Pomagać trzeba, tylko uważajmy, by pomagając innym nie zrobić krzywdy sobie
Moim zdaniem nie, albowiem z funkcją członka zarządu łączy się duża odpowiedzialność, której skutki finansowe rozciągnąć się mogą na nasz majątek osobisty.
Problemów nie ma, gdy dane stowarzyszenie funkcjonuje w sposób wzorowy, nie podejmując wysokiego ryzyka w prowadzonej działalności dbając o stały przychód środków i terminowo rozliczając się wobec organów podatkowych. Problemy zaczną się jednak, gdy powstaną zaległości podatkowe, które nie zostaną zaspokojone z majątku stowarzyszenia. Organy podatkowe orzekną wtedy o odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania podatkowe stowarzyszenia powstałe w okresie sprawowania przez nich funkcji, kierując się wprost dyspozycja art. 116a ordynacji podatkowej. Zgodnie z wymienionym przepisem za zaległości podatkowe innych osób prawnych odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem członkowie organów zarządzających tymi osobami. Tym samym organ podatkowy ma możliwość ściągnięcia długu podatkowego od każdego członka zarządu. I nie pomogą nam tłumaczenia, że pełniliśmy tę funkcję tylko prestiżowo, że tak naprawdę nie mieliśmy wpływu na działalność stowarzyszenia, bo tym zajmował się prezes X (rozprawił się z tym tłumaczeniem WSA w Lublinie wyrokiem z dnia 14 grudnia 2005 r., sygn. akt I SA/Lu 347/05). Przepisy są w tym przedmiocie jasne, a od odpowiedzialności członkowie zarządu mogą uwolnić się tylko w przypadkach opisanych w art. 116 ordynacji, co jest związane z kwestią oceny zgłoszenia w odpowiednim czasie przez członka zarządu wniosku o upadłość osoby prawnej, a tym samym również oceny w ogóle zdolności upadłościowej danej osoby prawnej, o czym można by jeszcze pisać wiele...
Adwokat Bartosz Wiszewski
www.adwokaci-gorzow.com.pl



























Kontakt: