Zagubiona książka
Na policję nie ma co zgłaszać, bo panowie policjanci mają ważniejsze sprawy do rozwiązania. Detektyw zlecenia nie przyjmie. Nic, tylko siąść i płakać. A właściwie ryczeć prawie, bo przyjaciel z biblioteki był wypożyczony i to na dodatek przez moją córkę.
Kilka dni temu zauważyłam, że córka jakoś tak dziwnie po mieszkaniu chodzi, zagląda w kąty, przesuwa meble, zagląda pod łóżka, a na koniec pyta:
- Mamo nie widziałaś mojej książki z biblioteki?
- Nie widziałam, a co to za książka?
- A ...taka powieść.
- Acha, znajdzie się.
Następnego dnia wzięłam jednak pod uwagę fakt, że mogłam ją wyrzucić podczas poremontowych porządków. Wszystko na to wskazywało. Przemyślałam sprawę i mówię do córki:
- Idź do biblioteki i dowiedz się, co w takiej sytuacji zrobić. Pewnie powiedzą ci, że najlepiej zapłacić. Ale nie zgódź się tak łatwo, spróbuj negocjować. Tym bardziej, że książka była prawie stara, jeszcze z lat 70-tych, kartki żółte, ponadgryzane zębem czasu (a może nie czasu), a cena na niej jeszcze w tysiącach.
Córka wróciła z biblioteki zadowolona. Pani powiedziała, że można zamienić tą zagubioną książkę na inną. Ja też się ucieszyłam, od dawna bowiem noszę się z zamiarem zaniesienia do biblioteki stosu książek, które są w bardzo dobrym stanie, a z których już nie korzystam. Następnego dnia wybrałam 5 książek, można powiedzieć – w idealnym stanie. "Pinokio", "Piotruś Pan", "Marcin Kozera" i dwie książki historyczne obejmujące dzieje Polski w latach 1945 – 2000. Poszłam do biblioteki sfinalizować sprawę. A tam spotkał mnie zawód. Pani obejrzała książki i powiedziała, że żadna się nie nadaje! Nie to, że są zniszczone, ale nie, bo... nie. Zdenerwowałam się i pytam, co w tej sytuacji zrobić. Usłyszałam, że mam dwa wyjścia. Albo zapłacę za zgubioną książkę 30 zł, albo pójdę kilka kroków dalej do antykwariatu i kupię jakąś książkę za... 15 zł! Wtedy sprawa zostanie definitywnie załatwiona. Zapytałam pani, czy sugeruje jakieś tytuły. Odpowiedziała, że może to być na przykład "Ferdydurke", "Mistrz i Małgorzata" albo "Zbrodnia i kara". Poszłam i kupiłam "Zbrodnię i karę" za 14 zł. Wprawdzie książka była nieźle podniszczona, ale co tam, zapłaciłam i wróciłam do biblioteki. Pani książkę przyjęła...
Niby wszystko zostało załatwione, więc dlaczego czuję się... wystrychnięta na dudka? Nie widzę w postępowaniu pani z biblioteki żadnej logiki. Najpierw zgadza się na zamianę książek, a potem ich nie przyjmuje. Najpierw każe zapłacić 30 zł, a potem zadowala się zniszczoną książką za 15 zł. Gdzie tu sens i logika? Ale może tylko ja jej nie widzę, wszak jestem stroną zainteresowaną.



























Kontakt:
Faktycznie dziwne zachowanie
Faktycznie dziwne zachowanie pani z biblioteki, może ma udziały w tym antykwariacie? :) Bo cena książki 14 zł to chyba wzięta z kosmosu, ja chodzę u nas do antykwariatów i kupuję je po 4 - 10 zł....i to w dobrym stanie. Pozdrawiam.
Nasza miejska biblioteka?
"opis" bibliotekarki pasuje idealnie...........zawsze naburmuszone , łaskę robiace.....aż przykro . Co innego babeczki z części dla dzieci. Tam aż miło wejść........
