drukuj

Tam, gdzie kiedyś było Miejsce Niebios, dziś już prawie nic nie zostało - Mironice (zdjęcia)

Folwark klasztorny w Mironicach wg sztychu Meriana

zdjęcie z internetu

Tym razem ja uzupełnię nieco fotoreportaż Goni.

Większość gorzowian zna Mironice. Jest to malowniczo położona wioska, przez którą wiedzie dość kręta droga, a poza tym… stamtąd pochodzi przecież znaczna część naszych wigilijnych karpi.

 

Domów tam w sumie nie za wiele, są za to pozostałości dawnego folwarku. Mało komu przyjdzie do głowy, że historia Mironic jest aż tak bogata. Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie przynajmniej 700 lat, zobaczylibyśmy białych braci uwijających się przy dziwnym zakręcie drogi. To cystersi z Kołbacza, którzy właśnie tu znaleźli swoje Locus coeli (Miejsce Nieba) i pieczołowicie budowali przez lata własne opactwo. Można by powiedzieć, że dziś nie pozostał tu po nich kamień na kamieniu. Można by, gdyby nie fakt, że średniowieczne, gotyckie cegły zostały wykorzystane do budowy folwarcznych piwnic.

 

Akt fundacyjny opactwa pochodzi z roku 1300, ale przynajmniej przez pierwszą połowę XIV w. istniał tu zaledwie folwark klasztoru kołbackiego ulokowany w rycerskich dobrach Creusdorp (Krebsdorf). Nazwano go wówczas Himmelstädt

(niemiecki odpowiednik locus coeli). Przywilej fundacyjny obejmował 15 wsi i kilkanaście jezior, złoża soli, żelaza i srebra oraz m.in. regale młynne, rybołówcze i łowieckie, czyli wyłączność budowy młynów, połowu ryb, polowań. Dzisiejsze mironickie stawy rybne to - według wszelkich znaków na niebie i ziemi - również dzieło cystersów, którzy spiętrzyli ongiś wody Kłodawki.

 

Opactwo nie miało jednak szczęścia. Niszczone przez wojska Łokietka, przez Pomorzan, Wielkopolan i czeskich husytów, uległo w 1539 r. ostatecznej kasacie.  Skończyła się historia cysterskich Mironic. Dobra klasztorne przeszły do majątku elektorskiego i utworzono tu domenę państwową.

 

Budynki poklasztorne stały jeszcze na początku XVIII w. Dzięki temu, oglądając dziś sztychy Meriana i Petzolda, możemy dowiedzieć się, jak wyglądały. Około 1872 r. zostały (wraz z osadą) strawione przez potężny pożar. Ruiny doszczętnie rozebrano.

 

Na terenie dawnego opactwa możemy obecnie oglądać jedynie XIX wieczny (1830 r.) dworek i stodołę, kilka zabudowań gospodarczych z przełomu XIX i XX wieku oraz jedną XVI-wieczną piwnicę. Tylko ta ostatnia może pamiętać cysterskie czasy.

 

Po wojnie folwark został przejęty przez PGR, co niestety nie wyszło mu na dobre. Jakiś czas temu dworek sprzedano. Właścicielka (mieszkająca na stałe w Szwecji) prowadzi wprawdzie doraźne naprawy, ale na razie nie widać specjalnych tego efektów. Zabudowania folwarczne stanowią odrębną własność. Przyglądając się przez płot niszczejącym budynkom, możemy jedynie - znając historię tej posiadłości - popuścić wodze fantazji. Czasami warto ulec własnej wyobraźni.

Współpraca: Lubuskie materiały konserwatorskie,

Zdjęcia

  • Folwark klasztorny w Mironicach wg sztychu Meriana
  • to, co zostało z folwarku
  • kiedyś było tu opactwo cystersów
  • pozostałości mironickiego folwarku
  • w oddali widać dworek
  • dworek w Mironicach - stan z grudnia 2009
  • czyżby pozostałości mironickiego kościoła?
  • Kłodawka w Mironicach
  • jeden z istniejących do dziś stawów hodowlanych
  • nad stawem w Mironicach
  • łowisko wędkarskie w Mironicach
  • w tym samym miejscu, tyle że zimą
  • ...do zobaczenia :))
Programowa optymistka. Genealog amator hołdujący norwidowskiej zasadzie "Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło". Włóczykij z urodzenia.
Magmag
Autor:Magmag

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Meg
Meg śr., 2010-01-27 13:29

Miło zobaczyć...bo tam

Miło zobaczyć...bo tam mieszkał Dziadek mojej córki...co do Mironic , wioska sama w sobie dziś nie ciekawa ale jej historia bardzo. Nie dopisałaś Mario, organy z kościoła w Mironicach znajdują się obecnie w kościele w Kłodawie . Jeszcze jedna ciekawostka, przed wjazdem do wioski ( od strony Kłodawy) po stronie lewej są pozostałości po starym cmentarzu. W budynku, gdzie mieścił się PGR później uprawiano boczniaki...Zaraz za pierwszym zakrętem, gdy wjeżdża się do wioski , po stronie prawej mamy zabytek...jest to dom z muru pruskiego...( tam mieszkała Prababcia mojej córki) , dziś przez nowego właściela odrestaurowany

Roman
Roman wt., 2010-01-26 22:42

"bo tam mieszkał Dziadek mojej córki"

Hmm... dziwne koligacje... zazwyczaj to się Ojciec/Tata nazywa takie "stanowisko"...

