Spełnione marzenie – wycieczka na najwyższe bałtyckie klify
To nic, że moje lata szkolne dość odległe są od współczesności. Nie ma też znaczenia fakt, że żadnych podróży (ani małych, ani dużych) nie muszę już ograniczać do letnich miesięcy. Tak jakoś mimowiednie schyłek lata nastraja mnie do bilansu wrażeń. Podsumowuję w myśli co było, przyglądam zatrzymanym pod powiekami krajobrazom – uroda niektórych tak nierealna, że aż kiczowata się wydaje. Tak było naprawdę, czy tylko wyobraźnia płata mi figle?
Planuję, co może jeszcze może być moim udziałem. Do końca roku przecież daleko, całkiem sporo weekendów przede mną. Czasami plany pozostają w sferze marzeń przez długi, długi czas. Niektóre z nich w końcu się spełniają. W tym roku właśnie udało mi się wyciągnąć z lamusa jedno z takich zadawnionych marzeń.
Bałtyckie klify duńskiej wysepki Møn. Miejsce tak osobliwe, że zabrakło mi przymiotników na jego określenie. Od kilku miesięcy przekładam sobie w pamięci zapamiętane tam obrazy. Klatka po klatce, raz do przodu, raz wstecz - zupełnie jakbym odtwarzała film.
Wyobraźcie sobie szmaragdową wodną taflę (to naprawdę Bałtyk?!), przeraźliwą niebieskość nieba i przecinającą to wszystko ostrą biel kredowego klifu. Ale jakiego klifu! Miejscami wystrzeliwuje na wysokość ponad 140 metrów. To jakby ustawić na sobie cztery „moje" wieżowce i jeszcze dobudować parę kondygnacji.
Patrzenie z góry na to, co rozpościera się pod nogami, zwyczajnie zniewala. Przepaść z jednej strony ograniczona jest biało-żółtymi załomami skalnymi, z innej – przechodzi w bezkresną niebieskość, przeciętą gdzieniegdzie samotnym, białym żaglem. Poruszające się u dołu małe plamki to ludzie przemieszczający się niespiesznie wzdłuż zadziwiająco turkusowej krawędzi wody.
Kiedy z kolei cały ten majestat obserwuje się z dołu, głowa boli od zadzierania, a w słoneczny dzień, biel - chociaż z bliska wydaje się raczej kremowa - niesamowicie kłuje w oczy.
Spacer wąską kamienistą plażą to ekstremalne doznanie dla tych, którzy zdecydują się pokonać w dół ponad 400 stopni. Tabliczki przy wejściu na schody informują, że trwa to 15 min. Powrót na górę pewnie znacznie dłużej. Nie sprawdzaliśmy, pojechaliśmy po prostu na jeden z krańców klifu (ciągnie się na przestrzeni kilku kilometrów) i zeszliśmy do jego podnóża łagodnym zboczem. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to... łabędzie. Najspokojniej w świecie pasą się u podnóża klifu. Woda tu płytka, wygrzana, a majestatycznie poruszające się ptaki wyglądają jak odłamki tej jasności za naszymi plecami. Siadam na kamieniu. Ogarnia mnie spokój i jakaś błogość. Mąż idzie dalej. Po chwili zamienia się w ciemną kropkę. Czas jakby się zatrzymał.
Jaskrawe klify mają czupryny we wszystkich odcieniach brązu i zieloności. Są poszarpane, nadgryzione zębem czasu. W niektórych miejscach kreda osypuje się widowiskowo, w innych wiszą korzenie coraz bardziej przechylających się drzew. Każdego roku Bałtyk pochłania 20-40 cm tej jasności.
Na przeciwległym (północnym) skraju klifu można oglądać jeszcze jedno czarowne miejsce. Spacer po kredowych szczytach doprowadzi nas do Liselund – XVIII w. pałacyku otoczonego romantycznym, angielskim parkiem. Piękna, proporcjonalna, pokryta strzechą budowla ma bardzo swojsko wyglądający ganeczek i zgrabną wieżyczkę. Widzieliście kiedyś pałac (nawet malutki) kryty strzechą? Ten, powstał z miłości pewnego Francuza do Lisy – jego małżonki i liczy sobie 218 lat.
Jeszcze jedno – jak to dokładnie jest wysokością falezy na Møn, nie mam pojęcia. Różne źródła podają różnie - od 128 m npm po 150 m npm. Jedno wiem na pewno. Są to najwyższe bałtyckie klify. Cud natury.






































Kontakt:
To nazwać można tekstem przez
To nazwać można tekstem przez duże T.
Pozdrawiam i proszę o więcej takiej wysokiej klasy literatury, którą pani uprawia.
Ładnie napisane. Zdjęcia są
Ładnie napisane. Zdjęcia są piękne. Dziękuję za wycieczkę--Pozdrawiam
Cudne!
Cudne!
Prawdziwe cuda
Prawdziwe cuda natury:))Świetny artykuł,tym bardziej,że nigdy nie byłam w Danii:))Dziękuję za wycieczkę:))
Gdzie to jest w Polsce?
Gdzie to jest w Polsce?
Bardzo ladne miejsce pani
Bardzo ladne miejsce pani Magmag i ladnie opisane oraz sfotografowane.
Przeczytaj jeszcze raz
Przeczytaj jeszcze raz artykuł,a znajdziesz odpowiedź:))
Piękne.Byłem w podobnej
Piękne.Byłem w podobnej scenerii.Niedaleko miejscowości Eastbourne można podziwiać białe klify Seven Sisters.
