Zapłakany deszczem weekend wcale nie musi być nudny
My zaplanowaliśmy pobyt w lesie i mimo niezbyt zachęcających wypowiedzi synoptyków postanowiliśmy z zamiaru nie rezygnować.
Gdzieś tam św. Walenty płakał ognistymi łzami. Gdzieś... bo nie dla nas. U nas wszelkie zjawiska astronomiczne działy się za grubą warstwą chmur. My jednak nie narzekaliśmy. Mieliśmy własne Perseidy – żywe, mieniące się srebrzyście rybki wyskakujące wysoko ponad powierzchnię Obry. Spadając, pozostawiały między kroplami deszczu błyszczącą smugę. A może po prostu odbijały się w wodnych drobinach?
Pogoda nie odstraszyła nas wcale od czynnego wypoczynku. Kajaki nie wchodziły wprawdzie w rachubę, ale można było przecież poszukać grzybów. Podczas ciepłej, zadeszczonej nocy dosłownie słychać było, jak rosną. Nie przestraszyła ich nawet burza. W efekcie pierwsze tegoroczne grzybobranie było bardzo udane.
Spacer wśród drzew po parującym, wilgotnym mchu jest jak wizyta w uzdrowisku. Leśne inhalacje działają kojąco i relaksująco. A jak potem dobrze się śpi!
Co tu dużo mówić. Las zaskakuje swoją urodą o każdej porze roku. Jest tajemniczy i nieprzewidywalny. Ktoś powie, że to przecież tylko drzewa... ale jakie drzewa! Te same, ale jednak inne – inne wiosną, inne latem. Inne jesienią i inne zimą.
A to otoczone wyschniętymi igłami niczym srebrzystym tiulem, nierealne, zjawiskowe jak dama w koronkach. Czyżby umierały stojąc?
A to majestatycznie rozłożyste, wiekowe, pokryte spękaną korą, która potrafi upodobnić swoje drzewo do bajkowej postaci.
A to strzeliste, odważnie celujące w niebo, zielone wszystkimi odcieniami tej barwy.
Jesienią bajecznie kolorowe.
Zimą ubrane w dostojne śnieżne czapy.
Wergiliusz mówił, że nawet bogowie mieszkają w lasach.
Kiedy skwar lejący się z nieba nie daje złapać tchu, one ofiarują nam zbawczy cień i urzekający aromat rozprażonego lasu – tu żywiczny, tam ziołowy, a gdzie indziej niemal balsamiczny. Poprzetykane większymi i mniejszymi zwierciadłami jezior knieje, krzepią bardziej niż napoje „dodające skrzydeł" i hektolitry kawy razem wzięte.
Wystarczy przycupnąć na jeziornym pomoście i zapatrzeć się na tętniące nad jego powierzchnią życie. Tu ważka, tam pająk topik, dalej jakieś muszki.
Wprawdzie wrodzona żyłka wagabundy „nosi" mnie po różnych terenach, ale moje miejsce na ziemi ma barwy zielono-niebieskie, jak okołogorzowskie lasy poprzetykane gęsto mniejszymi lub większymi oczkami wodnymi, jeziorami, strumykami...
Założyciel klasztoru cystersów św. Bernard z Clairvaux mawiał: „ Znajdziesz coś więcej w lesie niż w książkach. Drzewa i kamienie nauczą cię tego, czego nie dowiesz się od profesorów", a ja podpisuję się pod tymi słowami obiema rękami. Nie można ująć tego piękniej.















































Kontakt:
Grzyby są! Fajne zdjęcia
Grzyby są!
Fajne zdjęcia :)))
Słyszałam o elektrowni w Bledzewie. Mówiono mi że działa i że to cudo nie byle jakie, ale nic nie pamiętam. Czy mogła by pani coś o niej napisać w odrębnym artykule?
Spora kupka grzybów.
Spora kupka grzybów. Zjadłabym zupę grzybową ah. *Wszystkiego dobrego
Pięknie to opisałaś Marysiu.
