drukuj

Prostytutki upodobały sobie ul. Szczecińską

Prostytutki upodobały sobie ul. Szczecińską

Przy ul. Szczecińskiej od lat stoją prostytutki, ktore tu łapią klientów

Fot. Anna Rimke

Stoją tu codziennie. W krótkich spódniczkach, butach na wysokim obcasie czekają na klientów. Okoliczni mieszkańcy znają je doskonale. I mówią, że czasami strach stanąć na przystanku, bo kierowcy każdą kobietę biorą za prostytutkę.

Wylot z Gorzowa na Szczecin. Przy skrzyżowaniu z ul. Dobrą i Mironicką stoją trzy śniade dziewczyny. Włosy mają kruczoczarne. Rozmawiają. Kilka metrów dalej stoi inna, wygląda na Polkę. Ale po ubraniu trudno poznać, czy chce złapać stopa, czy klienta.

- Kiedyś stały bliżej miasta, na wysokości Tesco. Czemu tu się sprowadziły? Pewnie tu lepiej idzie interes - pan Tadeusz macha ręką i wsiada na rower. Nie chce rozmawiać o prostytutkach. - Po co? Nikomu nie przeszkadzają - rzuca i jedzie.

Na lody do parku

Bardziej rozmowni są mieszkańcy Małyszyna. Co dzień widują panie przy drodze. - Te śniade to się tak miesiąc temu pojawiły. Przedtem stały tylko nasze, gorzowskie - mówi sześćdziesięciolatek. Jego kolega uśmiecha się. - Bo my tu "swoich” to mamy trochę w mieście. Jedna taka to pięćdziesiątkę ma za sobą jak nic i też pracuje - mówi.

Do miejscowych panowie zdążyli przywyknąć. Starsze dzieciaki nawet po imionach je znają. - Nieraz słyszałam, jak opowiadają sobie, która dzisiaj stała, a której od dwóch dni nie było - opowiada pani Ewa (ani ona, ani nikt inny nie chce nazwiska w gazecie, bo przy "takim” temacie nie wypada). Ale te tutejsze prostytutki z reguły pojawiają się na chwilę. - I zaraz znikają w super bryce - opowiadają panowie.

Inaczej jest z tymi śniadymi. Przyjechały najprawdopodobniej z Bułgarii. - Stoją od rana do wieczora. Cały czas. Nie widzę, żeby miały klientów - opowiada młoda kobieta z ul. Małyszyńskiej. Przy Szczecińskiej z reguły stoją trzy. Czwarta ulokowała się na Dobrej, przy zjeździe do lasku.

W niedzielę, kiedy Szczecińska jest zakorkowana, wszystkie przenoszą się na Dobrą. Pojawiają się też przy ul. Małyszyńskiej. Przychodzą do sklepu. - Kupują bułkę, pomidora, kawałek wędliny, czasem loda. Bardzo grzeczne są, nikogo nie zaczepiają

 

To mąż, nie klient

 

Panowie nie mają nic przeciwko nim. Kobietom to się nie podoba. - Spokojnie na autobus nie można poczekać na przystanku, bo zaraz ktoś się zatrzymuje i pyta, ile biorę - opowiada trzydziestolatka. Jej koleżanka potwierdza. - Nawet jak byłam w ciąży, to mnie zaczepiali. Koszmar! - wzdryga się.

Mieszkanki Małyszyna, żeby odróżnić się od prostytutek, zawsze zabierają ze sobą większą torbę, że niby z zakupami. Inne, żeby dojechać do Baczyny, idą na przystanek do miasta, bo nie chcą być traktowane przez kierowców jak dziwki.
Trzydziestolatce kiedyś o mało by się nie oberwało od dziewczyn ze Szczecińskiej.

Czekała na autobus. Mąż przejeżdżał autem, zauważył ją i machnął, że stanie. Prostytutki myślały, że machał do nich. I wszystkie podleciały. - Kiedy chciałam wsiąść, zaczęły na mnie wrzeszczeć. Że niby zabieram im klienta. Ledwie im wytłumaczyłam, że to mój mąż - wspomina kobieta.

Panie są zgodne, że takie towarzystwo to nie tylko nieprzyjemności, ale też zagrożenie. - Wieczorem strach wyjść na autobus. Bo ja wiem, co za świr się zatrzyma? A jak na nic się zdadzą tłumaczenia, że ja nie z tych? - zastanawiają się głośno. Inne dodają, że i nigdy nie wiadomo, co się dzieje w zaparkowanym pod lasem aucie. I co powiedzieć dziecku, gdy już się na coś takiego trafi?

Prostytutki z klientami jeżdżą przeważnie do lasku w stronę Santocka i przy ul. Dobrej. - Ja tam do aut nie zaglądam, to i zgorszony nie jestem - mówi mieszkaniec Dobrej.

To obywatelki Unii

W Polsce prostytucja nie jest zabroniona. Policja stale monitoruje dziewczyny ze Szczecińskiej. Legitymowała również te zagraniczne. - To obywatelki Unii, więc nie można im zabronić pobytu tutaj - mówi Artur Chorąży z Komendy Wojewódzkiej Policji. Karane jest jedynie stręczycielstwo i czerpanie korzyści z czyjegoś nierządu. Jednak do tej pory żadna z prostytutek nie zawiadomiła policji o tym, że ktoś ją wykorzystuje.

 

Współpraca: zdjęcia: Krzysztof Tomicz

Zdjęcia

  • Prostytutki upodobały sobie ul. Szczecińską
kontakt: arimke@gazetalubuska.pl
Anna Rimke
Autor:Anna Rimke

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
alexandra
alexandra wt., 2009-12-15 10:29

Pani Aniu

temat spod nosa mi Pani zawinęła :)....wczoraj stało ich z 5.Niestety te "nasze" ze Szczecińskiej jakies takie zwykłe są.....mało zadbane, ta koło 50 o której mówi Pan z artykułu to weteranka.Faktycznie od lat stoi................. Zastanawiałam się kiedyś czy prostytutka jest tym kim jest z lenistwa czy po prostu "lubi ten sport". Po dłuższym zastanowieniu dalej nie wiem co myśleć.Prawda jest taka, ze kierowcy różni są.Zwłaszcza tacy z długiej trasy.Skoro dziewczyna stoi to robi to po to by zarobić pieniądze.I co? jak jej jest gdy pan po kilku dniach bycia w trasie zatrzymuje się na poboczu?Nie wszyscy kierowcy korzystają z pryszniców na stacjach benzynowych.
Bycie dziwką nie jest lekką pracą.Pytam więc-czemu to robią??

alexandra------ http://www.sosbokserom.com.pl/
kaczadupka
kaczadupka pt., 2010-01-29 15:17

mysle, ze nie robia tego,

@alexandra:

mysle, ze nie robia tego, zeby bylo im latwo, tylko dla pieniedzy. w pare minut zarobi 50. jak ma dziesiec kllientow, wyjdzie na 500. nie wiem czy cos z tego komus oddaja, ale jesli nie, to bilans jest prosty. kto zarabia 500 dziennie?

kaczadupka
kaczadupka pt., 2010-01-29 15:18

"czasami strach stanąć na

"czasami strach stanąć na przystanku, bo kierowcy każdą kobietę biorą za prostytutkę." heheh, to chyba tylko te ładniejsze, więc może to komplement? ;-)
a tak zupelnie na serio uwazam, ze sytuacja jest tragiczna w kazdym aspekcie. wspolczuje serdecznie prostytutce, kt. nie poukladala sobie w glowie, ani w życiu inaczej, facetowi, kt. tak sobie 'radzi' a także jego żonie, że zycie intymne z nią przegrywa w pospiesznym 'akcie' w krzakach lub samochodzie. ogolnie uwazam, ze syt. jest tak przykra, ze naprwde ich stanie przy ulicy najmniej w tym wszystkim mi przeszkadza.

no ale rozumiem, ze pani, kt. musila prostytutkom męża 'z gardła' wyrywac moze miec pewien żal ;-))

Justa
Justa pt., 2010-01-29 18:03

Kaczadupka - współczujesz

@kaczadupka:

Kaczadupka - współczujesz prostytutce która - sama to piszesz w poście - nie poukładała sobie w głowie ani w życiu inaczej. Osądzasz z góry bo nie wiesz dlaczego to robi? Są takie co robią to bo muszą. Różnie w życiu się układa. Wrzuciłaś i zaszufladkowałaś. Denerwuje mnie taka postawa. Rzucasz słowem jak nożem. Młodziutka widać po zdjęciu jesteś i życia to nie znasz.

Justa
kaczadupka
kaczadupka wt., 2010-02-02 12:37

nie rozumiem, w jaki ssposób

@Justa:

nie rozumiem, w jaki ssposób ja osądziłam prostytutkę? jaka postawa Cie denerwuje? przecież nie przyjęłam żadnej. napisałam, że jej współczuję (a nie, że nią gardzę np.) i nie jestem taka młodziutka, zbliżam się do trzydziestki.

kaja1305
kaja1305 pt., 2010-01-29 17:03

Ale jaaaaaaaaaaaajjjjjjjjjaaaaaaaaaaaaaaaa ........

Nie zauważyłem tylko ,ze artykulik jest ubiegłego roku . I to autorstwa Pani Anny
Rimke . Ostatnio dość często jeżdzilem w kierunku Santocka .W te mrozy nie stały
tam ' PANIENKI ' , Bez stringów , na pewno zamarzł im warsztat pracy . WC przenośny w butelce po wodzie mineralnej - także zamarznięty . Nic tylko współczuć .
Kaczadupka , no niezły nick - nie trzeba bać sie tych cięzko pracujących Pań .
Większość zarobionych pieniędzy zabiorą ' OPIEKUNOWIE ' Może mają zamontowane kasy fiskalne ? Albo liczniki ? Kto wie , niech napisze na MM-ce .Pozdrawiam Kaja 1305

POK
POK wt., 2010-02-23 15:25

no tak

Najgorsze jest to że tam mieszkaja ludzie matki idą z dziećmi na przystanek itd a tam ruchu ruchu masakra jakas. Policja jeżdzi i zaciesza jak je widzą, koszmar mam prośbe do wszystkich którzy często tamtędy przejedżaja aby może pstrykać zdjęci samochodów które sie tam zatrzymuja. Może wtenczas zrezygnują z tego miejsca. Może sam bym zaczoł pisać ale moje umiejętności pisarskie i ortograficzne- pożal sie Boże -proszę o pomoc wtej sprawie

Kleofas
Kleofas sob., 2010-05-01 00:21

Praca jak praca

Praca jak praca... Słyszałem, że ludzie w TPV są lepiej wykorzystywani niż te Panie a na pewno też nie lepiej są wynagradzani... Co do zainteresowania Panów, zbulwersowanych warunkami pracy tych Pań, czy innymi kwestiami, typu "blisko mieszkam, mam dzieci, żonę" - to z reguły wasze auta tam parkują, więc może dacie na luz albo lepiej udawajcie, że nie wiecie o o chodzi.... Normalny Gorzowianin się tym nie interesuje, bo się naprawdę nie interesuje....

Gorzów - przyśnij !!!! Kleofas Szarmancki - www.kleofas.com.pl (strona w przygotowaniu). Już tylko 1 nogą w Gorzowie, właśnie wyjeżdżam do Gdańska. Wieczne wakacje za darmo :)