Proszę niech Pani nie żałuje
Proszę niech Pani nie żałuje wakacji przecież spełniło się Pani marzenie, którym z nami Pani się podzieliła. Życzę Pani spełnienia kolejnych, które czekają w kolejce.
Pozdrawiam
Borholm?
Borholm?
:) ^-^
Piękny tekst! A zdjęcia i piękne i straszne :) Bardzo wysokie te klify!
Ludzie!!!
Czy Wy czytacie teksty, które komentujecie? Mam wątpliwości ... Cytuję Magmag "Bałtyckie klify duńskiej wysepki Møn." Skąd więc pytania - "Gdzie to jest w Polsce " i "Bornholm? " Trochę szacunku dla autorki...
Ale wygląda jak Bornholm!;P
@gonia:Ale wygląda jak Bornholm!;P
Na Bornholmie jeszcze nie
@Czed:Na Bornholmie jeszcze nie byłam. Møn jest niewielką wyspą położoną na południe od Zelandii i połączoną z nią ładnym mostem.
:) ^-^
Nie czytają :) Oglądają obrazki :D
Gratuluję wakacji, rewelacja.
Gratuluję wakacji, rewelacja.
Czytając tekst artykułu nie
Czytając tekst artykułu nie trzeba oglądać zdjęć a i tak widzi się to co nam Marysia chciała pokazać. Dzięki temu i nasze zapomniane marzenia budzą się do spełnienia. Pozdrawiam
...eh marzenia, ważne są te
...eh marzenia, ważne są te które już się spełniły, ale ważne są także te, które wciąż czekają na spełnienie...Chyba kazdy z nas ma jakieś takie sobie tylko cudowne miejsce, do którego chciałby zawitać...Moje wciąż na mnie czeka ;)
Koniec tzw. wakacji jest czasem podsumowań, ale i czasem planowania kolejnych wypadów.
Znając Ciebie na pewno w kolejnych tekstach wskażesz jakieś zapomniane przez wszystkich miejsce i zaprosisz nas / mnie do jego odwiedzenia, wszak podróżujemy także jesienią...:) A może i mi uda się gdzieś Państwa zabrać? Jesienne weekendy mam zaplanowane od A do Z :)
Ps...a zdjęcia...niebiesko, sielsko, anielsko:)
Zazdroszczę ,że mogła pani
Zazdroszczę ,że mogła pani pozwolić sobie na wakacje. Ja w ferworze pracy nie mam czasu na nic. Moje wakacje z miesiąca na miesiąc są odkładane. Wrześniowy urlop odłożyłam na październik.
Opisane przez panią miejsce jest cudowne - swoją siłą natury przyciąga i budzi jednocześnie respekt i to razem wzięte fascynuje.*Wszystkiego dobrego
Magmag- jak zwykle pięknie,
Magmag- jak zwykle pięknie, prosto i kolorowo opisujesz to co obejrzałaś. A zdjęcia- śliczne. Dla mnie najbardziej niesamowite to , które zatytułowałaś"...a ja nieuczesany....".Myślałam ,że klify w Jastrzębiej Górze należą do najwyższych nad Bałtykiem. Niestety morze stale zabiera ląd. Kiedyś widziałam tam resztki windy , którą przed wojną zjeżdżano na plażę. Potem czytałam ,że osunął się fragment brzegu z cudną willą....ciekawa jestem czy Duńczycy jakoś zabezpieczają zbocza klifów przed agresją morza?...pozdrawiam serdecznie z zadeszczonych i nieomal zlodowaciałych wschodnich krańców RP:)
Panie Daro.Pani Magmag
Panie Daro.Pani Magmag wyraźnie pisze,że z wyjazdami nie musi ograniczać się do letnich miesięcy.Komentowane teksty należy czytać dokładnie.
Pozdrawiam.
Pani Mario opisane przez
Pani Mario opisane przez panią klify oglądałam na programie Diskawery( nie wiem czy dobrze piszę nazwe) wtedy bardzo mi się spodobały. Na pani zdjęciach są fantastyczne i wokoło jest pięknie. Napisała pani piękny artykuł. Ja ze względu na rok szkolny i malutkie dziecię nie mogę marzyć o takiej podróży. Dziękuję za internetową wycieczkę.
Ladnie to pani swoje
Ladnie to pani swoje urlopowanie opisała bo tak z czułością. - czego nie widzą niektórzy. Ladne zdjęcia i ladny artykuł zawsze wzbudza zazdrośc. Nie należy się tym przejmować.
:-)
http://www.mmgorzow.pl/artykul/spelnione-marzenie-wycieczka-na-najwyzsze...
Mąż mi podpowiada że na
Mąż mi podpowiada że na facebook .com też jest artykuł
Sporo osób odwiedza tę wyspę
@Zojka:Sporo osób odwiedza tę wyspę i pewnie wielu próbowało opisać swoje wrażenia.
Ja nie mam konta na facebooku.
Po prostu pięknie.Pieknie
Po prostu pięknie.Pieknie przyrodniczo i pięknie w opisie. :))))))))
Magmag!
Czytając Twój tekst czułam się tak, jakbym była z Wami. Opisy cudowne, uzupełnione klimatycznymi fotografiami. A tym 218-letnim zameczkiem krytym strzechą zwaliłaś mnie z nóg.
Pozdrawiam serdecznie.