Meg
Meg śr., 2010-01-27 11:26

...mój były teść, więc dla

@Roman:

...mój były teść, więc dla mnie ani Ojciec ani Tata, dla córki zaś Dziadek ( śp. zresztą)

gonia
gonia wt., 2010-01-26 22:41

:)

Ależ ja mam dziś szczęśliwy dzień! W urzędach załatwiłam wszystko od ręki, zdążyłam obejrzeć wystawę bombek, Wartę zamarzniętą zobaczyć, zdjęć trochę porobić, do kina pójść i jeszcze na koniec dnia Magmag uzupełnia mój foto - reportaż! Dzięki wielkie:)
Rehabilituj się pomyślnie, Magmag!

gonia
Roman
Roman wt., 2010-01-26 22:43

"W urzędach załatwiłam wszystko od ręki.."

... jak sie do reki przemawia to nic dziwnego... :)

gonia
gonia wt., 2010-01-26 22:47

:)

@Roman:

nie napisałam, że od ręki do ręki :)

gonia
rodorek
rodorek wt., 2010-01-26 22:44

A ja Mario jeżdżę często na

A ja Mario jeżdżę często na te stawy hodowlane łowić ryby – do Azylu.

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
Magmag
Magmag czw., 2010-01-28 15:39

...więc jak to się stało, że

@rodorek:

...więc jak to się stało, że nigdy się tam nie spotkałyśmy? Azyl ma swoją tradycję w naszej rodzinie. Spędzaliśmy tam weekendy pod namiotem, organizowaliśmy dla przyjaciół drobne uroczystości (m.in. nasze rocznice ślubu, chrzciny wnuka). Kiedy przychodzi nam ochota na pstrągową kolację (mniam mniam) - jedziemy "jak w dym" do Azylu i po 10 min rybki złowione :))

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta
Muminek
Muminek śr., 2010-01-27 07:22

Przez Mironice przejeżdżałem

Przez Mironice przejeżdżałem często rowerem, fajna trasa od Al. Czereśniowych do Kłodawy, w Kłodawie można odbić lasem na jezioro Gołębie lub wracać do domu. Po drodze wiele atrakcji, w tym te opisane w artykule - folwark zawsze mnie zaciekawiał, widać, że lata świetności ma za sobą i marnieje - szkoda, mogłaby być to jakaś atrakcja turystyczna. Jeziora i stawy w tej okolicy to inna historia, naprawdę jest co "zwiedzać". Z ciekawostek po drodze ktoś hoduje świnki wietnamskie, przez ogrodzenie można pooglądać, fajne zwierzaki.

Danuta32
Danuta32 śr., 2010-01-27 08:42

Mąz kupował w tym roku karpie

Mąz kupował w tym roku karpie na stawie w Mironicach. Nigdy tam nie byłam .

Mieszkam w Gorzowie piąty rok. Pozdrawiam Danuta
Łuka
Łuka śr., 2010-01-27 08:54

Kolejna miejscowość , muszę

Kolejna miejscowość , muszę zapisać i zwiedzić--jeśli się kiedyś wybiorę w okolice G.( kiedy to będzie???)......jak proponujesz Magmag--przeniosłam się w przeszłość o te 700 lat- i zobaczyłam "białych braci" i ich "Miejsce Nieba"----teraz wchodzę do folwarcznych piwnic i dotykam ściany i tej prastarej gotyckiej cegły.....wzruszyłam się zdj fragmentu samotnej ściany --jakiejś bezbronnej wobec czasu---piszesz, że to "chyba pozostałość niemieckiego kościoła"--czy ktoś tego nie potwierdził......a jeszcze zanurzyłam się w wodzie tego pięknego jeziora , mimo ,że u mnie właśnie pada śnieg ....pozdrawiam serdecznie

Łuka
Jacek
Jacek śr., 2010-01-27 12:43

Kochana Mario przeczytalem i

Kochana Mario przeczytalem i obejrzalem z przyjemnoscia zdjecia. Pozdrawiam z serca

Wiktor
Wiktor śr., 2010-01-27 19:58

Rozumiem dlaczego nie

Rozumiem dlaczego nie wiedziałem nic o pałacu. On jest schowany w głębi wsi. Bardzo dobry tekst. Pozdrawiam

Kowal
Kowal ndz., 2010-02-14 19:22

Ciekawy tekst . Mironice do

Ciekawy tekst . Mironice do tej pory kojarzyły mi się jedynie z karpiami. Pozdrawiam

KarolinaK
KarolinaK ndz., 2011-10-30 21:44

zmieniło się i to dużo :)

witam!
artykuł ze stycznia 2010r. jest już nieaktualny - budynekk głóny już nie niszczeje, gdyż został odreastaurowany a teren wokoło zagospodarowany - 22.XI.2011 nastąpi otwarcie centrum konferencyjno - szkoleniowego z zapleczem noclegowym, urządzonego w klimacie cysterskim (malowidła wzorowane na kołbackich, rozeta- witraż, płaskorzeźby, klejnowski strop). Budynek dworku niszczeje nadal, gdyż jak napisano, jest to własność odrębna. W lato ruszy remont zabytkowego spichlerza. Zapraszam do skorygowania artykułu :) :)

B_Sacharczuk
B_Sacharczuk ndz., 2011-10-30 21:55

Przejeżdżałem kilkakrotnie i

Przejeżdżałem kilkakrotnie i obserwowałam postępy prac. Super, że się udało uratować zabytkowy budynek!

Bogusław Sacharczuk Współpracownik "Gazety Lubuskiej" i "Newspix"
KarolinaK
KarolinaK pon., 2011-10-31 19:02

Udało się, udało - choć

Udało się, udało - choć nakład prac byłby o wiele mniejszy gdybyśmy budowali od nowa. Jednakże nie byłoby to już to samo - to miejsce ma duszę i niepowtarzalny klimat. Następnym razem - zapraszam do środka!
KarolinaK