Pięknie to opisałaś Marysiu. Masz romantyczną duszę. Zawsze chętnie czytam wszystkie Twoje artykuły. Po ich lekturze zawsze ogarnia mnie tęsknota za opisywanymi przez Ciebie miejscami...Choć w niektórych w ogóle nigdy nie bywałem. W Twoich tekstach są one jak z baśni. Piękne i tajemnicze...Zdjęcia jak zwykle kapitalne. Grzybki też jak z bajki. Parę wrześniowych dni będę też spędzał obok tej elektrowni ...Pozdrawiam.
Oczywiście jak zwykle ładny
Oczywiście jak zwykle ładny tekst!
Ależ piękny miałam ten
Ależ piękny miałam ten weekend w Bledzewie.:) dzięki za wysmakowany tekst, zdjęcia wszystkie zachwycają , a tytuły pod zdjęciami zniewalają- "dojrzałość", " urok", "drżenie", "ulotna dama" itd...zaniepokoiłam się, bo chyba te drzewa ubrane jak dama w koronki faktycznie umierają stojąc....i oczywiście skojarzenie z G. gdy przeczytałam Twoje słowa o drzewach " a te strzeliste , odważnie celujące w niebo"- zobaczyłam topole włoskie obok pomnika Mickiewicza- zawsze je oglądałam, tak dawno to było i też tak myślałam- że sięgają nieba....
Magmag !
Czytając Twój artykuł czułam wilgotność ściółki leśnej, zapach grzybni, miękkość mchów oraz słyszałam śpiew ptaków, stukanie dzięcioła a także odgłosy trzaskającego pod nogami suszu i brzęczenie owadów.
Ja także w niedzielę wybrałam się do lasu - niestety, miałam mniej szczęścia - w moim lesie grzybów nie było (nawet trujących).
Pozdrawiam serdecznie i czekam na opis kolejnej wyprawy.
...a co tam deszcz...ja też
...a co tam deszcz...ja też nie siedziałam w domku, wprawdzie nie bratałam się z naturą, ale widziałam to i owo...prócz grzybów, chociaż robiliśmy rekonesans to żadnego nie naszliśmy...nie te rejony widocznie;)
Pyt. do redaktora dyżurnego
Dlaczego moja wczoraj dodana notka na temat " Pomówienie, znieważenie, obraza" nie została dodana? Uważam, że każdy obywatel powinin posiąść min. wiedzy na ten temat. Jestem pewna, że nie złamałam nią regulaminu.
Ladnie napisane i ładne
Ladnie napisane i ładne zdjęcia. Grzyby są w lasach koło Słubic ale trzeba nachodzić się żeby znalezć. Sowy są dobre smażone jak kotlety schabowe. Bardzo je lubi moja rodzina.
Na ryby to tam jeździłem na
Na ryby to tam jeździłem na grzyby niet :D
Ja nie grzybiarz :D
:) ^-^
Deszczowe dni wolne od pracy nie muszą być nudne i ty Magmag pokazałaś to najpiękniej :) Bardzo pięknie napisany artykuł, aż chce się być na łonie natury, gdy za oknem pada deszcz, jeszcze gdyby kominek z płonącym ogniem i trzaskającymi drewienkami :D A co do grzybów to bardzo ładny i obfity zbiór :)))
Dla Marysi dedyk <3
"O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny
Dżdżu krople spadają i tłuką w me okno
Jęk szklany, płacz szklany a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny"
L.Staff
"Nikt nie umie tak pięknie
@nicole:"Nikt nie umie tak pięknie pisać jak ty. Bóg włożył w twe ręce talent jak klucz do raju......"
Zanim odejdę z mmg chcę pani
Zanim odejdę z mmg chcę pani podziękować za wszystkie artykuły które pisze pani na mmg językiem pięknym i swobodnym.Artykuły są bardzo ciekawe i pouczające.
Zyczę sukcesów na mmg.
Pani wierna czytelniczka - Wanda Urszula Ch.