Prezydent robi byki, dzieci też mogą. Bo to choroba...
,,Według Światowej Federacji Neurologów – dysleksja to zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy zastosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym oraz sprzyjających warunków społeczno- kulturowych".
Wiele ośrodków w świecie zajmujących się genetyką prowadzi badania nad dziedziczeniem tego schorzenia. Udowodniono obecność zmian w genie 6, badany jest też gen 1, 2, 3 i 15. Zmiana może dotyczyć też chromosomu Y, gdyż częściej chorują chłopcy. Prawdopodobieństwo dziedziczenia trudności w czytaniu szacuje się na 60 proc., a problemów z ortografią 70-80 proc.
Według statystyki opartej na międzynarodowej klasyfikacji chorób w Europie jest 10-15 proc. dyslektyków. W Polsce podobno aż 10 proc. ludzi cierpi na tę chorobę.
Ale licząc rodziców, którzy przeżywają razem z chorym dzieckiem, jest to populacja ok. 5-6 milionów.
Istnieją różne stopnie ciężkości zaburzeń. O swoich problemach z dysleksją wspomina znany dziennikarz, Jacek Żakowski w artykule pt. „Znamy ten bul'' (wyborcza.pl). Częściowo cytuję.
Nie tak dawno wiele inteligentnych i uzdolnionych dzieci cierpiących na dysleksję zsyłano do szkół specjalnych i skazywano na wykonywanie prostych fizycznych prac.
Dzisiaj to schorzenie jest rozpoznawane i dzieci uzyskują pomoc i rozmaite ulgi.
Jednak ten, który robi błędy ortograficzne, jest wciąż przedmiotem drwin i docinków.
A przecież słynnymi dyslektykami byli: Leonardo da Vinci, Albert Einstein, Thomas Edison, Hans Christian Andersen, George Washington, Michael Farady, Pablo Picasso, Agatha Christie, a także Jacek Kuroń.
Nie wiadomo, czy obecny nasz prezydent jest dyslektykiem, ale przemawia za tym fakt, że we wpisie do japońskiej księgi kondolencyjnej znalazło się słowo „bul".
Po popełnieniu tego nieszczęsnego błędu ortograficznego powiedział, że przeprasza za ten
„kompromitujący błąd ortograficzny".
W ten sposób nie wsparł dzieci cierpiących na dysleksję ani ich udręczonych rodziców, a nawet zrobił im przykrość.
Żakowski apeluje, by prezydent poddał się badaniu na dysleksję. W tym pokoleniu dysleksja nie była jeszcze powszechnie diagnozowana ani uznana za chorobę.
Jeśli wynik będzie pozytywny, powinien to ogłosić i „błąd przekuć w szansę".
Wówczas parę milionów Polaków dotkniętym tych schorzeniem poczuje się raźniej.
I jak mówi Żakowski, będzie to optymistyczny przekaz „Nie płacz Jasiu, dasz radę. Prezydent też robi błędy".



























Kontakt:
Szanowna Redakcja zmieniła
Szanowna Redakcja zmieniła tytuł tego artykułu , który teraz sugeruje , że wszyscy , którzy robią błędy ortograficzne są chorzy na dysleksję. Wiadomo, że tak nie jest.
Prezydenckie byki to nie
Prezydenckie byki to nie dysleksja. To braki w wychowaniu.
<>
Wszystkie PISiorki zapraszam na obiat :))
durnia mamy za prezydenta
Bolek powiedział: ,,durnia mamy za prezydenta''
Teraz widać, że to prorok i miejsce w radzie mędrków ma zasłużone...
dyslekcja dysortografia
i dys cośtam to tylko i wyłacznie usprawiedliwienie lenistwa. Kiedyś dyslektyków nie było i było trzeba się uczyć. teraz za każdym razem gdy znajdziemy byka w tym co napisał ktoś znajomy słyszymy 'a bo ja mam dys......" Gó**o prawda. Błędy generalnie to owoc lenistwa i seksualnego podejścia do nauki. Co nie zmienia faktu ze każdy z nas błędy robi , każdemu trafić się może. I jeśli trafia nas sporadycznie to wszystko ok, nawet prezydent ma prawo do błędu. Jest jak my- człowiekiem. skoro my to robimy to i on. (chociaż nie pochwalam, nie bronię bo uważam,ze wszystko co Prezydent czy premier napisze powinien ktoś sprawdzić o tak-dla bezpieczeństwa )
Zgadzam się z Alexandrą w
Zgadzam się z Alexandrą w temacie wszelakich "dys", z jednym wyjątkiem: nie każdy ma prawo błędy popełniać ;-). Ludzie na wysokich stanowiskach tego prawa nie mają, to mają być ludzie tak wykształceni, by błędy ortograficzne im nie groziły i tym samym ich nie ośmieszały. Prezydent, premier, prezydenci miast itp., a także kandydaci na rajców... ;-)))
„Nie płacz Jasiu, dasz radę. Prezydent też robi błędy''.
Tylko o krok do stwierdzenia "Jasiu kradnij - sasiad takze kradnie" Taka sobie motywacja - obnizanie poprzeczki! Czyjes wady nie nobilituja i nie usprawiedliwiaja naszych!
A może kiedyś zostaną
A może kiedyś zostaną zlikwidowane zasady ortografii. I będzie prawdziwa wolność słowa :). A jak na razie w bliskiej obstawie naszego Prezydenta powinien się znaleźć "człowiek od ortografii"
Przede wszystkim to nie dyslekcja!
Zaburzenie w pisaniu polegające na robieniu błędów ortograficznych przy znajomości zasad ortografii nazywa się dysortografią. Jest to jednostka chorobowa. W innym przypadku jeżeli nie stwierdzono dysortografii jest to nieuctwo !
litości, nie "dyslekCja", a
litości, nie "dyslekCja", a "dyslekSja"