Szkarlatyna zbiera żniwo. Czy jest taka groźna?
Szkarlatyna to normalna przypadłość, która występuje w okresie jesienno-zimowym. Już rzadsza jest odra. (fot. sxc.hu)
Wczoraj rano w przedszkolu zamiast maluchów byli pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Za pomocą roztworu chloraniny (zabija bakterie, grzyby, wirusy) dezynfekowali podłogi, krzesła, stoły, klamki, sanitariaty. Wszystko z powodu trzech przedszkolaków ze szkarlatyną. Czwarte chore dziecko chodzi do podstawówki w Boleminie. - Szkoła pracowała jak zwykle. Przedszkole zamknęliśmy, by zapobiec rozpowszechnianiu się choroby wśród najmłodszych dzieci - tłumaczy wójt Jacek Wójcicki. Mimo wszystko rodzice byli trochę zaniepokojeni. W redakcji odebraliśmy dwa telefony z pytaniami, czy zatrzymać dzieci dłużej w domach? - Nie chcę, by złapały chorobę - mówiła jedna z mam.
- Nie wiem, skąd ta panika - zastanawia się Alina Giblewska, pediatra z przychodni w Deszcznie. W piątek diagnozowała chore dzieci. To rodzeństwa z dwóch rodzin. Miały gorączkę, zapalenie gardła, charakterystyczną wysypkę i malinowy język. - Choroba jest zaraźliwa, ale bardzo łatwo się ją leczy penicyliną. W swojej karierze nie miałam żadnego przypadku powikłań - uspokaja lekarka. I dodaje, że szkarlatynę widzi u dzieci każdego roku. - To normalna przypadłość, która występuje w okresie jesienno-zimowym. Już rzadsza jest odra. Z ostatnim przypadkiem miałam do czynienia chyba z 20 lat temu - mówi Giblewska.
Z danych epidemiologicznych wynika, że rok temu na szkarlatynę chorowało prawie 14 tys. Polaków, a w Lubuskiem 379 osób. - W naszym powiecie odnotowaliśmy 32 zachorowania, w 2009 roku - 22, a w 2008 - 89. To, że teraz choruje czwórka dzieci, jest normalne - podkreśla Dorota Konaszczuk, inspektor powiatowej stacji sanepidu.
Szkarlatyna może wywoływać niepokój wśród rodziców ze względu na swoją niechlubną przeszłość. - Kiedyś przebiegała gwałtownie i ostro. Kończyła się powikłaniami, gorączką reumatyczną i zapaleniem nerek. Teraz, dzięki rozwojowi medycyny, poprawie jakości życia, dobrej diecie i higienie, ma łagodny przebieg i pojawia się sporadycznie - tłumaczy dr hab. Bernard Zajadacz, ordynator oddziału dziecięcego w szpitalu w Gorzowie. Szkarlatynę, zwaną też płonicą, wywołują paciorkowce grupy A. - Są stale wokół nas. Jeśli organizm jest osłabiony, następuje spadek odporności i zaczyna się albo angina, albo płonica. Zwykle pomaga 10-dniowe leczenie - dodaje ordynator. A jak uchronić dziecko przed zachorowaniem? Lekarze zalecają odpowiednią dietę, hartowanie dzieci na świeżym powietrzu, nie przegrzewanie, a także unikanie kontaktu z chorymi. - Poza tym szczepmy się. Dzięki temu udało się wyeliminować wiele groźnych chorób, takich jak np. ospa wietrzna - radzi dr Zajadacz. Na szkarlatynę nie ma szczepionek. Tu wystarczy odpowiedni styl życia.
SKOMENTUJ
Szczepisz dzieci na choroby zakaźne?

























Kontakt:
ja na szczęście mam to za sobą
moja córa w wieku szkolnym jeszcze nie, słyszałam o paru przypadkach szkarlatyny w Gorzowie i wyczuliłam wychowawcę aby w razie pojawienia się szkarlatyny w szkole poinformował rodziców abyśmy nie zlekceważyli źle rozpoznanych objawów tej choroby. Fajne zestawienie "szczepmy się" i "na szkarlatynę nie ma szczepionek"- domyślam się jednak, że Pan doktor mówiąc "szczepmy się" nie miał na myśli anginy i płonicy :)