„Przeminęło z wiatrem”, ale nie z historią. Opowieść o miejscu, które chętnie odwiedzają Amerykanie
To tutaj flaga Konfederacji powiewała jeszcze długo po zakończeniu wojny Północ – Południe.
To tutaj mieszkał i pisał wspomnienia były szef sztabu Armii Północnej Wirginii, doradca gen.Stuarta - Heros von Borcke, pułkownik Armii Skonfederowanych Stanów. Jego szablę kutą z damasceńskiej stali, można dziś oglądać w Muzeum Konfederacji w Richmond.
To tutaj wreszcie zjeżdżają się pasjonaci wojny secesyjnej i to nie tylko z naszego kraju.
My natomiast trafiliśmy tu zupełnie przypadkiem i kompletnie nie mieliśmy pojęcia o „amerykańskich powiązaniach" tego miejsca. Nierzadko zdarza się, że najciekawsze informacje zdobywa się mimochodem i tak też było w tym przypadku.
Najpierw zauroczyła nas wieś i stojące w niej domy – obszerne, zbudowane z ozdobnie ułożonych cegieł, podobne do siebie jak dwie krople wody. Wśród nich wyróżniała się malownicza bryła porośniętego pnączami kościoła. Nawet z daleka widać było, że popada w ruinę, ale wtedy nie zwróciliśmy jeszcze uwagi na tabliczkę umieszczoną na kościelnych drzwiach. Dopiero przy kolejnym pobycie zauważyliśmy informację: „Pomocniczy punkt sprzedaży nawozów".
Świątynia wpisana jest do rejestru zabytków i pewnie tylko dlatego jeszcze stoi. Należała do ewangelików. Katolikom wybudowano w latach 30. modernistyczny kościół, który jest używany do dziś, ale mimo wszystko tak jakoś przyszły mi na myśl byłe polskie kościoły, odwiedzane przez nas na Białorusi. W wielu z nich przez lata funkcjonowały magazyny lub nawet fabryki, ale niektórym udało się już doczekać remontu i przywrócenia pierwotnej funkcji.
Giżyński kościółek nadal przyciąga wzrok. Szkoda, gdyby miał podzielić los rozebranego do ostatniej cegły pałacu, w którym zaraz po I wojnie urządzono szkołę. Co ciekawe - jedna jej połowa należała do katolików, a druga – do ewangelików. Po wojnie szkoła była tu nadal. Przestała funkcjonować w 1974 r. i wtedy pałac zaczął powoli znikać z powierzchni ziemi.
Podczas jednej z naszych wizyt w Parzeńsku, opiekun tamtejszej nekropolii interesująco opowiadał o bohaterze konfederackiej kawalerii, pokazując jednocześnie fragmenty płyt nagrobnych z nazwiskiem von Borcke. Płyty pochodziły ze zrujnowanego mauzoleum, właśnie z Giżyna. Dwa lata temu powróciły na swoje miejsce. No, może niezupełnie, bo chwilowo składowane są w byłym ewangelickim kościółku, ale nie grozi im już przynajmniej dalsze zniszczenie.
Niegdyś zarośnięty teren poniemieckiego cmentarza został oczyszczony. W jego centrum pyszni się ceglana kaplica z ażurowymi drzwiami i nieco tylko mniej ażurowym dachem. Dachem próbują zawładnąć drzewka, ale we wnętrzu widać wyraźnie, że kopulaste sklepienie na razie jeszcze nie ma zamiaru poddać się wszędobylskim korzeniom. Całość sprawia mocno tajemnicze wrażenie.
Dokładnie w tym miejscu zebrali się we wrześniu 2008 r. międzynarodowi goście. Byli wśród nich pasjonaci historii wojny secesyjnej, nie zabrakło też prawnuków gen.Stuarta i pułkownika von Borcke. O uroczystości, która się wówczas odbyła,można przeczytać tutaj: http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080905/AKTUALNOSCI/82009...
Z USA przywieziono specjalną tablicę poświęconą - pochowanemu właśnie tutaj - najbardzie j rozpoznawalnemu cudzoziemcowi wojny secesyjnej, który za swe zasługi otrzymał niegdyś od amerykańskiego Kongresu „akt dziękczynny" i po dzień dzisiejszy jest w tym kraju bardziej znany niż w Niemczech.
Heros von Borcke był dość barwną postacią. Amerykanie nazywali go „szarym olbrzymem", pewnie z racji tego, że – jak wspominają źródła historyczne - przy 200 funtach wagi mierzył 6 stóp wzrostu (w przeliczeniu „na nasze" nie wydaje się to jednak zbyt wiele – 183,5 cm i nieco ponad 90 kg).
