Zamiast do centrum handlowego - na wolontariat!
Dla wielu wolontariat to strata czasu, lepiej jest go zmarnować siedząc całymi dniami przed ekranem komputera, skoro i tak nie mamy nic ciekawszego do roboty - „ przecież nie ma nic cenniejszego niż prywatny czas, który możemy poświęcić drugiej osobie" – twierdzi Magdalena Kwiecińska koordynatorka odpowiedzialna za gorzowski oddział fundacji.
Przygoda ze spełnianiem marzenia dziecka zaczyna się od:
Pierwszego spotkania wolontariusza z marzycielem, wtedy to wręczany jest " Lodołamacz",czyli drobny prezent, który jest ściśle związany z zainteresowaniami dziecka. Pozwala to na przełamanie pierwszych barier komunikacyjnych po między wolontariuszem, a jego podopiecznym. To też początek drogi, aby odkryć to właściwe marzenie. Potem potrzebujemy tylko, kredek i czterech kartek. Podopieczny fundacji rysuje swoje marzenie w czterech kategoriach: co chciałby dostać, kim chciałby by być, z kim chciałby się spotkać oraz gdzie pojechać. Potem wybiera marzenie, które jest dla niego najważniejsze. Czasem pojawia się problem z podjęciem decyzji, wtedy czekamy parę dni. Tydzień lub dwa – jednak jest to wyłączna decyzja marzyciela, nikt z zewnątrz nie ma na nią wpływu. Natomiast szybkość działania wolontariuszy w urzeczywistnieniu marzenia w dużej mierze zależy od tego w jakiej kondycji zdrowotnej jest dziecko. Bywa i tak, że to walka z czasem, każdy dzień jest cenny i nie ma na co czekać. Trzeba działać. O tym ile mamy czasu decyduje też lekarz prowadzący dziecko.
No proszę do spełnienia marzenia potrzebne są tylko kredki i karki
To ta łatwiejsza część. Jest jeszcze druga strona
medalu. W spełnienie marzenia zaangażowana jest spora grupa ludzi. Zawsze wymaga
to dużego nakładu pracy, bez względu na to, jakiej rangi jest to marzenie.
Chociaż, nie ma marzeń, których nie da się spełnić. Tak jak nie ma też marzeń łatwiejszych
i trudniejszych. Wszystko zależy od pracy jaką włożymy w to aby marzenie stało
się realne.
W takim razie skąd fundusze?
Środki finansowe na spełnianie marzeń pozyskiwane są głównie od sponsorów.
Oraz dzięki akcji „Podaruj swój 1%" Jest jeszcze „Zamień kwiatki na marzenie", gdzie państwo młodzi mogą poprosić swoich gości aby Ci zamiast wydawać pieniądze na kwiaty dla nich wrzucali je do puszki wolontariusza naszej fundacji, który w tym czasie jest obecny na uroczystości. To wbrew pozorom duży zastrzyk gotówki. Jednak i tak najważniejsi w pozyskiwaniu funduszy są wspomniani wcześniej sponsorzy. Ich najtrudniej jest zdobyć i przekonać. Wolontariusze związani z fundacją muszą wykonać masę telefonów oraz napisać sporą ilość maili i listów, aby przyniosło to oczekiwany rezultat, Nie łatwo jest odnaleźć chętne osoby które staną się na przykład sponsorami wycieczki zagranicznej dla dziecka. Teraz poszukujemy sponsora dla naszego marzyciela Darka, który marzy o wyjeździe do Disneylandu.
A wolontariusze?
Przychodzą do nas dobrowolnie. Każdy jest mile widziany. Zazwyczaj są to uczniowie szkół licealnych, czasami gimnazjaliści. . Dolna granica wieku nie jest ściśle określona. Chociaż dla mnie ta dolna granic wieku to 15- 16 lat. Dlatego, że bałabym się powierzyć trzynastolatkowi pieniądze fundacji przeznaczone na przykład na zakup „Lodołamacza". Z drugiej strony to kwestia zaufania. Wolontariuszem może zostać każdy ale dużo zależy od tego czy kandydat wykazuje minimum zaangażowania oraz to jakie są jego relacje z grupą. Ma wystarczająco dużo czasu na zapoznanie się z tym jak to wszystko działa „ od środka". Wszystko to kwestia dobrych chęci i odrobiny wolnego czasu.
Największe sukcesy to?
Oczywiście każde spełnione marzenie i akcja „Dzień marzeń". Wszystko zaczęło się od marzenia jednego z naszych podopiecznych. Zależało mu na tym aby przebadano jak największą grupę dzieci z jego miejscowości pod kątem chorób, które mogły by zagrażać ich życiu. Były to badania profilaktyczne, ale dzięki temu udało się wykryć wczesne stadium choroby u jednego z przebadanych dzieci i to jest nasz największy sukces Teraz jest to już impreza ogólnopolska. W tym roku odbędzie się już kolejna edycja.
