drukuj

Samo czekanie na śnieg już słono nas kosztuje

Kategorie: Tagi:
.

To nie ta zima, gdy węgiel idzie na tony. Dziś ludzie kupują go na worki. I nie ta zima, gdy drogowcy pracują 24 godziny na dobę. Teraz „w stanie gotowości" patrzą w niebo.

- Takiej zimy dawno nie mieliśmy - żali się pani ze składu opału w Deszcznie. Gdzie te czasy, gdy przyjeżdżał zwykły klient, nie żadna firma, i kupował tonę, dwie węgla? - Dziś na worki biorą, po 17, 20 kilogramów. Obroty spadły o 50 proc. 300 ton wciąż leży i czeka - zdradza mieszkanka podgorzowskiej miejsowości.

Czekają też pracownicy gorzowskiej spółki Veolia, z którą miasto podpisało umowę na zimowe utrzymanie dróg. W magazynie leży ponad 2 tys. ton soli. - Śledzimy prognozy. Co weekend ma padać śnieg, ale jak na razie go nie widać - mówi kierownik Jacek Jasiewicz. Miasto powierzyło firmie 287 km najważniejszych dróg. Za tzw. gotowość płaci co miesiąc ryczałt - 468 tys. zł. Reszta zależy od przejechanych kilometrów. Przypomnijmy, że to jedyna firma, jaka zgłosiła się do przetargu, a umowa z nią została zawarta na cztery lata. Choć sprzęt stoi (łącznie ok. 30 pojazdów), to trzeba go codziennie odpalić, sprawdzić olej, utrzymać w dobrej kondycji. Na 24-godzinnych dyżurach muszą być ludzie. Gdy sypnie śniegiem, od razu wyjadą na drogi. A to może się stać już dziś. - Nieśmiało zaczyna się zima. W piątek od rana deszcz powinien przechodzić w śnieg. W ciągu dnia powinien padać już tylko śnieg. Nie będą to duże opady, ale na pewno się zabieli - mówiła nam wczoraj Magdalena Muszyńska-Karbowska z biura prognoz IMiGW w Poznaniu. W weekend różnie. W sobotę śnieg popada przelotnie, a w niedzielę już będzie bez opadów. Spadnie temperatura. Będzie plus 1 st. w dzień i od 0 do minus 2 st. w nocy.

Miasto musi się więc liczyć z większymi wydatkami na drogi. Dla porównania w Zielonej Górze „zimowe utrzymanie" należy do trzech firm. Pod opieką mają 160 km. Tam też płaci się za tzw. gotowość - prawie 17 tys. zł dziennie. Ale już w mniejszym Sulechowie płacą tylko za faktyczne odśnieżanie.

Z ciepła za oknem cieszą się w spółdzielniach. To, co uda się zaoszczędzić na ogrzewaniu, trafi przecież w rozliczeniach do mieszkańców.- Porównując grudzień 2011 roku do grudnia 2010 wydaliśmy o ok. 155 tys. zł mniej na energię cieplną. Ale jeśli porównać listopad, to oszczędności są żadne albo minimalne. Więcej będziemy wiedzieć, gdy do końca podliczymy ubiegły rok - mówi Ryszard Marczyk, prezes spółdzielni Dolinki.
Za mrozem i śniegiem nie tęsknią też w szkołach. Rok temu na ogrzanie 66 miejskich placówek poszło ponad 5 mln zł, czyli połowa kwoty, jaką wydział edukacji ma na tzw. wydatki rzeczowe. - Oszczędności będziemy mieli na pewno. Ile dokładnie, jeszcze nie wiem. W tym miesiącu będziemy robić pierwsze zestawienia. Nadwyżkę wydamy np. na pensje. Potrzeby mamy duże - zapewnia Adam Kozłowski, szef miejskiej oświaty.

Janusz Hwozdyk, dyrektor Zespołu Szkół nr 3 w Gorzowie pamięta, że w zeszłym roku maksymalny rachunek, jaki musiał zapłacić za ogrzewanie wyniósł 50 tys. zł za miesiąc. Ale dyrektor ma trzy budynki do ogrzania. - Górki pieniędzy wynikającej z ciepłej zimy raczej nie uzbieramy. Liczymy na to, że w końcu nie będziemy na minusie - mówi Hwozdyk.

SKOMENTUJ
Ile zaoszczędzisz na ciepłej zimie? 

Zdjęcia

  • .

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Muminek
Muminek śr., 2012-01-18 11:17

Nie powinno chyba dziwić, że

Nie powinno chyba dziwić, że utrzymanie bazy sprzętowej i ludzi w gotowości kosztuje. Można się cieszyć, że poprzez brak śniegu kosztuje to nas mniej, mamy też w tym roku mniej problemów z parkowaniem, odśnieżaniem własnych posesji, mniej zapłacimy za ogrzewanie. Oszczędzi to nam szoku noworocznego, bo podwyżki wszędzie, w tym podrożał wspomniany węgiel, który oprócz tego, że zwyczajowo kosztuje więcej, to w tym roku został jeszcze obarczony akcyzą. Oczywiście wszystko w cieniu afery z receptami, lekarzami i aptekami... Nie powinno też dziwić, że ludzie kupują węgiel na worki, bo ceny w gorzowskich składach nie są małe... kiedy w wiadomościach było, że gdzieś na południu ludzie się bulwersują bo kupują węgiel drożej w sklepach po 400-500 zł za tonę i nas był po 800 - kogo stać, aby zrobić jednorazowo zakup a zimę 3-4 tony... zresztą składy nie kuszą jakimiś promocjami specjalnie, czy lato czy zima, ceny podobne, a kupując więcej i nie na worki zniżki mi nikt jeszcze nigdy nie zaproponował.