Walczymy z traumą z dzieciństwa, czyli szpinak na talerzu
Na pierwszy ogień idzie przekornie szpinak. Horror PRL-owej rzeczywistości przedszkolnej, zielona Buka i dziad z worem w jednym. Dzięki bogu ostatnimi czasy coraz bardziej się z nim oswajamy, dlatego też mam nadzieję, że mój przepis pozwoli złamać kolejnego anty-popeye'a.
Składniki:
- opakowanie szpinaku (mrożony, można oczywiście dać świeży)
- 200g łososia wędzonego
- 1 szt. cammemberta lub brie
- śmietana
- odrobina masła
- 3 ząbki czosnku
- 300g makaronu (ja dałam penne)
- pieprz, sól, inne przyprawy wg gustu
Potrawę robimy na dwóch palnikach. Na jednym podsmażamy przez 5 min. drobno pokrojonego łososia (żeby zbielał i się trochę podsuszył), następnie ściągamy go do miseczki i smażymy szpinak. Gdy woda już odparuje, dodajemy łyżkę-dwie masła oraz zmiażdżony (pokrojony/starkowany, kwestia gustu) czosnek. Teraz czas na łososia, a chwilę potem pokrojony w kostkę ser pleśniowy. Oba składniki lądują w szpinaku. Mieszamy, dodajemy odrobinę śmietany i doprawiamy.
Na drugim palniku równolegle gotujemy makaron. Może to być penne, mogą być świderki lub gniazdka.
Gdy już wszystko będzie gotowe, wykładamy na talerz makaron, a na niego szpinakową masę. Całość mieszamy i pałaszujemy. Włala!
PS. Masa szpinakowa jest doskonała również potem, na zimno - jako smarowidło do kanapek.
Smacznego!



























Kontakt:
Ciekawy przepis, tym bardziej
Ciekawy przepis, tym bardziej , że potrawy z ryb uwielbiam a traumy z dzieciństwa dotyczącej tej zielonej papki szpinakowej nie mam. Ale najbardziej lubię surowe liście szpinaku, ziarno słonecznika i jakiś pikantny sos do tego.
Buehehe :)))
Aleś mnie rozbawiła tą zieloną Buką i dziadem z worem :))
Wszystko ładnie, pięknie, szpinak - nie powiem, da się zjeść w potrawach (zwłaszcza w naleśnikach od Bartosza), ale ten łosoś? No nie przepadam za tą rybą, próbowałam i coś mi nie podeszła. Co dać w zamian? Kurak pasi, nie?
A z przepisami u mnie to jest tak - poczytam w necie ileś tam i tworzę swój własny, niepowtarzalny (nawet ja nie potrafię powtórzyć :D ) i jedyny w swoim rodzaju smak potrawy ;). O tyle jest to fajne, że zawsze zupa pomidorowa smakuje inaczej. Gorzej jeśli chcesz ją powtórzyć :))
Haha, dlatego rzadko kiedy
@Jamajka:Haha, dlatego rzadko kiedy powtarzam te same (??) przepisy ;)
Chyba, że jest to sprawdzona sałatka lub popisowe danie. A tych trochę jest, hehe.
Hmm... kurak? Niechaj będzie kurak. Ale drobno pokrojony - może mielone indycze? I to też nie taka najtańsza "mielonka" (błe), tylko chudziutkie.
Sprawdzona sałatka lub
@Vira:Sprawdzona sałatka lub popisowe danie - heh, to brzmi dopiero! To ja poproszę coś popisowego i sałatkowego w jednym najlepiej, łatwe w wykonaniu na dodatek i pyszne :))
Znaczy o przepis poproszę, nie danie ;))
Się zrobi!
@Jamajka:Się zrobi!
Nooo! To już wiem co w piątek
Nooo! To już wiem co w piątek na obiad zrobić. Ja też za łososiem nie przepadam, więc wypróbuję ten przepis z kurzyną:) A szpinak uwielbiam. Kiedyś dawno, dawno temu (ale brzmi) lubiłam zachodzić do baru mlecznego na kotleciki z jajek z ziemniakami i szpinakiem. Pychotka. Ostatnio jadłam omlet ze szpinakiem w barze na warszawskiej Starówce
Dzięki Vira:)
Kotleciki z jajek z
@rodorek:Kotleciki z jajek z ziemniakami i szpinakiem? Mmm... to musiała być pychotka :)
Nie mam szpinakowej traumy z dzieciństwa -
do przedszkola nie chodziłam:) No, może spróbuję...
Beszpinak
Jezdzilem na tzw. kolonie w czasach gdzie zawsze byla przodujaca PZPR...przodujacy byl tez szpinak na obiad...teraz jet przodujaca PO i na szczescie nie musze juz jesc szpinaku!!!!
Zapomniałam powiedzieć -
Zapomniałam powiedzieć - farsz nadaje się oczywiście również do naleśników szpinakowych. :)
No dobra, jutro na obiad
No dobra, jutro na obiad szpinakowo będzie :). Ale z indykiem :).
Jak zjem - zrecenzuję ;))
W dzieciństwie nie straszono
W dzieciństwie nie straszono mnie szpinakiem. W domu potrawy z niego były na indeksie z racji szpinakowej traumy moich rodziców :)
Kiedyś odważyłam się spróbować zielonej masy pachnącej baaaardzo apetycznie i od tej pory pałaszuję, aż uszy się trzęsą... jak ktoś przyrządzi :)
Twój przepis wydaje się prosty. Spróbuję się z nim uporać.
:))
Zjadłam! Pyyycha! Przepis oczywiście nieco zmieniony - szpinak w śmietanie mrożony, makaron tagliatelle (z Lidla - polecam), zamiast łososia sznycel z indyka ugotowany, a potem rozdrobniony na wiórki, czosnek w proszku :). Chyba tyle. Potrawa paluchy lizać! :))
Vira, to teraz tą sałatkę popisową poproszę! :))