drukuj

W 66. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego zapraszam Was na wycieczkę do muzeum (zdjęcia)

Muzeum Powstania Warszawskiego

Jest w Warszawie takie muzeum – niespotykane, poruszające do głębi – Muzeum Powstania Warszawskiego.

Brakuje słów, by o nim pisać. To miejsce niezwykłe, w którym górę nad człowiekiem biorą emocje, bo i sposób przedstawienia ekspozycji jest nieszablonowy. Nie znajdziecie tu tradycyjnych, równiutko ustawionych i jasno oświetlonych gablot. Są za to wielkoformatowe fotografie i ekrany monitorów umieszczone w najdziwniejszych miejscach. Tam każda ściana krzyczy, każdy jej fragment o czymś opowiada.

Całe Muzeum składa się z powstańczych epizodów. Nietypowe oświetlenie, dochodzące zewsząd dźwięki, projekcje naścienne... zwiedzającemu wydawać się może, że oto przeniósł się w czasie do roku 1944 i właśnie spaceruje po ulicach stolicy.

Kartki z kalendarza, które można zrywać i zabierać ze sobą do domu, opowiadają nam dzień po dniu historię Powstania.

Przykładając ucho do ściany, można usłyszeć bijące serce Warszawy, w innym miejscu jakieś śpiewy, krzyki, rozmowy. Kiedy podnosimy słuchawkę telefonu wiszącego na ścianie lub w stylizowanej budce, czujemy się, jakbyśmy bezpośrednio rozmawiali z jednym z Powstańców. Każda taka słuchawka kryje wspomnienia innej osoby.

Każdy otwór w murze jest jak fotoplastykon – przesuwają się za nim archiwalne fotografie. Są też miejsca, gdzie można przysiąść i obejrzeć filmy lub kroniki filmowe z tego okresu. Szczególnie utkwiło mi w pamięci piwniczne pomieszczenie z kilkoma krzesełkami i wielkim ekranem telewizora, na którym w kółko przesuwały się kadry ze wspomnieniami holenderskiego żołnierza biorącego udział w tłumieniu Powstania.

Spacerowałam po bruku wśród gruzów spalonej Warszawy, przechodziłam repliką kanału, zadzierałam głowę, oglądając potężny model „Liberatora" (w skali 1:1)...

Emocje – wściekłość, przerażenie, współczucie, zaduma... trudno to opowiedzieć... to po prostu trzeba zobaczyć i ocenić samemu.

Zrobiłam trochę zdjęć. Wybaczcie, że są trochę nieostre, ale ręka mi drżała. Mimo wszystko postanowiłam się nimi podzielić. Niech mówią same za siebie.

Jeszcze tylko kilka  informacji praktycznych. Interaktywne Muzeum Powstania Warszawskiego otwarto w 2004 r., w sześćdziesiątą rocznicę Powstania. Mieści się w zabytkowym budynku dawnej elektrowni tramwajowej u zbiegu ulic Przyokopowej i Grzybowskiej. Otwarte jest codziennie (oprócz wtorku). W niedziele wstęp jest bezpłatny. Znajduje się w nim także miejsce nazwane Salą Małego Powstańca, gdzie rodzice mogą zostawić dziecko pod opieką specjalnie przygotowanych instruktorów i sami w spokoju rozpocząć zwiedzanie.

Więcej informacji znajdziecie na stronie Muzeum - http://www.1944.pl/, a tutaj http://1944.wp.pl/index2.php# można rozpocząć wirtualne zwiedzanie.

Zdjęcia

  • Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego - replika kanału
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego - Mur Pamięci
  • w Muzeum Powstania Warszawskiego - Mur Pamięci
  • Muzeum Powstania Warszawskiego
Programowa optymistka. Genealog amator hołdujący norwidowskiej zasadzie "Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło". Włóczykij z urodzenia.
Magmag
Autor:Magmag

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Roman
Roman ndz., 2010-08-01 09:58

O!

Widać reklame Żywca!

Roman
Roman ndz., 2010-08-01 10:01

"Znajduje się w nim także

"Znajduje się w nim także miejsce nazwane Salą Małego Powstańca, gdzie rodzice mogą zostawić dziecko pod opieką specjalnie przygotowanych instruktorów ' - brzmi przerazajaco!!!!

Magmag
Magmag ndz., 2010-08-01 10:10

No – faktycznie może tak

@Roman:

No – faktycznie może tak zabrzmieć, ale przerażające nie jest :)
Dzieciaki mają do dyspozycji repliki zabawek i reprinty książeczek z tamtego okresu, teatrzyk kukiełkowy, modele samolotów, gry planszowe, puzzle poświęcone Powstaniu Warszawskiemu i sporo jeszcze innych zajęć – wszystko pod fachową opieką.

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta
Łuka
Łuka ndz., 2010-08-01 10:28

W stołecznych gazetach

W stołecznych gazetach dyskutuje się nad zabawami dla dzieci w powstanie organizowanymi przez to Muzeum .Dzieci ubrane w mundury , z replikami broni walczą na barykadach ,strzelają do siebie.....więcej osób protestuje...niektórzy piszą że to okropny pomysł . Albo że dzieci na barykadach nie było w ogóle...inni udawadniają , że to pokolenie tak powinno poznawać historię. Bo inaczej będzie dla nich martwą informacją, jak inne historyczne wydarzenia z przeszłości...ja jestem oburzona i wstrząśnięta tym pomysłem . Muzeum interaktywne spełnia już wystarczającą rolę....

Łuka
Roman
Roman ndz., 2010-08-01 10:36

Juz gdzies pisałem ze

@Łuka:

Juz gdzies pisałem ze młodzież z zazdrościa oglada dokumenty i broń z ktorej jej rowieśnicy mogli legalnie i z chwała zabijac! A teraz jedynie moga strzelac w "paintboola"... albo robić rekonstrukcje w mundurach SS!
Jestem ciekaw kiedu zrobia rekonstrukcje komory gazowej albo krematorium! Adrenalina zaciera zdrowe myslenie!?

Magmag
Magmag ndz., 2010-08-01 10:34

Ja też nie jestem

Ja też nie jestem zwolenniczką zabawy w Powstanie, ale sam pomysł - właśnie z tymi zabawkami, malowankami, książkami, teatrzykiem nie jest zły. Ja bym jednak wolała spędzić czas w tej Sali razem z dzieckiem, już po zwiedzeniu ekspozycji

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta
Łuka
Łuka ndz., 2010-08-01 10:40

Długo mieszkałam na

Długo mieszkałam na Żoliborzu. Obok było miejsce gdzie Powstanie się rozpoczęło, włazy do kanałów wykorzystywane wtedy. Nie sposób było o tym zapominać. Ten klimat stale gdzieś był obok...
W tym Dniu, w czasach , gdy o Powstaniu mówiło się szeptem chodziliśmy na Powązki. Tam się spotykali dawni powstańcy,w tym moje dwie koleżanki z pracy.Właściwie słów brakuje jak był nastrój...potem długo patrzyłam z okien mojego żoliborskiego wieżowca na wielką łunę na niebie ,unoszącą się nad Powązkami. Światła do nieba...

Łuka
Łuka
Łuka ndz., 2010-08-01 10:44

Magmag zgadzam się z Tobą

Magmag zgadzam się z Tobą całkowicie co do formy przekazywania dzieciom historii. A tak w ogóle dzięki za ten temat i piękne zdjęcia.....dzisiaj myślę o młodziutkim bracie mojego przyjaciela, który zginął pierwszego dnia...a także o opowiadaniu innego znajomego. Była to rodzina , gdzie kilka córek i on , jeden- 14 letni syn. Pewnego dnia powiedział matce,że idzie do powstania. Zareagowała dla mnie niesamowicie- zamiast odradzania, lamentów etc- powiedziała tylko--zaczekaj synu, przygotuję ci coś do jedzenia...

Łuka
Roman
Roman ndz., 2010-08-01 11:20

Signum temporis...

@Łuka:

"...Pewnego dnia powiedział matce,że jedzie do Niemiec - do pracy. Zareagowała dla mnie niesamowicie- zamiast odradzania, lamentów etc- powiedziała tylko--zaczekaj synu, przygotuję ci coś do jedzenia..."

nicole
nicole ndz., 2010-08-01 14:37

:) ^-^

Dziś idę walczyć - Mamo,
Może nie wrócę więcej,
Może mi przyjdzie polec tak samo
Jak tyle, tyle tysięcy.

Poległo polskich żołnierzy
Za wolność naszą i sprawę
Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę
I w świętość naszej sprawy.