A może chodziło o
A może chodziło o uzupełnienie konkretnych braków na półkach? Tylko w takim wypadku można przecież było od razu określić o jaką książkę (lub ich listę ) chodzi pani bibliotekarce. No... chyba, że antykwariat ma tu specjalne względy...
Szukana powieść pewnie spokojnie leży sobie w domu i "się śmieje". Znajdzie się przy kolejnym remoncie, tylko wtedy, to jej nawet w antykwariacie nie będą chcieli
.
.
.
Patrząc obiektywnie stwierdzam, że nie ma pani racji. W tym wypadku stanowisko bibliotekarki było jak najbardziej uzasadnione. Pierwsza sprawa nad którą należy się zagłębić jest stwierdzenie "mogłam ją wyrzucić podczas porządków", w tym miejscu nasuwa się pytanie JAK? Książki z biblioteki mają to do siebie, że (szczególnie starsze wydania) są obłożone folią, posiadają kod z tyłu o pieczątce wspominać nie trzeba. Skoro od dawna nosiła się Pani z zamiarem oddania książek to jak mogła pani którąkolwiek wyrzucić? Druga sprawa- moim zdaniem książki pożółkłe z lat 70 mają swoją wartość, zaryzykuje stwierdzenie że nawet większą niż nowoczesne. Mają swój klimat, swój zapach. Trzecia sprawa- Pinokio? Piotruś Pan? Te książki nadają się raczej do Wypożyczalni Dziecięcej a nie Wypożyczalni Głównej czyż nie? Sprawa czwarta- Panie bibliotekarki mówią zazwyczaj z uwagi na DOBRO czytelnika, że można zapłacić za książkę 30zł lub kupić ją na Allegro czy w Antykwariacie BO JEST TANIEJ, sama spotkałam się z taką propozycją, więc myślę że opinie sugerujące "interesy" z antykwariatem są nie na miejscu. "Wprawdzie książka była nieźle podniszczona, ale co tam" nie wstyd było taką zanieść do biblioteki? Nikt Pani przecież nie zmusił do jej kupna. Następnym razem proszę zwrócić uwagę co wyrzuca Pani po remoncie. Pozdrawiam
Do zainteresowanej. Każdenu
@zainteresowana:Do zainteresowanej.
Każdenu może się przytrafić, że coś zgubi, albo przez niewagę wyrzuci. Zwłaszcza kiedy robi się porządki po remoncie mieszkania. Pani nigdy niczego nie zgubiła? Nie wierzę... Wystarczyło zeby pani z którą rozmawiałam powiedziala, że te książki nie nadają się do wypożyczalni z jakiegoś konkretnego powodu, wtedy przyniosłabym inne. Nie usłyszalam żadnego uzasadnienia, a jedynie nie, bo nie! A czemu miałam się przejmować, że kupiłam podniszczoną książkę skoro kupiłam ją w miejscu wskazanym przez panią, z którą zalatwiałam sprawę? Skąd mam wiedzieć jakie panują u Państwa obyczaje? A swoją drogą przydałaby się odrobina uprzejmości i wyjaśnienia. Nie każdy kto przychodzi wypożyczać książki zna procedury jakie obowiązują w takich przypadkach. Odrobina uprzejmości...to naprawdę nic nie kosztuje.
.
Nagłaśnia Pani sprawę, a myślę że do końca nie została przemyślana." A czemu miałam się przejmować, że kupiłam podniszczoną książkę skoro kupiłam ją w miejscu wskazanym przez panią, z którą zalatwiałam sprawę?" zastanawiam się właśnie, czy kupiłaby Pani córce psa bez oka i łapy tylko dlatego że ktoś powiedziałby jakiej ma być rasy? Poza tym zawsze można odnieść się do regulaminu, bądź po prostu zapytać, a myślę że wówczas uzyskałaby Pani odpowiedzi na pytania-to naprawdę nic nie kosztuje:)
PS. Świstaki siedzą i zawijają czekoladki w sreberka :)
Dziękuję za pouczenie, nie
@zainteresowana:Dziękuję za pouczenie, nie omieszkam z Pani rady w przyszłości skorzystać...choć pewnie długo nie będzie okazji... No i mam nadzieję już żadnej książki nie zgubić, chyba, że podczas akcji "Uwolnij książkę". Wtedy "zgubię" celowo. Pozdrawiam i dziękuję, że okazała Pani zainteresowanie artykułem:)
Miałem podobne przeżycie z
Miałem podobne przeżycie z książką. W bibliotece powiedziano mi, że mam odkupić ten sam tytuł. Odkupiłem znajdując go na Allegro.pl.
Pozdrawiam
RE:
Każdemu czytelnikowi może zdarzyć się, że książka którą wypożyczył
z biblioteki zaginie lub ulegnie zniszczeniu. W takich sytuacjach czytelnik ma kilka możliwości rozliczenia się z biblioteką.
Po pierwsze może zapłacić za książkę jej aktualną cenę rynkową, po drugie może sam odkupić identyczną książkę, musi tylko pamiętać, by było to takie samo wydanie i w końcu może przynieść w zamian inną, równie wartościową pozycję. Zdając sobie sprawę, jak czasami trudno jest odkupić identyczną książkę, biblioteka robi ukłon w stronę czytelnika i pozwala na to trzecie, najmniej kłopotliwe dla czytelnika rozwiązanie.
I tu zaczynają się przysłowiowe schody. Czytelnicy są przekonani, że mogą oddać w zamian jakąkolwiek książkę. Dla nich nie ma różnicy, że do wypożyczalni dla dorosłych przyniosą książki dla dzieci, nie ma dla nich problemu, że książka, ma „tylko trochę” pogryzioną przez psa okładkę, czy po prostu nie odpowiada profilowi księgozbioru danej biblioteki. Przecież przynieśli książkę, swoją własną, z którą trzeba było się rozstać.
Otóż nie, to nie tak funkcjonuje. W zamian należy przynieść książkę, równie wartościową co zagubiona i nie chodzi tu wyłącznie o jej cenę, a o zawartość, taką która będzie służyć innym czytelnikom.
Pani rodorek, po pierwsze książka, którą zgubiła Pani córka, a którą Pani opisała jako „prawie stara, jeszcze z lat 70-tych, kartki żółte, ponadgryzane zębem czasu (…), a cena na niej jeszcze w tysiącach”, to wydana w 2007 roku „Symfonia śmierci”, C. Harrod-Eagles.
Po drugie odkupiona w zamian „Zbrodnia i kara” jest nowa, a nie jak napisała Pani „nieźle podniszczona”.
Po trzecie do wypożyczalni dla dorosłych Pani córka przyniosła w zamian książki dla dzieci, podręcznik i książkę historyczną z uszkodzoną okładką. Proszę zapamiętać, że w wypożyczalni dla dorosłych nie gromadzi się ani książek dla dzieci ani podręczników szkolnych, a jeśli chodzi o tę konkretną książkę historyczną, to posiadamy jej nowsze wydanie.
Dlatego bibliotekarka miała prawo zasugerować Pani kupienie innej, bardziej przydatnej pozycji, i za takie uznała: „Ferdydurke”, „Mistrza i Małgorzatę”, „Zbrodnię i karę”, które są często poszukiwanymi szkolnymi lekturami.
Dlatego zanim kolejny raz coś Pani napisze, proszę trzymać się faktów. Tak będzie zdrowiej, a na pewno uczciwie.
Pani Rodorek dlaczego pani
@bibliotekarz:Pani Rodorek dlaczego pani nie trzyma sie faktów? To jest nierzetelność!
Panie Czed – a dlaczego
@Czed:Panie Czed – a dlaczego feruje Pan wyroki zanim nie wysłucha drugiej strony sporu? To nie jest w porządku.
