drukuj

Ten strach towarzyszy mi przez całe życie

Jak nie huknie... sxc.hu./mattox

Tak, tak... nie wstydzę się przyznać, że panicznie boję się burzy

Panicznie boję się burzy... Nawet gdybym nie wiedziała, że nadchodzi albo jest gdzieś obok, mój organizm daje wyraźne oznaki „burzowe." Jestem rozdrażniona, boli mnie głowa, oblewają mnie siódme poty i czuję niczym nieuzasadniony niepokój, a nawet strach... tak, tak, nie wstydzę się przyznać, że boję się burzy.

Ten strach przed burzą towarzyszył mi przez całe życie, no bynajmniej od kiedy pamiętam.

Jak byłam dzieckiem, moi rodzice pojechali na wczasy do ośrodka nad jeziorem. Nie było tam stołówki, mama sama przygotowywała posiłki na kuchence palnikowej. Codziennie chodziłam z mamą około 3 km do gospodarza po świeże mleko i jajka. Jednego razu w szczerym polu złapała nas ulewa. Zdążyłyśmy dobiec do jedynego drzewa, które rosło na skraju pola, kiedy rozpętała się burza. Pamiętam, że okropnie się bałam błyskawic i grzmotów. W pewnej chwili deszcz jakby zelżał i ruszyłyśmy w dalszą drogę. Uszłyśmy już spory kawałek, kiedy usłyszałyśmy grzmot tak silny, że zadrżała ziemi. To piorun uderzył w to drzewo, pod którym stałyśmy...

Pamiętam też, że jak przyjeżdżała do nas babcia, a miało się na burzę, to stawiała w oknie figurkę Matki Bożej. Dodatkowo za każdym uderzeniem pioruna babcia stawiała ręką znak krzyża i odmawiała modlitwę. Ja z kolei prędko chowałam się pod kołdrę. Po wyjeździe babci, moja mama nigdy tak nie robiła, a jak raz chciałam postawić podczas burzy figurkę na parapecie okna, powiedziała, że to są zabobony, że blok posiada piorunochron i nic złego się nie stanie.

Niby racjonalne wytłumaczenie... W bloku, w którym mieszkam, też jest piorunochron (sprawdzam od czasu do czasu), jednak kiedy wszystkie oznaki na ziemi, niebie i moim organizmie zwiastują burzę, zamykam wszystkie okna, wyłączam od napięcia wszystkie urządzenia elektryczne i najchętniej schowałabym się pod kołdrę, jak to robiłam w dzieciństwie.

Zdjęcia

  • Jak nie huknie... sxc.hu./mattox
...a taka sobie kobieta. Pracuję, piszę, czytam, wciąż uczę się życia od nowa z nadzieją, że się w końcu nauczę!
rodorek
Autor:rodorek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
gonia
gonia pon., 2011-09-12 12:03

Ten strach

to tylko wczoraj odczuwałam...

gonia
Lox
Lox pon., 2011-09-12 14:00

Ja tam twardo przy otwartym

Ja tam twardo przy otwartym oknie zdjęcia robiłem :)

Jamajka
Jamajka pon., 2011-09-12 21:21

Chwal się co złowiłeś :)

@Lox:

Chwal się co złowiłeś :)

krzyśku
krzyśku pon., 2011-09-12 19:08

A ja tam lubię burzę...

...uwielbiam takie żywioły. Strach? Nie, nie ma opcji.
I ten widok, coś niesamowitego.
Fakt, ma niszczącą moc, ale po burzy nastaje cisza....a powietrze jest oczyszczone.

Pozdrawiam.
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD

mail do krzyśku kliknij TU
mar-jola
mar-jola pon., 2011-09-12 20:26

Wczoraj na piechotkę, do

Wczoraj na piechotkę, do domku wracałam po żużlu,Było super:))))

mar-jola
Jamajka
Jamajka pon., 2011-09-12 21:23

Ja tak miałam jakieś...

@mar-jola:

Ja tak miałam jakieś... ech... dużo, dużo lat temu! :)) I mostem żelaznym wracałam! Przemoknięta do ostatniej nitki - dosłownie :)). Tylko, że wtedy mecz odwołano, Ty mimo wszystko miałaś lepiej ;))

Jamajka
Jamajka pon., 2011-09-12 21:21

A ja akurat wczoraj się nie

A ja akurat wczoraj się nie bałam, zajęta poszukiwaniem jakichkolwiek znośnych fot z FD, pozamykałam okna, żeby mi hałas nie przeszkadzał i już ;).

Ogólnie czuję respekt do burzy z piorunami. Jeszcze niedawno się trochę jakby lękałam, ale już mi chyba przeszło, nie wiadomo kiedy i dlaczego. Same potężne trzaski pioruna budzą na chwilę lęk-nie lęk, zastanawiam się wówczas, jak potężna jest moc natury. I jak my - malutcy, mamy się przed tą potężną niszczycielską mocą bronić. Smutne myśli uciekają wraz z oddalającą się burzą.