Słów kilka o makrofotografii
Rano żona spodnie i koszulę mi wyprasowała, wodą kolońską natarła, jam sobie buty smalcem z sadzą wyglancował i do redaktorów pojechałem. Zapukałem grzecznie, cholewami stuknąłem i pierś dumnie wyprężywszy przedstawiłem się - Obserwator jestem. Z ważki co do mnie na skargę przyfrunęła wytłumaczyć się przyszedłem. Pan Kuba z Panią Anią krzesło mi podsunęli, wodą gazowaną poczęstowali. Pani Ania to co i raz na moje buty wyglansowane spozierała i dziwnie jakoś uśmiechać się zaczęła. A bluzkę to taką miała, że mi pierwsza randka z żoną od razu przed oczami stanęła. No, ale pliki odpalilim. Pana Kazia nie było, więc
kilka serii do ekspertyzy potrzebnych na pulpit redakcyjny skopiowaliśmy. W kwestii technicznej dotyczącej wielkości fotografii okazało się iż można je podawać na dwa sposoby. Jeden, którego ja stosować przywykłem to wartość jaką Photo-Paint9 podawał w oknie Obrazek->zmień rozmiar. Wartości te dochodziły do 30MB. Drugi, ponoć przez redaktorów powszechnie i na skróty stosowany to wartość którą jakiś trochę bardziej wypasiony skrypt
Exploratorem zwany podawał. Te wartości do 4MB dochodziły. Uważam, że bliższe prawdy są parametry które określa profesjonalny program bez ściskania i tłamszenia pliku (wielkość w MB, pikselach, centymetrach, proporcje, rozdzielczość, rodzaj przestrzeni kolorów, histogram, i inne takie tam.) a nie jakaś tam skrypcina co do podglądania skromnie i gustownie
ubranych panienek służy i z trudnością wagę pliku jedynie poda nie wiadomo skąd zresztą ją wziąwszy.
Ale dostosuję się do opinii pana Kazimierza. I jeszcze trochę szerzej o samej makrofotografii. Jak już podałem we wczorajszym komentarzu, aby fotki takie robić najpierw pasję trzeba mieć, bo jak godzinę albo i dwie nic ciekawego nie da się upolować to szybko zniechęcić się można.
Drugie to żonę spolegliwą kupić sobie należy. I to najkosztowniejszym może się okazać. Markowe sklepy doradzam bo odmalowane, piękne - fakt, chińskie podróbki szybko bokiem nam wyjdą. Jak już w żonę odpowiednią się zaopatrzymy czas na technikę. Aparat z dobrym makro czyli takim z którego zdjęcia z kilku albo i 1cm. wykonywać można za doradztwem sprzedających kupić należy. Mężczyźni zwykle kunsztem i fachowością wielką w tej materii się wykazują. Ja zoptymalizowałem sobie cenę z jakością i C750UZ stosuję. Duża matryca pomaga kadrowaniem kilkakrotnie jeszcze obraz powiększyć. Nieodzowny raczej jest program graficzny ale wiedzą wielką nie trzeba się tu wykazywać. Ot parę godzin nauki. Dla samouków kilka dni wystarczy. Z pozostałych gadżetów przyda się statyw, kozik jakiś do patyków wierzbowych strugania, drut (tu z pastucha elektrycznego) kilka recepturek i przesłana z
matowego papieru wykonana do zmiękczania ostrych promieni słonecznych. Najlepsze jest światło co przez cienką zasłonę z chmur się przedziera. Na zdjęciu w pełni wypasiony zestaw zastosowany przy słońcu ostrym i wietrze który kwiat z robactwem jakimś zbyt mocno szarpie. Gdy kwiat zbyt niski recepturkę wodą albo piwem pochlapać należy i drut w dół lub górę tak przesuwać aby koszyczek kwiatowy przed wiatru targaniem dobrze zabezpieczyć. Jak piwa zabraknie plunąć w ostateczności można ino nie zaciągając się zbyt głęboko bo za ślisko będzie. Jak to u mnie się zaczęło? Ano gdy krowy pasałem i placek czasami się pojawiał to wnet much kolorowych mnogość nadciągała. Dla wzmocnienia ich apetytu walonki ściągałem. Ciekawość zawsze mnie brała jak one w bliskości wyglądają. Więc na stryszek dnia któregoś wlazłem butelek wszelakich pół przyczepy wyciągnowszy umyłem porządnie i do skupu traktorem zawiozłem, monety na aparat zamieniwszy. I teraz dobrze mam bo jak placek w kształcie słońca albo i innego kształtu się ułoży to go - pstryk.
Jak na placek mucha jakaś siądzie to ją makro traktuję porządnie. A potem zdjęcia wywoławszy siadam zimą z piwem albo i mlekiem ukwaszonym i wspominać poczynam. Tylko jak żona spolegliwa w domu to walonki zawsze ściągać muszę a nogi wodą z
mydłem szarym solidnie nacierać nie wiedzieć czemu bo fotki wszak nie robię tylko oglądam. A potem to mi żal się miastowych zrobiło, że niezadługo to muchy od pszczoły nie odróżnią i myśleć będą, że miód to w fabrykach jak Cocacolę się wyrabia. A to nieprawdą jest bo pszczółki miód w domkach swoich z nektaru kwiatowego warzą. I wtedy myśl nieszczęsna mi przyszła aby miastowym to pokazać. No i na Tomka Ruska wpadłem. A potem MM się pojawiło i Meg. No i teraz na dywaniki po redaktorach chadzać muszę ze źródeł znów się tłumaczyć. Jakieś f podawać. I staropolszczyznę stosować mi się zachciało. Starzeję się to i staropolski mi coraz bliższy. A tu zaraz Mickiewicza całego z Żeromskim i Homerem włącznie przeczołgają czym czegoś sobie nie zapożyczył. A tak spokojnie było. Pod płotem sobiem siedział, fujarką wierzbową fantazje muzyczne wyrabiał i muchom zdjęcia robił. I na co mi to było? A żona spolegliwa ostrzegała mnie - Z miastowymi się zadajesz? Oj, głupiś ty! Zobaczysz! Tak cię obrócą, że zapomnisz jak się krowy doi. Rację miała żona spolegliwa.

































Kontakt:
Dobrze napisane i gratuluje
Dobrze napisane i gratuluje fotografii. Cos tam pisze technicznie ale nie do mnie. Ja stary czlowiek i do mnie jasno stormuowane zdania przemawiaja i zdjecia.
Eee...tam
@Straż Ochrony Z...:Mleko często wożę i jak żuka jakiego zobaczę to i fotka sama się zrobi. A poważnie to ja od przedszkola wyglądałem. Przedszkolankom to się podobało. Jedna to nawet gumkę z majteczek wyciągnęła abym... procę mógł sobie zrobić. ;-) A z akumulatorków to eneloop-y z Sanyo polecam i koniecznie powolną ładowarkę tej samej firmy. Rewelacja!
Widać coś mi tam w podświadomości
@tomaszzg:ze szkół pozostało i na stare lata się przypomina. A polonistka to zawsze wygrażała mi się, że na psy zejdę. Nie wiedziała, że Jakub edytor z korektą ortografii wymyśli. :-))
Obserwatorze---> pierwszy raz
Obserwatorze---> pierwszy raz brak mi słów, ale coś sklecę. Nie umiem jak Ty staroplszczyzną pisywać, choć Mickiewicza czytuję często...bo tam ileż o przyrodzie się mówi...Ciebie czytając Mickiewicza widzę jak stoi nad Niemnem i z tęsknoty woła " Przenoś moją duszę utęsknioną, Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych(...) Do tych pól, malowanych zbożem rozmaitem, Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem..."
Czyż nie jesteś jak ON???
Przepraszam za posądzenia
Przepraszam za posądzenia moja wina!
Jak ten świat dziwnie jest skonstruowany...
W Tobie, Obserwatorze – krowie placki romantyczną strunę nacisnęły, ja – w dzieciństwie, za ich pomocą bawiłam się „w piegi” z autobusem :))
Panie Obserwatorze, ze
Panie Obserwatorze, ze zdjęcia widać, że leciwy z Pana człowiek, a po polach, łąkach, zakolach jeszcze gna i jakie fotki pstryka!!! Dla mnie fotki to magia czarna jak chcę sobie cosik pstryknąć to napierw zastanawiam się na co nastawić: automatycznie czy też noc a potem adrenalina czy baterie nie siądą. No i tym sposobem moje fotki są jakie są. Pozdrawiam serdecznie.
Jest problem Danusiu
@gregor79:Aby go wyeksponować dwóch przykładów użyję. Pojechał sobie Obserwator w niedzielę do Puszczy Noteckiej na polowanie. Łaził kilka godzin i poza robakami człowieka nijakiego nawet na horyzoncie nie uświadczył. Wraca nasz dzielny Obserwator do domu, przez Zawarcie próbuje się przedrzeć a tu nijak nie może - tysiące fanów żużla w kierunku przeciwnym maszeruje. Niektórzy to nawet śmietniki miejskie w dłoniach dzierżąc. I kogo będą interesować jego fotografie? Gdybym fotoreportaż z zawodów zrobił ooo...to dopiero dyskusja by rozgorzała i zainteresowanie wielkie. Poza tym hobby to specyficzne i wąskie bardzo. Równie dobry efekt osiągnąłbym będąc fanem krokodylich rzęs. Piękne fotki nawet niechby i docenione przez "National Geographic". No i co z tego? Kto się nimi zachwyci, kto się odpręży je oglądając? Podobny problem ma Andrzej Siebiera. Fotki wartościowe i ciekawe bardzo. Szczególnie dla tych co je pamiętają. Gdyby nie pomysł z quizem marnie bym to widział. No bo co? Ruiny stare jakieś. Gdyby spotkał fana ruin i budowli starych to by sobie pogadali tak jak dwaj filateliści. Miałem w planie dorzucać po kilka fotek przy okazji jakiegoś "zielonego" artykułu, tak dla okrasy ale jak to będzie to jeszcze nie wiem. Ale miło mi. Pozdrawiam serdecznie.
Piękne zdjęcia te
Piękne zdjęcia te przyrodnicze. Jest Pan zdolny. Czekam na kolejną serię
Cudne
Cudne foty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Będe czekać Oberwatorze.
Będe czekać Oberwatorze.
Uwaga do przemyślenia
@skorpion:Oczywiście jeśli wyczuję, iż bardziej to drażni niż relaksuje zmienię te "maniery językowe". Nie zawsze tak piszę. Zobaczymy. Dzięki za uwagę. Będę temat obserwował.
Fotki OK artykuł - skąd ta
Fotki OK artykuł - skąd ta maniera jezykowa ni pies ni wydra
Paś te krowy i nie parodiuj
Paś te krowy i nie parodiuj Wieszczow. Please!
Podobny błąd jak ty popełniłem
oceniając kiedyś Dżepetta. Byłem początkujący a wydawało mi się, że pojadłem wszystkie rozumy. Komentując jego artykuł nie zauważyłem, iż znajduje się on w dziale "Uśmiechnij się" a to zupełnie zmienia punkt odniesienia, sposobu oceny i komentowania. Nie rżnąłem Mickiewicza ani nikogo innego. Napisałem taki tekst bo mi kilka śmiesznych zdań na myśl przyszło i je wykorzystałem. Tekst był rodzajem żartu a ty go oceniasz śmiertelnie poważnie. Poza tym parodiowanie to częsty temat kabaretów i sztuk teatralnych. Czemu ja mam tego nie robić?
Ok zrozumialam :))
Ok zrozumialam :))