Przestańmy się już czarować w sprawie tramwajów
W tym roku postępowanie urzędu i radnych poszło jeszcze dalej: firma została zostawiona sama sobie - z obciętą o 4 mln zł dotacją i zablokowaną podwyżką cen biletów
Odkładają poważną dyskusję o przyszłości komunikacji zbiorowej ciągle na później.
W tym roku postępowanie urzędu i radnych poszło jeszcze dalej: firma została zostawiona sama sobie - z obciętą o 4 mln zł dotacją i zablokowaną podwyżką cen biletów. Tymczasem brak decyzji jest jeszcze gorszy niż zła decyzja: każdy dzień w takiej sytuacji (i przy rosnącej cenie paliwa) tylko pogarsza wyniki firmy. A głosowania nad cenami biletów ciągle nie ma. Ma dopiero być.
Jeżdżę MZK od 22 lat niemal codziennie. Płace za przejazdówkę bite 84 zł miesięcznie i - naprawdę! - nie uważam, by była to wygórowana cena za dowolną liczbę przejazdów. Jestem nawet w stanie przełknąć proponowaną podwyżkę. Bo ciągle będą to ceny niższe niż w innych miastach! Tylko niech w końcu ważna sprawa dla 85 tys. ludzi (tyle dziennie jeździ MZK) zostanie potraktowana poważnie i długofalowo. Ceny w górę? OK. Ale z likwidacją ulg dla tysięcy ludzi. Inaczej MZK wiecznie będzie na minusie.

























Kontakt:
Zgadzam się z Panem w 100%.
Zgadzam się z Panem w 100%. Należy zlikwidować większość ulg do których my wszyscy dopłacamy.Szczególnie ulgi dla rodzin pracowników MZK, radnych ( choć pewnie i tak nie jeżdżą komunikacją miejską ). Pozostawiłbym jedynie ulgi dla emerytów czy też rencistów. Ceny biletów nie są małe ale jeżeli wymaga tego dobro komunikacji w naszym mieście, należy je zwiększyć.( warunek - likwidacja w/w ulg). Należy też debatować nad przyszłością miejskiej komunikacji. Szczególnie nad rozwojem komunikacji tramwajowej bo to przyszłość Gorzowa. Przede wszystkim tramwaje. Nowa linia poprzez ul. Piłsudskiego powinna być priorytetem na najbliższe lata.
plany, plany, plany..
Główną "bolączką" jest brak jasno wytyczonych kierunków rozwoju komunikacji miejskiej w perspektywie najbliższych kilkunastu lat. Niby coś tam opracowano, ale raczej bez zbytniej wiary i przekonania że to osiągniemy. Działania bardziej zachowawcze niż rozwojowe.
Wiadomym jest, iż środki na tak kosztowne inwestycje jak komunikacja szynowa nie rosną na drzewach. Budżet miasta jest wydrenowany jak studnia na Saharze, a perspektywa pozyskania środków z programów pomocowych odległa i niezbyt pewna. Potrzeby tymczasem spore. Aby jednak gdzieś dojść, trzeba wiedzieć dokąd zmierzamy i działać z przekonaniem. My tym czasem coś planujemy, tworzymy koncepcje, ale przekonania (niestety) nie widać.
Hmmmmm
"...Ale z likwidacją ulg dla tysięcy ludzi. Inaczej MZK wiecznie będzie na minusie. ..." - dlaczego?
MZK jest firma miejska świadczącą usługi dla mieszkańcow a nie zarabiajaca na nich! Miasto doklada do Filharmonii - dla kilkuset melomanów - a nie ma kasy dla wiekszości mieszkańców? To jest absurd!
Racja święta ...
Panie Romku , firmy MIEJSKIE , świadczące usługi dla mieszkańców swojego miasta , nie mogą ZDZIERAĆ
z nich skóry !!! Miasta ze swego budżetu zwykle DOPŁACAJĄ do tego ''interesu" . W interesie swoich
mieszkńców ! Miasto nasze Gorzów , dopłaca do Filharmonii - ILE ? , dopłaca do Słowianki - ILE ?
Do stadionu Żużel - ILE ? Nie wiem jeszcze do Czego - ILE?
ILE - jest tego -ILE ? Może ktoś młodszy , bystrzejszy niż ja 70 -io latek , policzy , dowie się , nie wiem ?
Który z radnych jeżdzi tramwajem -autobusem mejskim ? Bo o jednej * bystrej * Pani radnej , a raczej -
BARDZO ZARADNEJ to już słyszałem! Po co im te ulgi na darmowe przejazdy ? Kpina !
W normalnym KRAJU , nie powinno być żadnych przywilejów . ŻADNYCH ! WSZYSCY RÓWNI !
Czytam tytuł - Przestańmy się już czarować w sprawie tramwajów
Czytam tekst - ani słowa o tramwajach...
Jakoś tak mamy, że część
Jakoś tak mamy, że część społeczeństwa cały czas i to może w coraz większym stopniu musi płacić na inną część. Może jest coś takiego co jest istotą społeczności, czyli jakaś solidarność społeczna, ale powinny być też ustalone jakieś granice, które nie powinny być przekraczane, choćby takie aby płacących nie było mniej niż przyjmujących. W przyznawaniu wszelkich ulg, dodatków, zapomóg, świadczeń powinno się dążyć, aby jakieś proporcje zostały zachowane. Osobiście będąc emerytem nawet to wolałbym aby odpowiednik zniżki trafił do mojego portfela bezpośrednio, sam wolałbym zdecydować, czy dam wnuczkowi na paliwo, czy pojadę własnym samochodem, czy wydam na czekoladki i dla zdrowia pójdę pieszo czy w końcu pojadę autobusem. MZK służy mieszkańcom, ale chyba mamy obecnie takie czasy, że pieniądze z znikąd się nie wezmą, w dużej mierze powinno się chyba samo finansować, to tajemnicze pojęcie jakiem jest "miasto", to nic innego jak my sami, więc aby dopłacić musi zabrać nam w formie jakiś podatków czy wysprzedaży wspólnego mienia, pytanie - w imię czego?