Wycieczka do wioski, której już nie ma
Była też kuźnica, czyli wielka kuźnia napędzana kołem wodnym o średnicy ponad 3 metrów, w której produkowano kartacze (pociski artyleryjskie). Dziś pozostała na leśnej polanie pamiątkowa tablica z planem dawnej miejscowości i – na niewielkim wzgórku – resztki pierwszowojennego pomnika poległych. Jest też lapidarium, a przy szczątkach dawnego młyna – źródło Marii.
Ta wioska – to Marzęcin (Marienspring). Po całkowitym zniszczeniu przez Rosjan w 1945r. nie została nigdy zasiedlona. Resztki ruin usunięto w 1983r. Warto się tam wybrać w którąś niedzielę, bo leśna okolica przecudna, a i do Gorzowa niedaleko…wystarczy w Mironicach skręcić w brukowaną drogę prowadzącą do leśniczówki (lub-jak kto woli- do łowiska ryb) i przejechać prosto ok. 10 km.
Leśniczówkę mijamy po prawej stronie, po lewej – łowisko. Leciwa już droga jest tak malownicza, że wcale nie przeszkadzają kocie łby i ani się spostrzeżemy, kiedy w zasięgu wzroku pojawią się strzałki z napisami „Marzęcin, Marienspring” i „Do punktu czerpania wody”. Stąd już tylko kilkaset metrów do pomnika, tablicy informacyjnej, szczątków dawnego młyna i resztek położonej na brzegu jeziora nekropolii. Bijące z ziemi Źródło Marii jest…kryniczne…zimne, czyste, smaczne. Warto więc, schodząc ku zdrojowi z niewielkiej skarpy, zabrać ze sobą kubeczek dla zaczerpnięcia wody.
Wiosną kwitną tu fiołki i przylaszczki, nieco później konwalie. Jest cicho, spokojnie, pięknie. Aż nierealne wydaje się istnienie tu niegdyś tak dużej wioski.
Warto też odszukać znajdujący się po przeciwnej stronie drogi, ok. 1,5 km od Marzęcina pomnik leśniczego. Wielki głaz upamiętnia miejsce, w którym zamordowali go kłusownicy (w 1923 r.). Strzałka wskazuje kierunek marszu, ponieważ tam należy udać się pieszo. Samochodem raczej się nie dojedzie. Zresztą spacer leśnym duktem to sama przyjemność.
































Kontakt:
Z tą źródlaną wodą
to może ostrożnie. W TV był program o pewnej osadzie w Peru... bodajże. Gdzieś tam...nieważne. Dzieciaki padały jak muchy a i dorosłym częściej to się zdarzało. Kilkaset lat później archeologów zaczęła zastanawiać niezwykła ilość szczątków dzieci. Okazało się, że w wodzie zawarte były związki arsenu pochodzące z gór. Dla zdrowia dobrego trzeba nie tylko serca wesołego. :-)
Choć raz udało mi się kogoś
@Bronislaw Mierzwa:Choć raz udało mi się kogoś uprzedzić! Zwykle to inni są przede mną :-)
Pozdrawiam
A o tym nie wiedziałam. Co
A o tym nie wiedziałam. Co prawda w ubiegłym roku często jeździłam na stawy chodowlane "Azyl" ale dalej się nie zapuszczałam. Z tą drogą to masz rację kocie łby i trzeba bardzo uważać. Pozdrawiam.
Może masz rację :)
@redakcja:Pijam tę wodę pełnym garściami od lat, ilekroć tam jestem (a zaglądam...dość często). Może stąd wzięły się moje "kolanowe" dolegliwości? Zdrowie już wprawdzie nie to...ale serce jakby nawet weselsze.
Byłam tam jakieś 10 lat
Byłam tam jakieś 10 lat temu.........szmat czasu, warto wybrać się ponownie.
Gratuluję Magmagowi
Obserwacja skrupulatna i opis treściwy. Pozdrawiam z Zielonej
5 - świetny tekst!
5 - świetny tekst!
Kontakt
Można prosić o dane kontaktowe? - mail, gg ...a tak ogólnie to cacy:)
Idąc trochę dalej, za Źródłem
Idąc trochę dalej, za Źródłem Marii, po prawej stronie można zobaczyć symboliczny grób małej mieszkanki Marienspring - Eriki Sommerfeld *23.04.1936 + 30.01.1945 ufundowany przez uczniów klasy VI b SP w Kłodawie w 2007r.
Ostatni raz byłam tam w kwietniu tego roku, wtedy Lapidarium usłane było dywanem przebiśniegów. Wrażenie niezwykłe!
Pozdrawiam
Do gonia--uprzedziłaś mnie.
Do gonia--uprzedziłaś mnie.
Do autorki -- b. dobry tekst. Bez żadnych zastrzeżeń.
Bardzo ciekawy artykuł. 5
Bardzo ciekawy artykuł. 5
5
5
Marienspring
Witam, piszę z Wiednia w Austrii po niemiecku i tłumaczyć z Google w języku polskim: Moja babcia urodziła się w 1913 roku w Marienspring/Marzecin. Mieszkali wraz z rodzinami Taubensee. Był to młyn na północ Marienspring. W domu mówi się, że nadal istnieją. Powiedziała mi, że bardzo często jako dziecko dzieciństwa jest i zawsze był bardzo smutny. Jej ojciec był już 70 lat życia w 1945 r. Rosjanie przyszli i go zastrzelił. Następnie zabrał ludzi i powiedział im, że będą działać. W prawdzie, że zwróciły się do ludzi strzelać w mur i cmentarz. Moja babcia w 1945 roku dziecko (ojciec), z 3 lat. Uciekła z nim do lasu. Niestety keien Zdjęcia istnieje już od tego czasu, ponieważ wszystko zostało zniszczone. Moja babcia został wydalony w 1945 roku i czekał na powrót męża. On już jesienią 1944 roku na Krymie głodu lub strzału. List z Czerwonego Krzyża nie przyszedł do 1968 roku! Straciła niemal wszystko. Nie piszę tego jako zarzut, lecz jako raport. Wojna przynosi wiele nieszczęść - ze wszystkich stron. Nie ma zwycięzców, ale wielu przegranych, wiele: dzieci, kobiet, mężczyzn, ... Jeśli ktoś wie coś o mojej rodzinie: tobili@gmx.at Thank you! Claudia
Claudio - nie mam niestety
@claudia:Claudio - nie mam niestety żadnych informacji o Twojej rodzinie, ale dziękuje za uzupełnienie artykułu.------Liebe Claudia. Leider habe ich keine Informationen über Deine Familie, aber ich bedanke mich für Deine Ergänzung meines Artikels.
Marienspring
Taubensee był młyn na północnym skraju Marienspring (3 domy).