18 września w Askanie na gorzowskie dzieciaki będzie czekać mnóstwo zabaw i konkursów z nagrodami. Rodzice natomiast będą mieć możliwość przebadania swoich dzieci , całkowicie za darmo. Warto wspomnieć , że w Gorzowie nie mamy oddziału hematologii, także nawet nie ma możliwości sprawdzenia czy wszystko jest w porządku. Wiadomo na co dzień oddalamy od siebie myśli o tym że nasze dziecko może poważniejsze problemy zdrowotne. Reagujemy w momencie gdy widzimy, że coś jest nie tak.Czasami gdy chodzi o nowotwór może być już za późno, dlatego warto skorzystać z takich badań, po to aby mieć czyste sumienie.
Marzenia - te najbliższe realizacji:
To marzenie jedenastoletniej Livii.
Dziewczynka marzy o wystawieniu własnego musicalu,opartym na High School Musical. Wszystko jest już dopięte na ostatni guzik. Mamy napisany scenariusz ,przygotowane plakaty. Aktorami są koledzy oraz koleżanki z klasy Livi. Musical będzie wystawiany w Miejskim Centrum Kultury w październiku.






























Kontakt:
:) ^-^
Pogratulować wolontariuszom! Podziwiam tych, którzy poświęcają swój czas innym :)
Brawo!
Zamiast na krwawe rekonstrukcje bitew i mordow - WOLONTARIAT! To takze adrenalina - ale taka - wypływajaca z pozytywnych emocji - a nie z fascynacji mordowaniem!!! To antidotumm na zboczone rekonstrukcje!!! Prawdziwe emocje pozytwne w skutkach!!!
Wymowne jest to ze...
... artykuł o szlachetnych dzialaniach dla dobra ludzi pomija sie milczeniem a jazgot rozlega sie w obronie mordercow i bandytów!
Dalczego nie robi sie rekonstrukcji z produkcji maszyn w przedwojennym Landsbergu? Albo wypalanie ceramiki w grodzisku przedsłowiańskim? Pokazy pozyskiwania i miedlenia lnu na odziez? Albo sposoby wyrobu łapci z łyka? Albo syropu klonowego?
Nieciekawe bo nie ocieka krwia i nie daje dopalacza w postaci adenaliny?!!!
Dzisiejsza młodziez jest tak wyalienowana ze ponizej jednego trupa na imprezie to zadna atrakcja!
Ci nieliczni wrazliwcy ukrywaja sie w domowych pieleszach - czasami odważą sie na działania w wolontariacie - hospicjum czy też spełnianie marzeń tych ktorym los nie osczędził cierpień. Chwala im za odwagę stania w opozycji do modnego bandytyzmu, przemocy i znieczulicy!
Ciekawy tekst. Wiele
Ciekawy tekst. Wiele wyjaśniający i potrzebny. Dwa lata temu, moje dzieci wspólnie ze swoimi dziećmi wzięły udział w akcji badania własnych pociech w Askanie. Najmłodsza wnuczka, u której wykryto pewne nieprawidłowości, trafiła dzięki temu pod specjalistyczną obserwację. Teraz wszystko jest OK.
Wolontariat to wielka sprawa. Robicie rzeczy wielkie i piękne. Podziwiam Was, że chce się Wam chcieć.
A nawiasem mówiąc – zawsze zastanawiałam się, jak „Mam marzenie” wyławia te najskrytsze pragnienia swych podopiecznych. Teraz już wiem :))
Brawa dla wolontariuszy! A
Brawa dla wolontariuszy! A rzeczywiście zainteresowanie rzeczami ważnymi, choć nie robiącymi "show" jest bardzo małe. Niestety...
Przelom wiekow...
@Alicja Zell:... dlatego charakterystyczna jest fascynacja złem. Na przełomie XIX i XX wieku było podobnie. Jednak nadejdzie opamietanie i powrot do elementow dobra jako jedynej mozliwej dla ludzi formy istnienia . Potrwa to jeszcze z 18 - 20 lat... Ruchy ekologiczne robia poczatek - choc opanowane przez biznes - dobro swiadcza jako efekt uboczny! Bo kult zla i chorobliwych stanów po alkoholowych i narkotycznych skazany jest na zanik. Ci co maja wymrzeć - wymra - dzieki kultowi zla! Bo taki jest sens jego istnienia.
Wszelkiej masci Koscioły hierarchiczne też upadna - jezeli nie powroca do swoich czystych korzeni. Bo wśrod klechów zlo znajduje najwięcej zwolennikow - to ich rozpasanie i bezkarnośc je podtrzymuje.
To tyle... troche nawiedzone - ale takie sa moje refleksje na teraz... :)
**** Dzień po - mogłem usunąć... takie "wieszczenie powiatowego Nostradamusa"... ale zostawiłem - ku przestrodze - jak nie nalezy pisac... i ferowac wyroków - "jedynie słusznych"...
:)