drukuj

Zbieracze są wśród nas

Kategorie: Tagi:
Są ludzie, których zawodowym zajęciem jest... kolekcjonerstwo. Tzw. zbieracze swój dzień pracy zaczynają od piątej rano. Niektórzy być może wcześniej.

 

 

Gdyby się zapoznać z cennikiem skupu, to plastikowy pojemnik na mleko o pojemności czterech litrów warty jest 25 centów. I wcale nie jest ciężki, gdy jest już pusty. Oczywiście zbierane są przede wszystkim puszki po napojach i butelki, których wartość wyliczana jest na pięć - dziesięć centów, w walucie kanadyjskiej, która w pewnym momencie przeskoczyła o ileś tam setnych amerykańską.

 

Polak z mojego pokolenia był za ambitny, by w kraju robić pieniądze w taki sposób. Za granicą pewnie by się przełamał. I wcale nieźle by na tym wychodził. Sądzę, że dzisiejsze pokolenie już nie ma takich  "hamulców" wewnętrznych i zajmuje się wszystkim, co może zamienić się w pieniądze. Nie mam na celu poniżania nas jako narodowości, Boże bron! Proszę mnie źle nie zrozumieć. Wręcz przeciwnie, podziwiam tych "zbieraczy", którzy potrafią od samego rana oczyszczać nasze chodniki, trawniki i ulice.

 

A już jak się trafi na takie "perełki" jak boiska sportowe, hale hokejowe itp? Można sobie wyobrazić naszego "zbieracza" w czerwonym Jaguarze, wieczorowa pora, z piękna blondyna u boku. Dlaczego? Ponieważ na stadionie jest powiedzmy trzydzieści tysięcy miejsc, z których polowa nie pije piwa (piwo się serwuje tylko w plastykowych dużych kubkach). Ile to jest za wieczór po pięć centów?  A tych wieczorów będzie tyle, ile jest gier w sezonie. Chodziłem na te mecze, ale nie liczyłem ich.

 

Są też inni "zbieracze". Zajmują się zwożeniem wszystkiego z prowincji, po zmarłych osobach, które nie maja bliskich. Są to meble, książki, garnki, kubki i wszystko co się może sprzedać. Nie raz i nie dwa znajdują się tam przedmioty naprawdę wartościowe. Kiedyś u takiego "zbieracza" wygrzebałem obrączkę srebrną najwyższej próby , za którą zapłaciłem... dwadzieścia pięć centów. Lubię odwiedzać sklepiki i stragany tych "zbieraczy".

 

Ja sam się zajmuje zbieraniem, ale moje zbieranie pożera pieniądze naszej rodziny. Jest moja chorobą, przyjemnością i skarbem. Mam alergię na kurz, ale zawalam nasz dom książkami, figurkami, starymi wycinkami z gazet..., które kiedyś się mogą przydać jako źródła do tego, co chciałbym napisać.

 

Piękne jest życia "zbieracza".

 

 

Współpraca: Copyright by Henryk Chrzanowski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Łuka
Łuka wt., 2010-04-20 11:39

Henryku--mam zaległości w

Henryku--mam zaległości w czytaniu MM-ki, ale jak rozumiem mieszkasz poza krajem...
jak też lubię obserwować zbieraczy---te wózki dziecinne wyładowane zardzewiałym metalem, gazetami i kto to może wiedzieć , czym jeszcze.... bardzo wielu tych ludzi wykonuje swój zawód z jakąś pasją , wielokrotnie widać na ich twarzach determinację odkrywcy....a kolekcjonerstwo- rozumiem zbieranie starych gazet, czy wartościowych przedmiotów -- ale te moje kamienie, muszelki, piórka, bryłki soli, jakieś drobiazgi---to tylko ukryte wspomnienia--i cóż z tego ,że mam wszystko opisane w jakimś nibykatalogu--wiem, że kiedyś ktoś to po prostu wyrzuci.....ale podpisuję się pod Twoim ostatnim zdaniem" Piękne jest życie "zbieracza".....

Łuka
Roman
Roman wt., 2010-04-20 11:51

Pchli Targ?

Nie od dzisiaj forsuje pomysl powstania na Starym Rynku - Pchlego Targu - dla kolekcjonerow - nie dla tandeciarzy z gaciami chińskimi. W jakis dzień tygodnia Miasto mogloby wystawiac jakies ujednolicone stoiska dla zbieraczy i szperaczy w strociach... Pewnie wielu gorzowian ma na strychach czy w piwnicach przedmioty ktore dla nich nie sa istotne - a przynioslyby kilka zlotych do domowego budżetu. Prezio forsuje "nowa świecka tradycję" sadząc renetę nie gorzowska a landsberską - to moze warto "odkopać" pamiatki bo byłych mieszkańcach Landsberga? Zainicjowac tradycyjne Pchle Targi - a kolekcjonerzy - swoimi kontaktami rozpowszechnia wieść wśród zainteresowanych. I pewnie znalazłoby sie kilku bywajacych regularnie co tydzień. A jako zwieńczenie "roku kolekcjonera" - z okazji Dni Gorzowa zorganizować większa impreze. Tak jak to sie odbywa np. w Poznaniu od wielu lat!