Odpowiadam choć widzę, że z
@bibliotekarz:Odpowiadam choć widzę, że z góry znalazłam się na straconej pozycji wobec silnego lobby bibliotekarzy...:)
Napisał Pan –„przynieść wartościową pozycję” W trakcie rozmowy córy z Panią z biblioteki nie było mowy o konkretnych tytułach, a jedynie o tym, że zamiast zapłacić można przynieść inną książkę na wymianę.. Zrozumiałam to w ten sposób, że jeśli nie posiadam tego samego tytułu, który zaginął mogę przynieść inny. Dlatego właśnie wybrałam 5 książek.
Co do zagubionej książki. Z tego co pamiętam denominacja była grubo przed 2007r. Jakim więc cudem cena książki zapisana była jeszcze w tysiącach, a jakość kartek przypominała powojenne broszury? Tyle, że tego teraz nie jestem wstanie udowodnić…bo fizycznie nie mam tej książki.
Wina po naszej stronie leży w tym, że po pierwsze, książka została niewątpliwie zagubiona, a po drugie że nie znamy się na polityce wypożyczalni, a tym samym nie wiemy jakie tytuły są chodliwe.
Jeśli idzie drugą stronę zaistniałego konfliktu, czyli Bibliotekę, nie byłoby tego całego ambarasu, gdyby podczas pierwszej wizyty córki wskazano konkretne tytuły, które zaspokoiły by Państwa roszczenia z tytułu zagubionej książki..Wszak te tytuły można było zdobyć w inny sposób, nie tylko poprzez wskazany przez Panią antykwariat. Jeden z tych tytułów "Zbrodnia i kara” stoi u mnie w domu na półce z książkami. Wprawdzie z bólem, ale w zaistniałej sytuacji zaniosłabym ją do Biblioteki.
Na koniec
Przyjmuję do wiadomości, że pełniłam błąd w wyborze książek na wymianę, ale z Państwa strony błędem było wskazanie konkretnego miejsca, w którym mogę książki na wymianę zakupić. To właśnie dało pole do domyśleń, domniemywań i dywagacji. Dobrze się więc stało, że pewne sprawy zostały na forum wyjaśnione….
Moim zdaniem
@rodorek:zabrakło konkretnej informacji. Czyli jak zwykle to z nami bywa, zawiodła komunikacja. Jej przepływ nie był odpowiedni.
Dobrze chociaż że wszystko wyjaśniło się tutaj bo, proszę sobie wyobrazić sytuację kiedy obie strony są niezadowolone z przebiegu sprawy. Mają niedosyt i przeświadczenie że można było inaczej.
Pozdrawiam.
Krzyśku
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
Pani Rodorek! Ładnie to tak
Pani Rodorek! Ładnie to tak przekręcać fakty?...
A jednak, jak widać
A jednak, jak widać najłatwiej kogoś skrytykować, a nie zauważyć swoich błedów... Swoją drogą, jak można pomylić ksiązkę z lat 70 z książką z 2007 roku?:D haaaah. Pewnie córka tak powiedziała, a rodzic zawsze swego broni:)
Często korzystam z biblioteki i może raz spotkałam się z nieuprzejmością a tak... Jest ok, jeśli sama bedę miła to tak samo zostane potraktowana z drugiej strony :)
Pozdrawiam :)
Tekst miał być z humorem a
Tekst miał być z humorem a okazał się tekstem prześmiewczym i nie bynajmniej prześmiewczym niemiłą przygodę, która spotkała córkę tylko bibliotekarkę.
dziwne masz poczucie humoru AndrzejuJ,
skoro wg Ciebie tekst rodorka ma humor. Jakże łatwo anonimowo obsmarować innych sobie przypisując niewinność czyż nie tak?
Wszyscy inni są głupi, niegrzeczni, naburmuszeni, a my... zawsze cacy. Spójrzmy na siebie i dopiero oceniajmy innych...
