Zgłoś problem i odbierz nagrodę
Wiele razy czytałam artykuły na temat złego traktowania pracowników hipermarketów przez pracodawców. Dlatego też zaciekawił mnie pomysł Związków Zawodowych Solidarność utworzenia portalu, na którym można opisywać przypadki wyzysku pracowników w hipermarketach. Do wpisów zachęca hasło reklamowe:
,,Stwórzmy mapę wyzysku w marketach''. Niby wszystko OK – pomyślałam. Nareszcie znalazł się ktoś, kto ujmie się za tą grupą zawodową i zacznie rozprawiać się z patologią oraz przypadkami łamania praw pracowniczych. Z zainteresowaniem poczytałam sobie o tym projekcie, chciałam dowiedzieć się czegoś więcej. No i dowiedziałam się... Gdyby za największe pokłady naiwności przyznawano Nobla, pewnie otrzymałabym go, i to w pierwszej edycji.
Okazuje się, że na tym portalu pisać sobie może każdy, a do tego ma zapewnioną anonimowość. Widzicie to? Każdy, kto siedzi choć trochę w necie, wie, jak takie anonimowe wpisy wyglądają. Wybierasz sobie nick np. ,,Skrzywdzona'' i dawaj huzia na Józia, można pisać co ślina na język przyniesie. Jeśli ktoś w swojej naiwności zapyta – a po co ludzie mieliby zmyślać albo pisać głupoty, to odpowiadam – dla stówki. Okazuje się bowiem, że autorzy czterech najciekawszych wpisów będą dostawać co tydzień bony o wartości 100 zł. A wszystko w ramach zorganizowanego przez ten portal konkursu: ,,Zgłoś problem i odbierz nagrodę''.
Bardzo sceptycznie podchodzę do tego pomysłu. Pomijam już to, że anonimowe wpisy, a do tego jeszcze dla kasy, często mijają się z prawdą albo są „prawdą" naciąganą na własny użytek. Zakładając jednak, że ktoś opisze rzeczywistą sytuację panującą w sklepie, w którym pracuje, to pomysłodawcy założenia tego portalu nie mają żadnych instrumentów prawnych, by cokolwiek zmienić. No może nie do końca, bo gdyby im naprawdę zależało na doli i niedoli pracowników hipermarketów, to mogą przecież lobbować na rzecz zmiany prawa w tym zakresie. Tyle że takie lobbowanie to mrówcza praca, wymagająca dogłębnej znajomości tematu, wynikającej nie tylko z anonimowych donosów. Przy tym taka mrówcza praca jest zupełnie nie medialna.
Podsumowując. Fajnie, że Związki Zawodowe zauważyły problem, jakim jest łamanie praw pracowniczych w sieciach hipermarketów. Jednak sposób, jaki wybrali na nagłośnienie tego problemu, jest moim zdaniem co najmniej nieprofesjonalny. Dopóki prawo będzie pozwalać na omijanie przepisów, pracodawcy zaopatrzeni w armię swoich prawników będą to wykorzystywać, jak tylko się da. Trzeba więc zmienić prawo, a nie tworzyć portal, który przypomina książkę życzeń i zażaleń, która miała obowiązek wisieć w każdym sklepie i nic z tego nie wynikało.
O stronie etycznej donosów za kasę już nie wspomnę.



























Kontakt:
Dla mnie to jakaś abstrakcja.
Dla mnie to jakaś abstrakcja. Kasa za donosy, na dodatek w takiej postaci, że można wymyślić wszystko i na każdego właściwie? Żart jakiś chyba.
W taki sposób można zniszczyć człowieka, np. zbyt dużo wymagającego przełożonego, lub innego nielubianego kolegę z pracy, np. przodownika w czymś tam.
Pomysłodawca powinien się zastanowić nad tym pomysłem i nad sobą jednocześnie.
"Za pieniądze ksiądz się modli,
za pieniądze lud się podli"
rodorek ma rację - lobbowanie za zmianą przepisów jest ciężką i niemedialną pracą...