Ruszyła przebudowa nowiutkiego chodnika przy ul. Wyszyńskiego!
Widok pracowników budowlanych, którzy 22 listopada 2011 r. demontują metalowe ogrodzenie skarpy oraz zdejmują nawierzchnię nowo położonego chodnika, wzmaga we mnie uczucie złości, a zarazem bezsilności, w obliczu skrajnej nieodpowiedzialności projektanta i inwestora. Którzy w swoich założeniach nie przewidzieli tego, co było do przewidzenia. Nie trzeba być wybitnym specjalistą w zakresie budowy dróg, aby przewidzieć, iż w czasie intensywnego deszczu woda musi spłynąć asfaltowym korytem ul. Górczyńskiej. A to z kolei może spowodować spiętrzenie wody wokół ronda.
Dokładnie tak się stało we wrześniu tego roku, gdy spiętrzone masy wody rozmyły chodnik i obsunęły skarpę. Od samego początku, dla każdego zdrowo myślącego człowieka, było to proste i oczywiste. Jednak ta, oczywista oczywistość (cytując słowa politycznego klasyka) nie była już oczywistością dla projektanta i inwestora. Którzy totalnie zbagatelizowali sobie, częste o tej porze roku występujące anomalia pogodowe. Projektant z inwestorem w swoich mocno "przewidujących" założeniach, przyjęli zbyt minimalistyczne i oszczędne normy. One w efekcie przysporzyły miastu dodatkowych kosztów w wysokości około 100 tysięcy złotych.
Przy tak wielkiej inwestycji, która pochłania dziesiątki milionów złotych, dodatkowe 100 tysięcy w jedną czy drugą stronę, to pikuś. Szkoda tylko, że ten "pikuś" nie pozwolił przeznaczyć tych pieniędzy na czysto ludzkie potrzeby. Lista takich potrzeb w naszym mieście jest przeogromna. I pod żadnym pozorem nie powinno być na tej liście miejsca, dla pokrywania kosztownych błędów zaniechania, nieodpowiedzialności i partactwa.






























Kontakt:
Mozemy sobie pisac...
mozemy sobie czytac, mowic, dyskutowac. Ale cokolwiek bysmy nie napisali, lub nie przeczytali, to i tak bedzie sie to powtarzac, bo Nasi wlodaze maja Nas gleboko w powazaniu, a Nasze pieniadze gleboko w kieszeni. Wiec, skoro mamy tu zyc, to wszyscy razem, ze swiniami przy korycie, wykrzyczmy: Niech zyje komuna!! Bo nie ludzmy sie, ze zniknela w 89`....A czy zniknie?! Byc moze, gdy powymieraja, wszystkie komuchy i starsze pokolenie, ktore kleka na widok Tuskow i Kaczynskich i innych knurow. Ale do tego trzeba wielu, wielu lat. Wiec, co mi tam: Niech zyje komuna!!
Może w końcu zrobią chodnik
Może w końcu zrobią chodnik jak trzeba? Oby.
porazka, porazka, porazka,
porazka, porazka, porazka, porazka, porazka , i tak jeszcze milion razy porazka!!
Projektant przebudowy ulicy Wyszyńskiego
to konsorcjum firm "InterPROJEKT" & "OSADA" z Gorzowa Wlkp, wykonawcą była firma Polimex – Mostostal. Jak na ironię projekt przebudowy ul. Wyszyńskiego otrzymał w 2010 roku statuetkę "Eurolidera", przyznaną przez zarząd województwa lubuskiego w kategorii infrastruktura drogowa.
Wrześniowa ulewa.
Jak czytam w artykule za przebudowę zapłaci miasto.
Może projektanci minęli się z powołaniem.
Jak pamiętam deszcze i burze nie są niczym nowym a wrześniowa ulewa nie była niczym nadzwyczajnym.
Za anomalia można by uznać jak by tak mocno padało przynajmniej ze trzy dni.
Przy wyborze ofert na realizację inwestycji, urzędy miejskie kierują się ich kosztem a nie fachowością jakością oferowanych prac, przy założeniu iż przedstawiciele w urzędach znają się na rzeczy.
A jak się ma do tego wszystkiego gwarancja firm realizującej i projektującej inwestycję.
Wszelkie naprawy powinny ich obciążać a czas gwarancji powinien wynosić przynajmniej 5 lat.
Pozdrawiam.
To gorzej jak porażka
Pisałem wiele razy do Gazety Lubuskiej o tym, że cokolwiek się w Gorzowie buduje, remontuje czy modernizuje, to niemal zawsze wychodzą buble. Począwszy od Filharmonii za 133 mln zl (roztrwonione bez sensu co najmniej ze 40-50 mln), po roboty drogowe na ul. Sybiraków (kucie studzienek po oddaniu inwestycji), ul. Głowackiego (to samo), rozsypujacej się w oczach niedawno w sumie oddanej ul. Bierzarina (studzienki tam także wykuwano podobnie jak ostatnio) czy Górczyńskiej, w tym także wiele innych fuszerek (vide; mostek nad Słowiańską) a skończywszy na ul. Wyszyńskiego. To szokujące, jaka jest nieudolność urzędników miejskich, ich brak kompetencji i zaangażowania, a głównym winowajcą jest urzędujący prezydent, który na to przymyka oko lub wręcz zezwala, bo jakby otoczył się fachowcami, a nie "kolesiami", to inwestycje byłyby bez fuszerek, bez blamażu i afer korupcyjno-budowlanych. A tak inwestycji jak kot napłakał, niemal zero z funduszy unijnych, a pozostają jedynie afery. Zielona Góra za prezydenta "z jajami" w ciągu roku potrafiła zbudować kompleks basenów i wyjątkowo piękną halę sportową, ale za to też potrafiła sciągnąć fundusze z Unii Europejskiej, z Lotto i z Ministerstwa. A my w Gorzowie? Baseny za swoje, w Filharmonię też ponad 100 mln za swoje?? Obecni zarządcy miastem to kompromitacja. Szkoda słow.. więc kończę tym ... mało optymistycznym akcentem...