drukuj

Skarby z kuferka dziadka Dynamita

okładka "Przyjaciółki" z 31 grudnia 1967 r.

Dziadek naprawdę nazywał się Dymitr i był „przyszywany”, a poza tym był wdowcem. Prawdziwy dziadek odumarł nas w dzieciństwie. Kiedy babcia Nadzieja wychodziła za Dymitra – jego imię wydawało się nam tak strrrasznie trudne, że go „przechrzciliśmy”.

Pamiętam „Dynamita”, jako drobniutkiego srebrnowłosego staruszka, który wszystkim nam szył kapcie. Kiedy czasami ktoś wspominał jego pierwszą żonę, zawsze podkreślał, że była to malutka i bardzo elegancka kobietka. Nie myślałam nigdy, że pani Stefania przypomni o sobie w tak uroczy sposób.

Dawno już nie ma z nami ani dziadka Dynamita, ani babci Nadziei, aż tu-dziwnym trafem-odkryliśmy niedawno na stryszku podwórzowej komórki zakurzoną, drewnianą walizę. Ciężka była potwornie. Po otwarciu wieka okazało się, że wypełniona jest po brzegi starymi gazetami. Niby nic, a jednak…te „Przyjaciółki” i inne tygodniki sprzed czterdziestu kilku lat, te wykroje z dawnej prasy kobiecej mają swój urok. Ba – trafiły się nawet dwa egzemplarze niemieckich magazynów mody z roku 1936 i 1937. Ani chybi są to pamiątki po pierwszej pani Dynamitowej, bo nie przypominam sobie takiego zainteresowania modą u mojej babci.

Niektóre z gazet lekko nadgryzły myszy, ale muszę przyznać, że wertuję je z wielką ciekawością. Pełno w nich ciekawostek.

„Panorama” z 1968 r. krzyczy wielkim drukiem „Cały Naród z Partią i Władysławem Gomułką”, a zaraz potem w cytowanym przemówieniu Gomułki wspominane są słynne, zdjęte już wówczas ze sceny „Dziady” w inscenizacji Kazimierza Dejmka: „(…)nie można pozwolić na to, aby w imię jakiejś abstrakcyjnej wolności i inscenizacyjnej dowolności przekształcać antycarskie ostrze „Dziadów” w oręż antyradziecki(…)”

„Przyjaciółka” z 31 grudnia 1967 r. oprócz życzeń Szczęśliwego Nowego Roku, wspomina wydarzenia z minionych 12 miesięcy. Był to rok, w którym 19-letni Konstanty Kulka okrzyknięty został geniuszem skrzypiec, tryumfy święcił serial „Czterej pancerni i pies”, a pod kołami pociągu zginął Zbyszek Cybulski. Są też nowinki z dziedziny polskiej myśli technicznej - w warszawskiej SGGW opracowano plany produkcji poduszkowca z przeznaczeniem do rozsiewu nawozów sztucznych, a wśród 250 tys. wyprodukowanych w 1967 r. lodówek pojawiły się takie dziwolągi, jak wisząca lodówka i lodówka połączona z kuchenką gazową.

Wygląda na to, że dziadkowy kuferek zapewni mi ciekawą lekturę na długie zimowe wieczory.

Dzisiejszy dzień jest jednak wyjątkowy. Stare polskie przysłowie mówi: Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, aby Was nie bolała głowa, ani bok. Bawcie się więc wesoło, ale tak, by mieć w pamięci przykazania przodków. Wszystkiego dobrego w tym nadchodzącym roku. Samych pogodnych dni, wielu ciekawych artykułów na naszej MMce, wielu nie mniej ciekawych komentarzy oraz sporo zwykłej ludzkiej życzliwości i przyjaźni. Tego nigdy za wiele.

Współpraca: stare egzemplarze prasy różnej

Zdjęcia

  • okładka "Przyjaciółki" z 31 grudnia 1967 r.
  • moda lat 50-60
  • magazyny mody z lat 1936-37
  • fragment kuferkowej kolekcji
  • Czyje to zdjęcie?
Programowa optymistka. Genealog amator hołdujący norwidowskiej zasadzie "Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło". Włóczykij z urodzenia.
Magmag
Autor:Magmag

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Patryk
Patryk czw., 2009-12-31 15:10

Też bym chciał znaleźć taki

Też bym chciał znaleźć taki kuferek. Zapytam jeszce tylko co to są te "wykroje z dawnej prasy"? Wszystkiego dobrego w nowym roku i proszę prowadzić nas swoimi artykułami po różnych wertepach ziemi lubuskie.

Patryk
Magmag
Magmag pt., 2010-01-01 08:38

Panie Patryku, już się Pan

@Patryk:

Panie Patryku, już się Pan pewnie zorientował, że "wykroje" to po prostu szablony , które ludziom mało biegłym w sztuce szycia odzieży, ułatwiają prawidłowe wykonanie formy, a później...efektem jest całkiem przyzwoity ciuch i w dodatku własnoręcznie wykonany :)))

........................................................................................................................................................................ Dla zdrowia dobrego, trzeba serca wesołego...czego i Wam życzę...Maria Gonta
Meg
Meg czw., 2009-12-31 15:41

...już Ci zazdroszczę tych

...już Ci zazdroszczę tych chwil, które spędzisz przy czytaniu skarbów z dziadkowego kuferka...

rodorek
rodorek czw., 2009-12-31 16:00

Wróciły wspomnienia. Chyba

Wróciły wspomnienia. Chyba wproszę się Mario na to czytanie. Świetnie opisałaś znalezine skarby :)

Nie dopuść, żeby Twoje marzenia zarosły zielskiem:)
TJK
TJK czw., 2009-12-31 18:18

Dawno temu Przyjaciółkę

Dawno temu Przyjaciółkę kupowało się musowo. Czasopismo było bardzo ciekawe ale nie było właściwie dla niej alternatywy. U mnie w domu skarbów takich nie ma. Nikt nie zbierał gazet albo czasopism.

Lucyna. K
Lucyna. K czw., 2009-12-31 18:43

Czytało się "Przyjaciółkę"

Czytało się "Przyjaciółkę" ale nie było wtedy innych czasopism dla kobiet. Przez długi czas zbierałam też wykroje i nawet szyłam coś dzieciom na maszynie singer. Potem były też dodatki z różnymi ściegami do robienia na drutach. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać artykuł.

TJK
TJK pt., 2010-01-01 14:58

Mialam maszynę Singera ciężko

Mialam maszynę Singera ciężko na niej szyło się bo napęd był nożny. Pięknie wykonana maszyna ze złoceniami na samej maszynie i pięknymi nogami z żelaza. Potem oddałam ją do sklepu ze starociami. Pani Marysiu tak myslłam że na zdjęciu jest Irena Santor. To moja ulubiona wykonawczyni. Niesamowity głos i piosenki piękne . Moja ulubiona "Powrócisz tu". To pierwszy konkurs na mm który udało mi się wygrać.