Szczepies
Szczepies wt., 2010-04-20 11:59

Pomysł wprost fantastyczny,

@Roman:

Pomysł wprost fantastyczny, też brakuje mi takiego miejsca w centrum (kiedyś byli tacy handlarze na Św.Jerzego), gdzie można by było kupić/wymienić/obejrzeć starocie i różne graty. Może by Pan się zajął propagowaniem tego na poważnie? Warto by było. Dziękuję i pozdrawiam

gonia
gonia wt., 2010-04-20 12:21

...

od znajomego, kolekcjonera dóbr wszelakich słyszałam, że w niedziele warto jeździć na giełdę, na Szczecińską. Raz w miesiącu, w MCK odbywają się(odbywały?) giełdy kolekcjonerskie.

gonia
Roman
Roman wt., 2010-04-20 12:33

...

@gonia:

"Gielda " - to synonim bezguścia... A Miasto mogloby sie promowac Pchlim Targiem z klasa i zlokalizowanym w miejscu do tego stworzonym przez zalozycieli Miasta - czyli na Rynku!

meg_a vacik
meg_a vacik wt., 2010-04-20 12:29

U nas w kraju ________nie

U nas w kraju ________nie nazywamy ich zawodowymi zbieraczami____________ich nazywamy biedakami________czasem "prywaciarzami"________a przelicznik złotówkowy ____________śmieszny

meg_a vacik pozdrawia
Roman
Roman wt., 2010-04-20 12:40

...

@meg_a vacik:

HeY!!! Gem (xxx) .. trudno sie czyta takie "wykreskowane" teksty... czy musisz zawsze budzic kontrowersje? Jak nie ilościa nicków to ich jakością. Postaraj sie aby były wyjatkowe w treści przekazu a nie w głupawej formie!

meg_a vacik
meg_a vacik wt., 2010-04-20 12:43

Romanie______________nie

@Roman:

Romanie______________nie zbaczaj z tematu_____________tylko komentuj tekst_____________albo_______ pleć warkoczyki na brodzie__________bo tu na twoje głupoty ___________miejsca nie ma!

meg_a vacik pozdrawia
nicole
nicole wt., 2010-04-20 13:41

:) ^-^

Ja znam osoby, które mają emeryturę a zbierają puszki. Nie znam takich kolekcjonerów - zbieraczy, chociaż i u nas tacy na pewno są :) A super Pchli Targ jest w Paryżu, można tam kupić świetne rzeczy i co najważniejsze, utargować ekstra cenę!!! A ja uwielbiam się targować, ale w Polsce jak utargujesz 5 złotych to czujesz się jak Balcerowicz :)))

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
mar-jola
mar-jola wt., 2010-04-20 19:14

Często odwiedzam naszą

Często odwiedzam naszą coniedzielną giełdę, ale chodzę tylko po tej części ze starociami, sama wygrzebałam stary piękny świecznik z mosiądzu..Pomysł Pchlego Targu super popieram:))

mar-jola
Delphinenhaus
Delphinenhaus wt., 2010-04-27 08:34

Bardzo rposze nie miszac tematów

1. złmiarze, butelkarze, makulatorowcy to ewentualnie "zbierzacze", zasadniczo ludzie zmarginalizowani, odrzuceni, czasem chorzy, ale jednak bardzo pożyteczni (np. d 90% odzysku aluminium puszkowego, polski ewenement na skalę światową), choć takze wkurzający a nawet niebezpieczni (PKP może zaświadczyć)
2. handlarze, rzadko antykwariusze czy po prostu miłośnicy tematu, najczęściej typ kupiecki żyjący z obrotu towarowego, przy czym obojętne jest czym, dziś może być pietruszka, jutro np. stare telewizory, obecnie w Niemczech trafiają się wielu z nich perełki, czasem zwykłe śmieci spod kontenera i tym obracają
3. zbieracze, szeroka gama motywacji i sposobów realizacji, przypadek, tradycja rodzinna, chęć lokaty, czy też snobizm, jednak są to typowo "niedzielne" zachowania, od przypadku do przypadku, nie wychodzące poza krąg rodzinny, czy znajomych, ograniczone finansami, pracą zawodową, życiem rodzinnym
3. kolekcjonerzy przez duże K to grono również niejednolite, jednak ze wspólną cechą daleko idącego zaangażowania w temat, wiedzę oraz samą kolekcję,finansowo, organizacyjnie, budując sięc powiązań, gromadząc literaturę, zajęcie na codzień, będące czasem litemotivem każdego dnia, najczęsciej z dużym efektem na zewnątrz - wystawy, publikacje, spotkania itd.
W Gorzowie zero szans na wyjście ponad 3 pierwsze grupy, a one nie dają szans na zorganizwoanie czegokolwiek ponad spotkanie towarzyskie w Chemiku raz w miesiącu - jak słaba pogoda, czy wakacje to i o tym można zapomnieć, czy totalna gemelnię na Baczynie, gdzie jedna grupa cwaniaków z towarem z nowoponiemiekich wystawek ściera się z drugą węszącą za "skarbami" licząc na niewiedzę innych. Czasem warto w niedzielę poobserwować jak zapełniają się konta sprzedawców na allegro, by odnaleźć część giełdowego towaru. Może dość jednostronnie, ale zdecydowanie rzowiewam wszelkie ułudy kolekcjonerskiej marki Gorzowa. To co po landsberczykach pozostało trzeba tego szukać na Śląskiej w wielkiej górze śmieci, albo w Polsce, czy na świecie. Jeszcze w latach 90tych spod jednego ze sklepów ze starociami odjeżdżał pełnorozmiarowy TIR z towarem na warszawską giełdę na Kole...