Koncert w Bogdańcu odbył się w ramach dorocznego projektu „Bogdaniecki Azyl Artystyczny”. Azylem nazwano międzynarodowe, wielodyscyplinarne warsztaty artystyczne (muzyka, teatr, taniec współczesny, wikliniarstwo). Program tegoroczny obejmował m.in. warsztaty, później sceniczne występy ich uczestników, prezentację laureatów konkursów piosenki na wszystkich niemal szczeblach – od gminnego, przez powiatowy, do ogólnopolskiego. Jednym słowem - działo się wczoraj sporo i to przez cały dzień.
Na wieczór, oprócz tradycyjnego puszczania wianków sobótkowych, zaplanowano występy gwiazd wieczoru: Kabaretu PAKA i „Kasy Chorych”. Pierwsi – rozśmieszali publiczność do łez, drudzy – mimo awarii nagłośnienia, „rozbujali” świetnym bluesem niemal wszystkich. Lider grupy - Jarek Tioskow – nie tylko świetnie gra i śpiewa, ale ma też niemałą siłę perswazji. To za jego namową, na scenę odważyły się wejść dwie przebojowe dziewczyny i tańczyły na niej niestrudzenie przez cały czas trwania koncertu. Pod sceną, tańczących było dużo więcej, odwagi jednak starczyło tylko Asi i Magdzie. W nagrodę otrzymały pamiątkowe koszulki „Kasy Chorych”.
Jarek Tioskow (gitara i wokal), to obok nieżyjącego już Ryszarda Skibińskiego, jeden z legendarnych założycieli „Kasy Chorych”. Zawsze młody duchem - choć przez kolegów z zespołu nazywany Dziadkiem - wyraził nadzieję (już po występie), że z koncertu wyszliśmy zdrowsi niż z NFZ-tu.
Marek Szerszyński (gitara basowa), Grzegorz Kluczyński (gitara) i schowany z tyłu, niemal niewidoczny Mirek Wiechnik (brawurowo obsługiwana perkusja) naprawdę „dali czadu”.
Trudno wyobrazić sobie dobry blues bez harmonijkarza. Jak mogliśmy się przekonać - Michał „Cielak” Kielak to prawdziwy wirtuoz harmonijki ustnej. Aż trudno sobie wyobrazić, że z tak małego instrumentu można wydobyć TAKIE dźwięki. Nic dziwnego - w plebiscycie Blues Top 2008 Michał został ogłoszony najlepszym harmonijkarzem roku. A poza tym wszystkim (tak zupełnie nawiasem mówiąc) „Cielak” należy do wielkiego rodu Kielaków, którego członkiem mam zaszczyt być i ja. Rodowi naszemu przyświeca hasło „Wszystkie Kielaki to jedna rodzina”, dlatego, bez względu na udokumentowane, czy nie pokrewieństwo, staramy się trzymać razem i wzajemnie wspierać. Niedawno odbył się IV Zjazd Rodu Kielaków, ale to już zupełnie inna historia. Opowiem ją następnym razem.




