Dziś idę walczyć - Mamo kochana,
Nie płacz, nie trzeba, ciesz się jak ja,
Serce mam w piersi rozkołatane
Serce mi dziś tak cudnie gra.
"Ziutek"

I poszli, tacy młodzi, prawie dzieci i wielu z nich nie wróciło do domu, do mamy :( Cieszyli się , że walczą , że są potrzebni, ale czy tak powinno być? A Krzysztof Kamil Baczyński? Gdyby nie zginął w powstaniu, co by jeszcze napisał? Te wszystkie śmierci, takie niepotrzebne...:(

......................................................................................... W muzyce nie ma tyle harmonii i radości co w śpiewie ptaków. Wiosna! :)
camp21
camp21 ndz., 2010-08-01 16:16

<>

Może moja wypowiedź spowoduje burzę, ale moim zdaniem za bezsensowną śmierć około 200tyś. ludzi ktoś kto wydał rozkaz wiedząc że jest bez szans na powodzenie powinien odpowiadać przed sądem za ludobójstwo
Uważam też że powstańcom należy się szacunek i pamięć , ale nie możemy patrzeć na to tylko z jednej perspektywy.
Co chciał osiągnąć rząd z Londynu skazując na śmierć kwiat polskiej młodzieży !?
Wmawiał tym młodym Bohaterom że wyzwolą Warszawę, co niestety było nie wykonalne.
Zaraz usłyszę głosy że wojska polskie i rosyjskie stały za Wisłą i nic nie robiły.
Owszem nic, ale to nie było w interesie Rosjan.
Polacy owszem poszli na pomoc powstańcom, ale bez pomocy Rosjan było to skazane na klęskę i późniejsze represje i dymisje w dowództwie.
Niestety powstanie było zrywem samobójczym, jakich wiele w naszej historii.

Łuka
Łuka ndz., 2010-08-01 18:16

Przed chwilą rozmawiałam ze

Przed chwilą rozmawiałam ze znajomym. Przeżył Powstanie,był 10 letnim chłopcem, zginęło 5 osób z najbliższej rodziny, dwie ocalały...Ma takie samo zdanie jak camp21...była grupa powstańców i większość zwykłych niezaangażowanych ludzi- często starych lub z małymi dziećmi. Oni nie odczuwali patosu i jakiegoś niejasnego celu powstania.Cierpieli. Właściwie byli niechętni powstańcom...po rozmowie z nim muszę też poprawić to, co napisałam w poprzednim komentarzu. O Powstaniu po wojnie nie szeptano, mówiono i pisano wszędzie .Były groby na Powązkach, które ludzie odwiedzali w rocznicę Powstania, nie było uroczystości oficjalnych...

Łuka
Ben
Ben ndz., 2010-08-01 18:25

I przez ciągłe wałkowanie

I przez ciągłe wałkowanie tematu wpaja się nam, jak to cudowne i słodko umrzeć za ojczyznę i jak pięknie umierało się w powstaniu. Od czasów szkolnych wpaja się nam kult przegranych, pokonanych, którzy przez swoją porażkę i chę...ć bycia gierojem dla 'wyższej sprawy' pociąga za sobą innych w dół, na śmierć i cierpienie. Od powstania listopadowego, poprzez styczniowe i na warszawskim kończąc. Od Gloria Victis po Baczyńskiego. Próbujemy poczuć się lepiej myśląc, żę walczono w słusznej sprawie, że jesteśmy jakimś świętym mesjaszem narodów, żę cierpienie miało sens. Nie proszę państwa, nie miało. Każda nasza porażka sprowadzała kolejną falę prześladowań, zniszczenia i smutku, a my się pocieszamy moralnym zwycięstwem.
I kiedy tka sie słodko nad sobą i bohaterstwem rozczulamy to nawet zapominamy o zwycięstwach czy sukcesach, jak w przypadku Powstania Wielkopolskiego, które odniosło sukces i przyłączyło Wielkopolskę do IIRP.
Czemu wtedy nie zatrzymacię się na chwilę, by wspomnieć zwycięsców tylko praktykujecie chory kult przegranych martyrów? Przegranych, których głupie, ryzykanckie decyzje sprowadziły tyle bólu i cierpienie mieszkańcom Warszawy i samemu miastu? Przecież nie ryzykowali oni tylko własnym życiem i chodzili z głową w chmurach licząc na to ,zę przemęczone radzieckie wojsko będzie się angożowało w nie swój bój i operację, która była wymierzona politycznei przeciw nim. Dowódcy tego powstania będą mieli po wsze czasy krew na rękach tysięci ludzi i powinno się potepiać ich lekkomyślną decyzję, a nie stawiać jako wzór.

Sam generał Anders decyzję o wysłaniu nieuzbrojonych ludzi w bój, co poskutkowało niemal całkowitą destrukcją miasta i wymordowaniem tysięcy jego mieszkańców nazwał krótko, zwięźle i na temat - zbrodnią.

