Świąteczne refleksje...
Pustoszeją miejsca pracy. Ludzie z daleka i z bliska , z innych miast i państw śpieszą do domów. Wszyscy chcą być razem. Tymczasem są miejsca, gdzie ludzi przybywa z dnia na dzień. Oni nie czekają na święta, nie odliczają dni i godzin. Ci ludzie marzą o tym, by święta nie przyszły. Nie teraz, nie w tym roku, nie w tym otoczeniu.
Powoli zapełnia sie wiele szpitalnych oddziałów. Ilu z tych pacjentów faktycznie potrzebuje hospitalizacji, a ilu, jak zużyte, niepotrzebne meble usuwane są, by nie szpecić piękna świąt? Ilu z nich będzie czekać, by ktoś przyszedł z życzeniami? Ilu z nich ukradkiem ociera łzy, kiedy najbliżsi zostawiają ich z ulgą?
Są też i tacy, którzy uciekają w chorobę, by być w tym dniu z kimś. Nawet, jeśli ten ktoś to pielęgniarka lub lekarz. I cieszą się jak dzieci, kiedy widzą choinkę na oddziale i skaładają pełne uczucia życzenia łamiąc się opłatkiem.
Ludzie samotni. Opuszczeni przez najbliższych lub tacy, co nie mają na to wpływu. Ilu z nich zapełni szpitalne sale? Ilu z nich będzie marzyć, by minęły już te święta, by nie przychodziły wspomnienia, w których kochane dzieci nie wstydziły się rodziców? Ilu chorych poczuje, że mimo choroby nadal coś znaczą dla najbliższych?
Pamiętam jak dziś, kiedy 2 dni przed świętami pewna młoda kobieta zapytała mnie, czy jej matka dożyje do Wigilii. Co miałam powiedzieć? Bogiem nie jestem. Odpowiedziałam, że miejmy taką nadzieję. Usłyszałam, że mogłaby już umrzeć, to by święta były spokojne. Słowa, jakże okrutne, padły przy łóżku chorej. Czy to był przypadek, że umarła tamtej nocy?
Pamiętam radość matki, kiedy tuliła swoje nowonarodzone dziecko. Łzy szczęścia. Wszyscy siadali do wieczerzy, a ona na świat wydała dziecko. I nie ważne, że wokół niej były obce twarze. Liczył się tylko ten mały wielki cud narodzin.
Pamiętam pogrzeb matki mojej koleżanki na 3 dni przed wigilią i jej szept" "Mamo, dlaczego nie poczekałaś na święta...?" Mimo faktu, że wierzyła w to, iż jej matka jest w lepszym świecie, poczuła się opuszczona i samotna. Samotna wśród ludzi...
Czy w te święta każdy będzie wśród swoich? Czy podzielimy się opłatkiem z najbliższymi? Czy może pozbędziemy się problemów, wyłączymy telefony, wyjedziemy byle dalej, zapomnimy... Jakie będą te święta? Jakie my je stworzymy? Przecież wszystko zależy od nas. Nie od tego, co na stole i pod choinką, ale od tego serca, które ofiarujemy swoim najbliższym.
Bądźmy ze sobą w te święta, bądźmy rodziną.
Rodzinnych Świąt Wam życzę.



























Kontakt:
<>
To moim zdaniem najlepszy tekst jaki ostatnio czytałem.
Brawoooo!
Kilka lat temu w dzień
Kilka lat temu w dzień wigilijny i całe święta czuwałam przy łóżku kogoś bardzo mi Bliskiego na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, skończyło się dobrze, w dniu 1 stycznia Bliska mi Osoba wróciła do żywych...a dziś w nocy do szpitala trafiła moja Ciocia...:(
A w stolicy w stanie agonalnym jest mój Przyjaciel, marzy tylko, żeby po raz ostatni podzielić się opłatkiem z Rodziną...Czeka na swój bożonarodzeniowy Cud...
:) ^-^
To straszne mieć świadomość , że jest się niepotrzebnym, szczególnie dla własnych dzieci :" ( Bo się przeszkadza...
właściwie
gdybym miała być kulą u nogi dla rodziny to chyba bym wolała szpital,raz,że nie byłabym sama a dwa .........nie byłabym sama.......... chyba najbardziej o to chodzi-by był ktoś kto uśmiechnie się, podzieli opłatkiem i gdzieś w środku zrozumie tą świąteczną samotność... ale bywa też tak,że wolimy czasem święta spędzić samotnie.