Nie obsmarowałem i nie
@karo:Nie obsmarowałem i nie oceniłem pani rodorek i nie przypisałem sobie niewinności. Napisałem, że niesłusznie prześmiała bibliotekarkę na co dowody są w komentarzach bibliotekarza i innych . Tekst według mnie zawiera humorystyczne zdania i dlatego dla mnie jest prześmiewczy. Nie ja napisałem o niegrzeczności i naburmuszeniu dlatego proszę nie do mnie z tymi przymówkami startować.
To miał być żart!
Z mojej strony to miał być żart ...z tymi udziałami w antykwariacie :) ....ale z ceną książki to już była powaga, bo w marketach fajne lektury i książki można kupić po 15-19 zł i to nowe, dzisiaj specjalnie sprawdzałam. A Rodorek napisała prawdę, bo tak się dzieje we wszystkich bibliotekach, dlatego ja kompletuję książki na bazarkach i w antykwariatach, a nowości kupuję w hipermarketach, biblioteki omijam z daleka.... Panowie i panie więcej dystansu do siebie i innych.... Życzę wszystkim miłego weekendu. :))))
Widziś rodorek
jak to nie warto kopać dołki pod kimś , bo się samemu wpada . Mnie też osądziłaś o to co nigdy nie miało miejsca i do dziś nie usłyszałam słowa przepraszam . Dziś mi nie zależy na Twoich przeprosinach , ale żal mam do Ciebie wielki , zwracasz uwagę innym ale swoich wad nie widzisz . Twój artykuł przypomniał moją sytuację , dobrze że bibliotekarka przeczytała Twój artykuł i wyjaśniła sprawę ,a ja jej wierzę .
"Widziś" ? hehehe Widzisz
@AnnaM:"Widziś" ? hehehe Widzisz raczej-:)
AnnoM!!! Ty dalej niczego
@AnnaM:AnnoM!!! Ty dalej niczego nie rozumiesz??? Co za długie komentarze, czy może za trudne? Zacznij czytać ze zrozumieniem i przestań wypisywać głupoty! To już nawet nie jest śmieszne. Na koniec zacznij pisać bez błędów ortograficznych. Piszesz, że zaliczasz różne kursy, a może tak kurs ortografii w pierwszej kolejności zaliczysz?
Przestań jątrzyć i pomawiać. Zacznij żyć swoim życiem, a nie życiem innych. Zostaw mnie w spokoju!
Przypominamy, że MM-ka nie
@AnnaM:Przypominamy, że MM-ka nie jest miejscem do wywlekania sobie nawzajem spraw osobistych. Zachęcamy do rezygnacji z personalnych "wycieczek" pod adresem pozostałych użytkowników.
To dlaczego Redakcja nie
@redakcja:To dlaczego Redakcja nie reaguje od razu na takie wpisy? Wszak była Redakcja zalogowana...
Mam propozycję nie do odrzucenia :)
@rodorek:Może cała trójka: Redakcja, rodorek i AnnaM spotkają się w jednej z gorzowskich kawiarni, zjedzą po czymś słodkim, popiją kawą i wyjaśnią sobie ręcznie co i jak.
Szkoda czasu i energii na wymawianie sobie rzeczy zaszłych. Idźmy do przodu nie chowając w sercu urazu.
Pozdrawiam całą trójkę serdecznie.
P.S. Jakby co to znam fajny lokal z dobrą kawą.
Krzyśku
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
Krzyśku:) Jeśli idzie o
@krzyśku:Krzyśku:) Jeśli idzie o Redaktora to wolę nie narażać się....:) Niedawno zalogowała tu się jedna osoba, która twierdzi, że kocha Redaktora. Ale z Tobą chętnie na kawę się umówię:) Może przed następnym Fot Day? Najpierw kawka, potem zdjęcia. Co Ty na to??? O ile mi wiadomo jeszcze kilka osób pisze się na tą kawę...
Nie wiedziałem:)
@rodorek:To aż się zaczynam bać redakcji :)
Powiem szczerze że też mnie intryguję użytkownik/cza kochamdyżur...
Ciekawa sprawa.
Ale tak na poważnie to chętnie się wybiorę na wspomnianą kawę.