I jak ktoś ma hucpę, by to powiedzieć , to od razu się go potępia, bo nie uznaję on jedynej słusznej wersji historii, gdzie Polska to swięty martyr i Chrystus Narodów. I do tego obrzydza mnie tak ohydna komercjalizacja tego wydarzenia. Przeraziły mnie w muzalnym sklepiku kolorowanki dla przedszkolaków czy gry planszowe o tematyce PW. I te naklejeczki czy koszuleczki, że jak ktoś sobie kupi to czuje się Polakiem, bo odbębnił patriotyczny obowiżek. Nic tak nie mówi " Jestem Polakiem" jak kilka dych wydanych w sklepie z pamiątkami i przeświadczenie o własnej miłości do ojczyzny i uznawanie jej za swiętą krowę, która nie podlega krytyce.

I kiedy słyszę hasła ' Bóg, Honor i Ojczyzna", które są ważniejsze niż ludzkie życie to mam tylko ochotę usiąść i zapłakać.
Nie potępiam samych powstańców,których los tak, a nie inaczej wplątał w to wydarzenie, ponieśli ofiarę, odznaczali sie czesto wielkim bohaterstwem.
Potępiam dowódców i chory kult śmierci, 'moralnego zwyciestwa', czyli realnej przegranej.

rodorek
rodorek ndz., 2010-08-01 23:52

Nigdy nie byłam w Muzeum

Nigdy nie byłam w Muzeum Powstania Warszawskiego, dlatego z ciekawością przeczytałam o tym miejscu i obejrzałam zdjęcia:)

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
Muminek
Muminek pon., 2010-08-02 10:09

Podziwiać należy mieszkańców

Podziwiać należy mieszkańców Warszawy za ten heroiczny zryw, poświęcenie i oddanie tego co najcenniejsze, życia w walce o wolność. Oczywiście można teoretyzować co było wtenczas lepsze, położenie uszu po sobie, udawanie, że nic się nie dzieje i postawa "na przeczekanie" czy próba zmiany rzeczywistości jaką zgotował okupant. Dziś chyba trudno oceniać ten czyn zimno kalkulując co się opłacało, nie będąc w środku okupowanej stolicy, nie mając na co dzień przed oczami hitlerowskich zbrodni, skutków terroru, poniżania. Myślę, że ludzie z powstania po prostu mieli dość, wybrali w dużej mierze godną śmierć niż nie godne życie. Nie mam sensu podważać ich czynu, myślę, że warto pamiętać ich jako bohaterów, każdy naród ich potrzebuje, my Polacy nie musimy ich szukać w mitologii, mamy ich w najbliższej historii, wystarczy, że nie będziemy ich opluwać. Wydaje mi się, że takie wydarzenia i zrywy w naszej historii są czymś co łączy nas Polaków i tworzy naszą odrębność, im bardziej od tego uciekamy tym stajemy się bardziej nijacy i szarzy na tle narodów Europy. Inna sprawa, że po pozbycie się jednego okupanta automatycznie dało nam drugiego, którego pozbyliśmy się stosunkowo niedawno... i co? Stagnacja, nie potrafimy działać i budować wspólnie lepszej Polski dla wszystkich... i to jest dopiero porażka narodowa. Uważam też z historii Polacy powinni wiele się nauczyć, głównie, że nie mamy kogoś takiego jak sojusznicy i że budując swoje bezpieczeństwo zarówno militarne jak i gospodarcze powinniśmy liczyć wyłącznie na siebie.

http://www.youtube.com/watch?v=ovlvjOoTi7s&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=3qUEiYWkDt0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=DKFY5u6U7MU&NR=1

Oles
Oles pon., 2010-08-02 10:24

Walczyli, bo chcieli być

@Muminek:

Walczyli, bo chcieli być wolni, bo chcieli by Polska wyła wolna i suwerenna. Walczyli, bo byli pełni wiary, nadziei i miłości... tylko nie wiedzieli, że sprzedano nas w 1943 r. w Teheranie...

Muzeum warto przy okazji pobytu odwiedzić - punkt obowiązkowy

Pozdrawiam serdecznie Magmag:),:),:)

---Widzisz w moim poście błąd ortograficzny? Zgłoś naruszenie regulaminu redaktorowi dyżurnemu ----
Roman
Roman pon., 2010-08-02 10:25

"czymś co łączy nas Polaków i tworzy naszą odrębność..."

Po co? Czy dlatego wleźlismy do Uni aby podkreslać nasza "odrebność" - ze wskazaniem na "rębność" - chyba najwiekszą w Uni! Czy powodem do chwały maja być ofiary błednych decyzji?

Aussie
Aussie pon., 2010-08-02 10:43

Czy warto bylo umierac?

Mam inny poglad,kiedy ogladam to w tv,ze ludzie to taki najwny i nie myslacy narod!Gineli bez rozumu i przyszlosci to za co ich cenic?

