Od Witnicy do Witnicy, czyli wycieczkowy zawrót głowy (zdjęcia)
Żółty Pałacyk z izbą muzealną, Park Drogowskazów (zasługujący na osobny artykuł), Muzeum Chwały Oręża (prywatne, ale można je zwiedzać bezpłatnie), górujący nad miastem XIX-wieczny kościół ze strzelistą wieżą, ciągle czynny, choć niemłody i bardzo przez to ciekawy Browar Witnica, uliczki otoczone wianuszkiem niebrzydkich domów… nawet atrakcji na długomajowy weekend przygotowano tam niemało. W ramach „Piwowarskiego szlaku kulturalnego” zaprezentowały się zespoły Jaad (otwierali Przystanek Woodstock Żary `97), Kasa Chorych i Mezo.
My - oczywiście z racji umiłowania bluesa – wybraliśmy się tu specjalnie na „Kasę”. Kołysząc się w rytm muzyki, wróciłam pamięcią do wielokrotnych wizyt w okolicy. Okołowitnickie lasy i wioski kryją tyle ciekawostek, że wystarczy ich pewnie na niejedną opowieść. Dziś skupię się na tej, która najbardziej nas kiedyś zadziwiła.
Którejś niedzieli (parę ładnych lat temu), starym zwyczajem wybraliśmy się na włóczęgę po drogach i dróżkach, które przez większość ludzi są po prostu omijane. Wioski przy nich położone często kryją tajemnice, krajobrazy naprawdę przypominają cukierkowe landszafty i tylko jeleni na rykowisku brak. Po wielogodzinnym, śródleśnym buszowaniu, fotografowaniu starych cmentarzyków, sennych wiosek, kościółków i wspaniałych, wiekowych drzew – trochę zaskoczeni znaleźliśmy się w Witnicy.
No – takiej Witnicy jeszcze nie znałam. Kościółek jakiś malutki, otoczony wysokim murem i cmentarzykiem. To w Witnicy jest jeszcze jeden cmentarz? A ten kościół? Nigdy go nie widziałam. Ciekawy. Kawałek dalej widać jakieś wieżyczki. Jedziemy tam. To pozostałości starej fabryki. Płaskorzeźby na murach sugerują, że mogła tu być rzeźnia. Wprawdzie byliśmy już nieco zmęczeni po całodziennej wyprawie, ale takiej gratki nie można przecież odpuścić. Zafascynowani własnym odkryciem nieznanych zakątków Witnicy, obfotografowaliśmy, co się dało z zamiarem pokazania wszystkiego Tacie. Ciekawe, czy on znał te miejsca? Koniecznie musimy go tu przywieźć.
W następny weekend ponownie udaliśmy się do Witnicy, tym razem z Tatą. I – wyobraźcie sobie – wszystko zniknęło! I fabryka i nawet kościół! Objeździliśmy miasto wszerz i wzdłuż – nici z naszej niespodzianki. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie - tak to jest, kiedy zmęczonemu włóczykijowi wyłączy się wewnętrzny GPS.
Wszystkie budowle stoją nadal, tyle, że w innej Witnicy. Tę drugą nazywa się niekiedy Witnicą Chojeńską. Tamtejszy, zbudowany z granitowej kostki kościółek parafialny, pochodzi z 1337 r. i zachwyca wspaniale pomalowanym stropem. Niestety, ksiądz proboszcz nie pozwala robić we wnętrzu żadnych zdjęć (nawet podczas ślubów). Kiedy wpuszczał nas do środka zażądał, byśmy nawet telefony pozostawili w samochodzie.
Jak to się mówi – „nie jednemu psu na imię Burek”. Nie jedna też jest Witnica, ale odwiedzić warto obie.









































Kontakt:
ależ
te zabudowania gospodarcze eleganckie!
Uwielbiam Witnicę. Mieszka
Uwielbiam Witnicę. Mieszka tam moja przyjaciółka --Pozdrawiam
...a którą Witnicę Pani
@Perelka:...a którą Witnicę Pani Perełko :)) Czy może obie?
" Park Drogowskazów
" Park Drogowskazów (zasługujący na osobny artykuł), Muzeum Chwały Oręża" tylko czekać aż Meg oboma artykułami dopełni pani tekst:))))))))))))))))))
_______hehe_______TJK_________szukaj wpierw potem pisz
@TJK:http://www.mmgorzow.pl/artykul/jedyne-w-polsce-prywatne-muzeum-chwaly-or...
:))
Koncert super:)) A i Witnica przypadła mi do gustu:))
Magmag--świetna ta historyjka
Magmag--świetna ta historyjka z pomyleniem obu Witnic---wyobraziłam sobie Wasze miny--najpierw radocha, że takie odkrycie, a potem nagle wszystko znika.....Park Drogowskazów- ciekawe co to jest......a czy w Kasie Chorych gra jakiś Twój Marysiu Krewniak- nazwisko takie jak Twoje rodowe....pozdrawiam spod Skrzycznego- teraz ta okolica wygląda tak jak Twoja druga Witnica= po prostu góry zniknęły we mgle....ale i tak jest cudnie....:)
Łuko
@Łuka:Nosimy z Michałem to samo nazwisko i czujemy się krewniakami, ale w czasach "przed-genealogicznych", czyli zanim zaczęliśmy organizować zjazdy rodowe-nie znaliśmy się wcale,On (podobnie jak ja) uważał, że Kielak to bardzo rzadkie nazwisko :))Dziś śpiewamy wspólnie rodowy hymn: "...a gdy ci smutno, a gdy ci źle, to do Kielaka wybierz się"...
Mario, kiedyś obiecałaś
Mario, kiedyś obiecałaś artykuł o Parku Drogowskazów....przypominam po cichutku:) Obie Witnice, cóż znam jedną..;)
Ładnie i prawdziwie to
Ładnie i prawdziwie to opisałaś:) Potwierdzam bo byłam i widziałam:))) Witnica Chojeńska o wiele bardziej mi się podobała niż "nasza" Witnica.
Pięknie opisane a do tego
Pięknie opisane a do tego fantastyczne zdjątka. A Kasę też lubię.
Świetna historia, nie miałam
Świetna historia, nie miałam pojęcia o dwóch Witnicach w pobliżu. :) Ładne fotki :). A Kasy nie znam (nie pamiętam, czy jak?;)), ale zaraz idę posłuchać, dzisiaj praca z Kasą, a co! Dostałam płytkę z dedykacją i autografami!!! Jupi!!! Marysiu, Boguś - dzięki! Buziaki! :)) No, to teraz trza liczyć na to, że mi się spodobają utwory, nie? Nie wypada inaczej :DD
Ciekawie napisany artykuł
Ciekawie napisany artykuł :))))
Magmag- dzisiaj Kielaka mi
Magmag- dzisiaj Kielaka mi trzeba......:)))
Łuko
@Łuka:w naszym hymnie rodowym wyraźnie powiedziano - gdzie Kielaków dwóch, tam zawsze jakiś ruch-zapraszamy gościnnie w czerwcu :)) Dzisiaj - trochę do Ciebie daleko, sercem jednak jesteśmy z Tobą :))
Blisko Gorzowa jest Witnica
Blisko Gorzowa jest Witnica ale o drugiej nie słyszałam.
hehehe są dwie :D
hehehe są dwie :D