Uwielbiam kawę i czekoladę, dla tych dwóch rzeczy mógłbym....
Jakby co namiar masz:)
Pozdrawiam serdecznie.
Krzyśku
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
Redakcja nie wpatruje się w
@rodorek:Redakcja nie wpatruje się w ekran monitora przez 1440 minut na dobę. Redakcja ma też sporo zaufania do swych MM-kowiczów. Wasze komentarze ukazują się od razu i nie muszą oczekiwać na moderację.
A szkoda Kochana Redakcjo:)))
@redakcja:A szkoda Kochana Redakcjo:))) 1440 minut to ile to będzie godzin?:)
Prawda jak zwykle na pewno
Prawda jak zwykle na pewno leży po dwóch stronach. Nigdy nie zdarzył mi się opisywany przypadek ze zgubieniem książki z biblioteki. Po przeczytaniu artykułu i komentarzy będę uważać.
Nigdy
źle Ci nie życzyłam zawsze broniłam Ciebie jak miałaś nie przyjemne komentarze , podtrzymywałam Ciebie na duchu jak kobieta kobietę . Jakoś na kursach zdaję na piątkę i bez błędów ortograficznych . Ja dobrze zrozumiałam o co chodzi w tym artykule więc nie rób ze mnie wariatki , nie czepiam się Ciebie , tylko mi Ciebie żal .
Redakcjo, a AnnaM się znowu
Redakcjo, a AnnaM się znowu zaczyna:)))
Wymianę zdań pomiędzy
@rodorek:Wymianę zdań pomiędzy zainteresowanymi stronami chcę uważać za zakończoną. Każdy następny komentarz odnoszący się do drugiej strony będzie usuwany, coby zniechęcić do eskalacji konfliktu.
No Dziewczyny!!
Dajcie spokój bo nie będę mógł sprać w nocy przez Was.
Przez te Wasze komentarze to aż wyobrażam sobie jak się bijecie w kisielu lub oleju :)
I jak tu zasnąć :)
Pozdrawiam.
Krzyśku
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
:))) Mnie jak się śnią
@krzyśku::))) Mnie jak się śnią horrory, to też potem nie mogę zasnąć:))) W kisielu? Nie mogę:)))
Krzyśku
masz racje , za zaproponowałam spotkanie żeby wyjaśnić sprawę nie doczekałam się , a napraawdę jestem niewinna.
?!
@AnnaM:A co z moimi marzeniami (żadne tam horrory:)) się pytam?
Kisiel lub olej hmm...
Dobra już idę sprać, może uda mi się zasnąć :)
Buziaki dla całej trójki
Krzyśku
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
:))
@krzyśku:... a kogo sprać? I jak można po tym spraniu spać? :)
Miłych snów jednak życzę. Wszystkim.
Kisiel
lubię a bić się nie mam zamiaru jestem za poważna ,
Redakcja woli budyń.
@AnnaM:Redakcja woli budyń.
Dobranoc
miłych snów , horrorów nie lubię a sny mam miłe. Krzyśku podane jest moje GG możesz do mnie napisać . Dobranoc jeszcze raz .
Budyń
lubię w ciastkach .
No i nie pójdę spać.
Powiem tak, myślę że z redakcją się dogadamy. Mi w sumie to bez wielkiego znaczenia czy to kisiel czy olej lub ewentualnie budyń.
Tylko proszę redakcję o rozważenie tego budyniu bo trzeba w przypadku jego zastosowania mieć na uwadze że ma jakby to powiedzieć "mniejszy współczynnik tarcia" więc i efekty zastosowania go do wspomnianego przez mnie celu mogą być inne od oczekiwanych.
Trzeba też rozważyć to że jest bardziej kaloryczny od kisielu ale za to mniej od oleju :)
Wybór należy do redakcji :)
Pozdrawiam.
Krzyśku - spiący
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
...czyżby (o 21.16 wczoraj
...czyżby (o 21.16 wczoraj listopad nadszedł) i tym samym czas wypominków ?
^^
^^