Kiedy zamieszkał w majątku swego ojca - w Giżynie - flaga Konfederacji powiewała w oknie pałacu aż do jego śmierci, a na pamiątkę amerykańskiego epizodu w życiu ojca córka Herosa otrzymała imię Wirginia.
Sama wioska, zabudowana rozłożystymi domami XIX - wiecznych kolonistów, jest bardzo zadbana i mieszkają tu niezwykle sympatyczni ludzie. Naprawdę warto zjechać z głównej drogi. Warto nawet przyjechać tu specjalnie. Giżyn znajduje się w gminie Nowogródek Pomorski i nie mamy do niego dalej jak 40 km.
Zdjęcia z wrześniowej uroczystości sprzed dwóch lat można oglądąć w internecie (http://www.gulftel.com/firstfreedom/14.htm). Dzięki uprzejmości Pani Sołtys jedno z nich dołaczyłąm do artykułu..









































Kontakt:
Byłem!Pałac którego nie ma
Byłem!Pałac którego nie ma był zdaj sie szkołą,ale nie pamiętam czy podst. czy średnią.Fajne miejsce na zachodniopomrskiej ziemi odwiedzanej już przez dwie mm-kowiczki.Fajnie:D
ja tez tam byłem, nawet
@Gorzowiak:ja tez tam byłem, nawet kilkanaście razy :P dla miłosników koni zapewne interesująca będzie znajdująca sie tam stadnina koni
a dla miłośników
@Radziu:samolotów - w Giżynie jest małe, trawiaste lotnisko. Akurat startował samolot...
Ladni pani opowiada co
Ladni pani opowiada co pisalam .Kiedy wieś powstała i kościół rzymsko-katolicki jaki to rok i ten ewangeliczny?
Magmag
@Danuta32:w pracy, więc ja - za jej zgodą - odpowiem pani:
Kościół rzymsko - katolicki zbudowano - jak pisze Magmag - w latach 30ub. wieku.
Witraże powstały w 1938r.
Kościół ewangelicki w stylu neogotyckim zbudowano ok. 1890.
W okresie wczesnofeudalnym była na miejscu, gdzie dziś Giżyn osada nieobronna.
W XVII w - własność Eckharda von Brenckendorffa z Dzikowa.
Od 1837 - własność podporucznika Heros"a von Borke
Od 1914 - własność rodziny von Treskow
Po I wojnie światowej majątek rozparcelowano między osadników z Oldenburga.
Tam nie byłam........
...wpisałam do notesu wycieczek zaplanowanych, dziękuje Mario za rys, będę przygotowana...:)
Wstyd przyznać się ale obca
Wstyd przyznać się ale obca nazwa i obce miejsce.Nie poniosły nas koła mężowskiego auta w ten interesujący zakątek.Jak pani Meg zapiszę do ulubionych i zaproszę męża na rekonesans.--Pozdrawiam
Poczytałam, prawie na
Poczytałam, prawie na kolejnej wycieczce byłam...wracam do zdjęcia 2-.bardzo lubię takie niskie domy z ogromnym trochę przyciężkim dwuspadowym dachem. A cegła na ścianie domu malowniczo poukładana.....ciekawe, czy dom na którego dachu wyrosło drzewo, zamieszkały?- chyba już nie...umierające kościoły, jak ten ewangelicki, opuszczone kaplice, domy gdzie ludzka radość i smutek mieszkały- to miejsca pełne duchów ... już chciałam zapytać o pułkownika., ale dzięki za link- poczytałam o tej ciekawej Postaci...
Zastanawiała się Mario jak Ci
Zastanawiała się Mario jak Ci się uda przekazać w jednym artykule wszystkie informacje i...świetnie sobie poradziłaś:) Na mnie największe wrażenie zrobiła, porośnięta bluszczem, świątynia ewangelicka i bardzo fotogeniczna kaplica cmentarna. No i Pani Sołtys... też wyjątkowa:)))
Pani rodorek_______niech się
@rodorek:Pani rodorek_______niech się pani nie martwi_______jakby co to nieomylna meg______dopełni pełny artykuł magmag_______swoim komentarzem______a potem______komentarzem do komentarza_______i bedzie super______jak zwykle_______!
Pan okrasi 'inteligentnym
@meg_a vacik:Pan okrasi 'inteligentnym tematycznym komentarzem' i dopełnieniu stanie się zadość.Żałosny jest pan,czy pan tego nie widzi?Dla pana korzystanie z internetu powinno odbywać się za wiedzą i zgodą rodziców najlepiej pod nadzorem psychologa.