich absurdów żyjemy, niestety. Ciekawe, że często brakuje strażników tam, gdzie być powinni, natomiast są tam, gdzie ich nie trzeba ;). I ciekawe jak się wytłumaczą odpowiedzialni za to ludzie, którzy zgłoszenie o zniszczonej tabliczce przyjęli dwa lata temu i mieli sprawdzić i się sprawą zająć. Czekam na ciąg dalszy Panie Apolloniuszu.
Na...
Na Zaułku był taki sam problem. Pojechałam do UM wydz. Transportu Dróg żeby pod znakiem dołączyli tabliczkę [ NIE DOTYCZY MIESZKAŃCÓW] powstał problem niemożna .Więc po długiej dyskusji zgodzili się na tabliczkę [NIE DOTYCZY POBOCZA] i taką tabliczka widnieje. Problem powstał że teraz nikt się nie przyczepi że samochód jest żle zaparkowany. Ale mieszkańcy mają problem , bo nadal nie mają gdzie zaparkować .Kierowcy stawiają auta po dwóch stronach ulicy ,ulica jest wąska i wjazd na osiedle sprawia problem.
Ja to raczej jestem, że straż
Ja to raczej jestem zaskoczony, że straż miejska zapuściła się w te rejony, musiał chyba ktoś życzliwy zadzwonić. Tak czasem wymiar sprawiedliwości się budzi i wykonuje jakieś kilka spektakularnych i popisowych misji. Wielokrotnie przytaczałem przykład jak wygląda ruch na ul. Kossaka (ta sama dzielnica) chyba łamie się wszystkie możliwe zakazy (zakaz postoju na skrzyżowaniu, zakaz postoju, zakaz zatrzymywania, zakaz wjazdu) i powoduje to dość dużo zagrożeń bo ulicą poruszają się chaotycznie piesi (notoryczny brak chodnika) - jednak Policji czy Straży Miejskiej to jeszcze tam nie widziałem. Może się okazać, że zniknięcie adnotacji "Dot. ciężarowych" było jednak działaniem inż. ruchu, oni lubią eksperymentować ekstremalnie z znakami w naszej dzielnicy utrudniając do maksimum życie mieszkańców a nie rozwiązując żadnych problemów. Odnośnie tabliczek "Nie dot. mieszkańców" to jest to plaga na osiedlach, teraz wychodzi, że jak jadę odwiedzić znajomych to nie mogę praktycznie wjechać na teren całego oś. że o postawieniu auta w okolicy nie wspomnę - kompletna bzdura, czy faktycznie o to chodzi, aby znajomi nas nie odwiedzali, bo samochodu nie ma gdzie postawić? Czy chodzi o to aby zastawiać się znakami, które budzą tylko politowanie?
Zaniedbanie grzechem głównym.
Zaniedbanie grzechem głównym. Gdybyście państwo nie odpuścili sobie od samego początku, Tego zdarzenia by nie było. Trzeba było natychmiast po zdewastowaniu znaku naciskać, aby tabliczka informacyjna pod znakiem wróciła na swoje miejsce.A teraz pretensje do Straży Miejskiej ,że wykonuje swoje obowiązki. Wykonuje źle, nie wykonuje jeszcze gorzej i tak w kółko Macieja.
Życzę ci Bronek takiej
@Bronislaw Mierzwa:Życzę ci Bronek takiej karteczki za wycieraczką ;-)
Apoloniuszu Pamiętaj o
@apolloniusz:Apoloniuszu Pamiętaj o jednym, nie życz nikomu co Tobie nie miłe, takie życzenie może się odwrócić. Ale zapewniam Ciebie Twoje życzenie się nie ma prawa ziścić. Mimo najszczerszych Twoich chęci. Pozdrawiam serdecznie.
Mnie to ciekawi, że akurat
Mnie to ciekawi, że akurat tam wykonuje, a w całej okolicy nie. Ja jestem bardziej za wykonywaniem, ale powszechnym nie wybiorczym.
Panie Muminku i Straż Miejska
Panie Muminku i Straż Miejska i Policja akurat często na tym terenie plus przyległościach ( głównie rejon u.Sportowej) gości....:)
No to jest szansa, że kiedyś
@Meg:No to jest szansa, że kiedyś dotrze do Kossaka :-)
na Kossaka to są prawie
na Kossaka to są prawie codziennie ... pracuję tam więc wiem :)
I skutek żaden? Czy oni do
@Oshin:I skutek żaden? Czy oni do -15-tej chodzą tylko?
happy end
Wszystko udało się załatwić, będzie tabliczka. A swoją drogą, może by tak powołać Rangersów. Ameryka ma to czemu Gorzów nie może. Pozdrawiam.
;))
@apolloniusz:"happy end - Wszystko udało się załatwić, będzie tabliczka. " ----- A jakieś "przepraszamy"? Nie załatwiliśmy sprawy wcześniej, bo..."? "Przykro nam, że musiał się Pan fatygować i denerwować?" ;)))
To,
@Jamajka:Jamajko, dopiero po szkoleniach pod tytułem "Poprawa efektywności usług świadczonych przez administrację samorządową" w których ma wziąć udział 266 pracowników magistrackich. Życzmy sobie, abyśmy trafiali na tych przeszkolonych:)
:)
@gonia:Nooooo, po szkoleniach to bez łaski ;)). Chyba... :P Ja się jednak łudzę, o naiwności ludzka! ;), że Pan Apolloniusz po prostu zapomniał ten drobiazg dopisać.. ;)
Siła mm?-;)
Siła mm?-;)