JK
Meg
Meg pon., 2010-08-02 10:45

...bo, parafrazując

@Aussie:

...bo, parafrazując Baczyńskiego " umrzeć im przyszło, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością"

Ekmir
Ekmir pon., 2010-08-02 11:35

Po latach, bez świstu kul nad

Po latach, bez świstu kul nad głowami, łatwo teoretyzować ,co by było gdyby ? Czy decyzje podejmowane w tamtym czasie, były trafne czy nie? Bardzo dobrze się stało,że muzeum jest i pamięć o tamtych czasach przetrwa. Piękny opis i piękne zdjęcia pani Magmag.

Szczery do bólu. Ekmir
Ben
Ben pon., 2010-08-02 11:40

Nikt nie gdyba i teoretyzuje

@Ekmir:

Nikt nie gdyba i teoretyzuje po latach. Powinien zapoznać się pan ze wspomnieniami żyjących powstańców , którzy potwierdzają , że decyzje nie były trafne. Przez lata wmawiano nam inną prawdę ! Proszę przeczytać z uwagą komentarz pana camp 21 , pana Oles i mój.

Pozdrawiam

Ekmir
Ekmir pon., 2010-08-02 11:46

No to się autorytety znalazły

No to się autorytety znalazły Pan Ben, camp21, Oles. Dlaczego narzuca mi pan swój punkt widzenia na ocenę tamtych wydarzeń. Znam opinię ludzi uczestniczących w powstaniu ,którzy do dziś są święcie przekonani o słuszności podejmowanych wtedy decyzji.! Czy oni uczestniczyli może w innym powstaniu? Czy oni nie mają prawa do własnej oceny ?

Szczery do bólu. Ekmir
Wanda
Wanda pon., 2010-08-02 19:16

A ja zgadzam się z panem Ben

@Ekmir:

A ja zgadzam się z panem Ben i campem 21 - powstanie było źle niezorganizowane, za szybko choć było odłożone z daty 28 lipca 1944, nieprzemyślanie, brakowało broni i amunicji, pomoc nie przyszła z żadnej oczekiwanej przez powstańców strony. Ułatwiło podporządkowanie sobie Stalinowi Polski, spowodowało wymordowanie elity intelektualnej Warszawy i straty w elicie przywódców wojskowych i w młodzieży. Uważam że Warszawa na długie lata stała się pustynią nie tylko zpowodu 80% zniszczeń ale z tych powodów które opisałam.

Oles
Oles wt., 2010-08-03 10:29

Nie uważam się za autorytet

@Ekmir:

Nie uważam się za autorytet proszę pana. Napisałem co myślę.

Pozdrawiam Ekmir:),:),:)

---Widzisz w moim poście błąd ortograficzny? Zgłoś naruszenie regulaminu redaktorowi dyżurnemu ----
gonia
gonia pon., 2010-08-02 13:16

Nie byłam,

i nie wiem, czy się zdobędę by tam wejść...

gonia
Bronislaw Mierzwa
Bronislaw Mierzwa pon., 2010-08-02 20:51

Miałem okazję osobiście być w

Miałem okazję osobiście być w tym muzeum. Zrobiło ono na mnie niesamowite wrażenie. Tam autentycznie dotyka się historii.

camp21
camp21 wt., 2010-08-03 09:10

<>

Podobnie jak pod Lenino i Monte Casino tam też robi wrażenie i dotyka się historii.
Z tym że tam mimo krwi jednak szliśmy do zwycięstwa, i nie ważne czy z armią sowiecka czy z angolami, szeregowy Kowalski miał to gdzieś dlatego że z każdym krokiem zbliżał się do Ojczyzny którą często znał tylko z opowiadań.

Ten kto wydaje rozkaz grupce młodych ludzi uzbrojonych w nogi od taboretów żeby atakowali pozycje wroga uzbrojonego po zęby powinien być sądzony o ludobójstwo.
Koniec gloryfikowania śmierci !
Koniec nabijania do głów wyższości umierania za przegraną sprawę!
Może w końcu autorytety wypowiedzą się na temat Powstania i przyczyn jego wybuchu.
Chodzi o chłodną kalkulację, a nie ochy i achy.

Ben
Ben wt., 2010-08-03 09:37

O tym pisałem. Mitów i

@camp21:

O tym pisałem. Mitów i gloryfikacji mamy nadto. Historia pisana przez możnych w PeReLu zboczyła prawdziwy obraz wielu wydarzeń historii II WŚ. Zgadzam się, że potrzebna jaet chłodna kalkulacja.

Pozdrawiam