XIV Zlot Rock Blues i Motocykle w Łagowie (zdjęcia)
Co prawda ja sam obecny na zlocie byłem tylko w sobotę, ale w tym dniu przewidziano najbardziej spektakularną atrakcję zlotu - paradę motocykli. Nie było takiego zakątku miasteczka, w którym nie byłoby widać motocykla. A zobaczyć można było chyba cały przekrój tych jednośladów - stary Sokół, Harleye Davidsony, Gold Wingersy, chopery, "ścigacze", crossy...
Jednak najbardziej w oczy rzucały się własne modyfikacje czy zawodowe tunningi motorów. Wtórowały im trzykołowce, tzw. trajki, oraz quady. Pośród męskiego grona motocyklistów nierzadko z brodami i w skórzanym odzianiu, można było dostrzec reprezentantki płci pięknej, prezentujące się na swoich maszynach z dumą i wdziękiem.
Kto już przechadzając cały Łagów naoglądał się motocykli i chciał odsapnąć, mógł to zrobić przy jednej z dwóch scen, na której grały zespoły rockowo-bluesowe. Najciekawszą kapelą była chyba Cree z Sebastianem Riedlem (synem Ryśka). Kto zdecydował się na oglądanie występów na polu klubu 96 MC Poland, musiał wykupić wejściówkę, która brała udział w losowaniu nagrody atrakcyjnego motoru. Dla tych, którym było mało wrażeń i emocji przewidziano raczej męskie konkurencje w przeciąganiu liny, siłowaniu się na rękę, jazdy na byku mechanicznym oraz toczeniu opony. Pogoda dopisała, dlatego kto nie był niech żałuje. Ale nic straconego. Za rok zapewne XV spotkanie. Może już wtedy miasteczko okaże się za małe. Bo choć zlot obfituje w sporo polskich klubów motocyklowych, to już co raz częściej widać i słychać obcokrajowców na motorach m.in. z Niemiec, Anglii, Czech, Austrii, czy z wschodnim akcentem.
































Kontakt: