Pamiętam „Dynamita”, jako drobniutkiego srebrnowłosego staruszka, który wszystkim nam szył kapcie. Kiedy czasami ktoś wspominał jego pierwszą żonę, zawsze podkreślał, że była to malutka i bardzo elegancka kobietka. Nie myślałam nigdy, że pani Stefania przypomni o sobie w tak uroczy sposób.
Dawno już nie ma z nami ani dziadka Dynamita, ani babci Nadziei, aż tu-dziwnym trafem-odkryliśmy niedawno na stryszku podwórzowej komórki zakurzoną, drewnianą walizę. Ciężka była potwornie. Po otwarciu wieka okazało się, że wypełniona jest po brzegi starymi gazetami. Niby nic, a jednak…te „Przyjaciółki” i inne tygodniki sprzed czterdziestu kilku lat, te wykroje z dawnej prasy kobiecej mają swój urok. Ba – trafiły się nawet dwa egzemplarze niemieckich magazynów mody z roku 1936 i 1937. Ani chybi są to pamiątki po pierwszej pani Dynamitowej, bo nie przypominam sobie takiego zainteresowania modą u mojej babci.
Niektóre z gazet lekko nadgryzły myszy, ale muszę przyznać, że wertuję je z wielką ciekawością. Pełno w nich ciekawostek.
„Panorama” z 1968 r. krzyczy wielkim drukiem „Cały Naród z Partią i Władysławem Gomułką”, a zaraz potem w cytowanym przemówieniu Gomułki wspominane są słynne, zdjęte już wówczas ze sceny „Dziady” w inscenizacji Kazimierza Dejmka: „(…)nie można pozwolić na to, aby w imię jakiejś abstrakcyjnej wolności i inscenizacyjnej dowolności przekształcać antycarskie ostrze „Dziadów” w oręż antyradziecki(…)”
„Przyjaciółka” z 31 grudnia 1967 r. oprócz życzeń Szczęśliwego Nowego Roku, wspomina wydarzenia z minionych 12 miesięcy. Był to rok, w którym 19-letni Konstanty Kulka okrzyknięty został geniuszem skrzypiec, tryumfy święcił serial „Czterej pancerni i pies”, a pod kołami pociągu zginął Zbyszek Cybulski. Są też nowinki z dziedziny polskiej myśli technicznej - w warszawskiej SGGW opracowano plany produkcji poduszkowca z przeznaczeniem do rozsiewu nawozów sztucznych, a wśród 250 tys. wyprodukowanych w 1967 r. lodówek pojawiły się takie dziwolągi, jak wisząca lodówka i lodówka połączona z kuchenką gazową.
Wygląda na to, że dziadkowy kuferek zapewni mi ciekawą lekturę na długie zimowe wieczory.
Dzisiejszy dzień jest jednak wyjątkowy. Stare polskie przysłowie mówi: Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, aby Was nie bolała głowa, ani bok. Bawcie się więc wesoło, ale tak, by mieć w pamięci przykazania przodków. Wszystkiego dobrego w tym nadchodzącym roku. Samych pogodnych dni, wielu ciekawych artykułów na naszej MMce, wielu nie mniej ciekawych komentarzy oraz sporo zwykłej ludzkiej życzliwości i przyjaźni. Tego nigdy za wiele.
-
Magmag
Miasto:
Gorzów Wlkp.Strona domowa:
http://kielakowie.pl/





