"Trzecia Ziemia Lubuska" czyli imaginacja naszym kosztem
Trzecia Ziemia Lubuska
Kolejne reformatorskie zapędy końca lat 90. przynosiły wiele różnych, mniej lub bardziej egzotycznych pomysłów na region warciańsko-odrzański. Dopiero koncyliarna w swej istocie próba pójścia wspólnym frontem w walce o województwo przyniosła odmianę. Ponownie pojawił się problem nazwy, choć tym razem podszyty gorzowsko-zielonogórskimi animozjami. I ponownie przymiotnik „lubuski” stał się jedynym możliwym do szerokiej akceptacji kluczem do sukcesu. I ponownie jak w połowie lat 40. nie miał on swej pełnej historycznej legitymacji. Podejmowane próby dyskusji na ten temat kończą sie zasadniczo jednym spostrzeżeniem – o ile w Zielonej Górze „wyznaje się” lubuskość, tak w Gorzowie, nawet się tego nie próbuje.[5] Ba, z południa województwa daje się słyszeć, że na północy tego nie trzeba, bo tam tradycje np. nowomarchijskie są tak łatwe do sięgnięcia. Czy to wywołane tym - czy też właśnie takie komentarze wywołujące - pojawiły się aktywności i na tym polu, jak choćby cykl naukowo-badawczy „Nowa Marchia – prowincja zapomniana” prowadzony przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gorzowie. Jest to pójście wiele kroków dalej, niż nowatorskie podówczas tytułowanie „Nadwarciańskiego Rocznika Historyczno-Archiwalnego”, wydawanego przez Archiwum Państwowe w Gorzowie od 1994 r.
[1] Wielgosz, Zbigniew: Nowa Marchia w historiografii niemieckiej i polskiej, Poznań 1980, S. 7.
[2] Sczanieski / Zajchowska (red.): Ziemia Lubuska, Poznań 1950, S. 5.
[3] Zajchowska, Stanisława: Nad środkową Odrą i dolną Wartą, Warszawa 1959, S. 5.
[4] tamże
[5] Debata Witnicka z 2004 r., a także wystąpienie Zbigniewa Czarnucha w Bibliotece Wojewódzkiej w Gorzowie

























Kontakt: