Podróż. Wilno 1945 rok.
Ta podróż była inna. Wilno 1945rok.
36-letnia Józefa, wdowa (kiedyś będzie moją Babcią), 13-letnia Halina jej córka (w przyszłości moja Mama) i 10-letnia Mirosława, młodsza córka Józefy wybierają się w podróż w nieznane, do Polski. Transport nr 70, wagon nr 11 – towarowy. Bagaży niewiele, ot tyle co na sobie i kilka tobołków do udźwignięcia przez drobniutką kobietę i jej dzieci.
Józefa niedawno podjęła życiową decyzję – nie zostanie w Wilnie, w którym się urodziła, przeżyła wielką miłość, wyszła za mąż, urodziła dzieci. Zostawi grób ukochanego męża Piotra, bo nie chce być obywatelką radzieckiego państwa.
Józefa jest silną, niezłomną, nastawioną psychicznie na przetrwanie kobietą – nie płacze, nie rozpacza. Nigdy też nie będzie rozmawiała o tej podróży, ani o Wilnie. Wspomnienia kłują boleśnie, osłabiają wolę.
Długa, trzy i pół miesięczna, niewyobrażalnie trudna podróż zakończyła się w Gorzowie w lutym 1946 roku.































Kontakt:
Fantastyczna rodzinna
Fantastyczna rodzinna pamiątka MIKADO. Losy mojej rodziny były bardzo podobne...Moja prababcia, babcia i mama takim pociągiem wyjechały z Krzemieńca na Wołyniu. Też dotarły w końcu do Gorzowa. Niestety nie zachowały się ani dokumenty ani zdjęcia.
Pani MIKADO , u mnie w
Pani MIKADO , u mnie w pamiątkowym kuferku jest również dość bogato..Rodzina mojej Mamy przyjechała z także z Litwy...mam zdjęcia moich przodków z początku XX wieku, niestety niektóre z nich są nieopisane, niektóre mają tylko daty ..Samych dokumentów z czasu zasiedlenia w Gorzowie mam kilkanaście, część z nich kiedyś zaprezentowałam na łamach MM..Posiadam również zdjęcie mojej Mamy z I Komunii św. z roku 1936...oraz inne pokazujące życie w Żyżmorach na Litwie, gdzie przez jakiś czas rodzina mojej Mamy zamieszkiwała...są to jakieś fotografie przedstawiające postaci przed tzw. szklarnią, na polu z końmi, pługiem...ale są nieopisane i nie wiem czy to moi przodkowie czy po prostu znajomi bądź zaprzyjaźnione osoby moich Dziadków....Posiadam również w j. litewskim wystawione świadectwa szkolne mojej Mamy...
Gdy czasem je oglądam to czuję Ich obecność...kiedyś chciałam pokazać te zdjęcia, ale jakoś się nie składało..
Ze strony Taty, nie zachowało się nic...z przed wojny, tylko kilka dokumentów z czasu Jego pobytu w WOP oraz z pracy w Pogotowiu Ratunkowym w Gorzowie...
Ps ...przy okazji zapraszam do przeczytania mojego tekstu
http://www.mmgorzow.pl/artykul/historia-zapisana-w-dokumentach-wspomnien...
Cymesik.
Nigdy nie widziałem takich dokumentów i z tym większym zainteresowaniem oglądam teraz. Dziękuję za umożliwienie mi tego. Tekst świetny- krótki, ale doskonale oddający dramatyzm tej podróży. Jeszcze raz dziękuję MIKADO. Serdecznie pozdrawiam.
Pani Mikado dobrze napisane i
Pani Mikado dobrze napisane i ciekawe zdjęcia.
Pani Meg może pani zaprezentuje swoje pamiątki - dlaczego nie? Z pewnością są ciekawe.
Pozdrawiam panie na "M" - wszystkie macie talent!
...może kiedyś...kto wie? Ale
@AndrzejJ:...może kiedyś...kto wie? Ale nie obiecuję
Podroz z Gorzowa!
Ja przezylem podroz w inna strone z rodzinnego Landsbergu pod krzyz poludnia!
Sentymentalne jest to pani
Sentymentalne jest to pani opowiadanie i pięknie.Zdjęcia są przepiękne, zżółcone przez czas .Pani Mikado na pewno wielkim żalem było pozostawienie ukochanego męża grobu dla pani babci. Czy odwiedziła go potem , czy już nigdy? --Pozdrawiam
Perełko,
@Perelka:Babcia nie chciała nigdy jechać do Wilna. Nie lubiła też rozmów o Wilnie ani o drodze do Gorzowa. Czasami to komicznie wyglądało, gdy pytana o tamten okres nagle rzucała się do wycierania kurzu, którego oczywiście nie było lub przestawiania garnków. Natomiast o Dziadku mogła rozmawiać zawsze i długo. Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za odpowiedź i
@MIKADO:Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam równie serdecznie
Dobrze rozumiem Twoją babcię
@MIKADO:Dobrze rozumiem Twoją babcię Mikado,moja też nigdy nie chciała wracać do tego co było. I tak jak Twoja tak i moja bardzo lubiła wspominać ten czas,kiedy poznała dziadka:))Dziś już oboje nie żyją:((
Tekst bardzo dobrze się
Tekst bardzo dobrze się czyta, a zdjęcia są rewelacyjne.Lubię starocie :)))
Takich podróży się nie
Takich podróży się nie zapomina. Najdrobniejsze szczegóły się pamięta. Dokumenty przechowuje jak najcenniejsze relikwie.
To prawda. Pani MIKADO podoba
@Ekmir:To prawda. Pani MIKADO podoba mi się pani odwaga, żeby pokazać skrawek pani życia publicznie.
Pozdrawiam panią
Ale nowina ......
Zdjęcia przepiękne , zżółcone przez czas , gacie przez czas też żółkną , ale tylko z tyłu, żeby wiadomo było gdzie przód a gdzie tył . Praktyczne ??Są też i tacy co wkładają gacie przez głowę, bo ze starości w miejscu żółci jest kosmiczna * czarna dziura* . Poważny artykuł a ja o - Du_ perełkach . Mało jest takich na MMgorzów
co przeżyli to osobiście . Mam trochę zdjęć i dokumentów: po rosyjsku, niemiecku, litewsku, nawet metryka moja jest w jęz. lirewskim z pieczęcią ''Pogoni'' oryginalnie .
Ale to są sprawy osobiste i nie chcę wyciągać ich na światło mmki.
Pozdrawiam Kaja 1305
Jest pan niemiły i co artykuł
@kaja1305:Jest pan niemiły i co artykuł mnie obraża przemianowując mój login. Najpierw mnie pan Tirem przejechał insynuując że jestem psem o imieniu Perełka potem nazwał "duPerełką" dzisiaj o Du_perełkach pan nie chce rozważać.
Kto pan jest że panu wolno?
pilnuj się pan!
Nie chcem, a muszem....
Droga Pani E. Zając vel Perełka. Pani mi grozi? czy to mój problem , że Szanowna Pani wybrała sobie taki *login* .Proszę zmienić swój login na inny i nie będzie głupich skojarzeń . Czytać ze zrozumieniem tych którzy piszą na Pani poziomie .Moje komentarze , to moja sprawa i mój punkt widzenia . proszę omijać to co piszę na mm-ce i nie obciążac nadmiernie swojej głowy jakimiś Du-perełkami
czy ( pierdołami) - na jedno wychodzi . Pani gróżb się nie boję ,bo jest regulamin
i jest jeszcze w Polsce PRAWO -ułomne co prawda -ale jest. Grożby są karalne
i więcej nie bedę sobie zawracał głowy jakąś Panią .* Perełką , Skarbem , Żabcią itp * Nawet nie napiszę o pasztecie z zająca - bo Szanowna Pani też to zinterpretuje po swojemu .
Proszę wziążć moje rady do serca i więcej nie zawracać mi DUPY .
Pani wina,że zmuszony jestem do tak popularnego zwrotu . Przykro mi z tego powodu.
Kaja 1305
Ja panu nie grożę ja pana
@kaja1305:Ja panu nie grożę ja pana ostrzegam. Pan mnie obraża nie odwrotnie. --Pozdrawiam
... moja Mama ma podobny
... moja Mama ma podobny dokument. Do Gorzowa dotarli z Białorusi.
Z rodziną Ojca było trochę inaczej - uciekali z Pińska na początku 1940 r. Nawet rodzinne fotografie musieli zostawić.
Po raz pierwszy pojechaliśmy tam wspólnie po 55 latach. Wzruszeni byliśmy wszyscy.
Przeżycia mojej mamy są
Przeżycia mojej mamy są bardzo podobne.Jej przyjazd z Syberii w bydlęcym wagonie na zawsze pozostanie w jej pamięci.
piękne zdjęcia
szkoda, że tak mało o tej podróży, z ciekawością przeczytałabym więcej.
Moja późniejsza babcia i
Moja późniejsza babcia i dziadek jechali przez ponad 3 m-ce z Ukrainy.
Jak widać są babcie
Jak widać są babcie wcześniejsze i późniejsze.
Pozdrawiam.
Nie ma babć wcześniejszych
Nie ma babć wcześniejszych czy późniejszych są tylko babcie w czas w dobry czas.
A co napisała Kasia76 ?
A co napisała Kasia76 ? Pewnie są.
Piękne opisanie smutnej
Piękne opisanie smutnej historii, ale jak widać dotyczy to nas Gorzowian,każda rodzina miała podobne przeżycia, ja sama posiadam kilka dokumentów, przekazane przez babcię mojej mamie, które po śmierci mamy trafiły do mnie i są dla mnie bezcenne,moja córka również zaczyna interesować się historią rodziny, więc mam nadzieje że dokumenty nie skończą na makulaturze...A może jakaś Stała Izba Pamięci Gorzowian -Pionierów???
Pani mar-jola jest albo był
Pani mar-jola jest albo był ponieważ nie śledzę w planach Dom Historii Gorzowa - pisał o tym pan Piotrowski w swoich artykułach.Pamiętam że wiele osób na mm było za pomysłem. Gdyby plan powiódł się byłoby fajnie --Pozdrawiam
Napewno zainteresowanie
Napewno zainteresowanie byłoby duże, mamy przykłady z wystaw zdięć K.Mazura i wystawy w "Z albumu Gorzowian", byłam na tych wystawach i widziałam dużo młodych ludzi którzy z ciekawością ogladali zdięcia, a pokazanie pamiątek i orginalnych dokumentów z rodzinnych archiwum, byłoby wisienką na torcie...