drukuj

Obawiam się, że ruch walki z ACTA da efekty tylko na jakiś czas

Kategorie: Tagi:
.

.

Organizatorzy protestów w niektórych miastach deklarują, że mają być apolityczne. W Gorzowie widać, że górę bierze niezadowolenie z obecnego rządu: 3 lutego o godzinie 18 na placu Grunwaldzkim rozpocznie się manifestacja zatytułowana "STOP ACTA: krytyka obecnego rządu". Dlaczego tak się dzieje?

W środę (25 stycznia), wraz z tysiącem innych osób w Gorzowie, wyszłam na ulicę. Tak, jestem internautką, ale przede wszystkim jestem Polką, która nie ma pracy tylko dlatego, że rząd uchwalił takie prawo, które skutecznie blokuje rozwój biznesu w kraju; nie ma pracy tylko dlatego, że nie mam wyższego wykształcenia i mieszkam w średniej wielkości mieście, niepopularnym turystycznie. Więc wszystkie moje marzenia rozbijają się o brutalną rzeczywistość: brak pieniędzy, brak perspektyw. Jest jednak pewna rzecz, która jeszcze, ale to jeszcze mnie podtrzymuje przy normalności: internet właśnie.

Być może jestem uzależniona od niego, w każdym razie cieszę się, że nie ma – JESZCZE – w Polsce cenzury, która kazałaby zamknąć usta. Tak, jestem pewna, że mam ogromne predyspozycje do bycia więźniem politycznym, bo mi się władza nie podoba, nie podoba mi się to, że nie słucha obywateli, dzięki którym siedzi ona na stołkach.

Ludzie wyszli na ulice, by wyrazić swe oburzenie tym, że nikt się z nimi nie liczy. Innymi słowy – postanowili walczyć o swoje, bo jedyny już sposób na wywarcie wpływu na państwo to manifestacje. Niestety. Rząd stwierdził, że ludziom jeszcze się nie skończyła cierpliwość – 100 tys. ludzi blokujących ulice może sobie lekceważyć. Teraz miarka się przebrała. Chcemy dobrze żyć, chcemy mieć normalność w Polsce, ale z taką władzą to prędzej dokopiemy się własnego grobu, niż zmniejszania długu publicznego czy w końcu poważnych ruchów w oświacie albo w dowolnej innej dziedzinie.

Zaraz, zaraz, powiecie pewnie, że protestujący starają się nie upolityczniać sprawy ACTA. I słusznie! Kto skupia się na kilku rzeczach, ten nigdy nie osiągnie doskonałości w jednej dziedzinie, a przynajmniej nie człowiek przeciętny. Poza tym – nam chodzi o to, że dopóki jest znany nam internet, dopóty jesteśmy w stanie wyrażać się dzięki niemu, dopóki nie postradamy zmysłów.

Walka o jedną słuszną rzecz jest piękna. Chcemy dotrwać do samego końca, pokazać tym tam na górnych stołkach, że z ludźmi muszą się liczyć, jeśli chcą mieć jeszcze w swoich rękach pokaźne sumy pieniędzy. Jednak nie można nie zauważyć pewnej rzeczy: wszystkie partie, które mają mniejszość w rządzie, wszystkie te partie, które znalazły się poza sejmem (specjalnie małą literą) coś próbują ugrać. Wygwizdano nawet Janusza Korwina Mikkego, a przecież nie od dziś wiadomo, że najwięcej osób go popiera właśnie w sieci. Jak to się stało? Po prostu dla nas walka o normalny świat, o wolny internet to walka o wolność, w której najmniej ważni są politycy.

Co niektórzy mówią: protesty, protesty i po protestach. Wiem, że to wszystko skończy się wówczas, gdy osiągniemy cel. Jednak ktoś słusznie zauważył, a ja jego słowa podchwyciłam, iż teraz władza nie wprowadzi głupich przepisów, bo te wszystkie tłumy! Niestety, gdy trend się skończy, to trzeba sobie powiedzieć jasno i wyraźnie – rząd wprowadzi inne głupie przepisy. A zrobi to dlatego, że człowiek „nie ruszył dupy na ulice, jak zwykle".
Założę się, że większość ludzi żyjących w tym kraju nie chce, by władza miała ich gdzieś. A tak się zachowuje od zawsze w zasadzie. Powiedzmy sobie szczerze, że od 1989 roku w rządzie siedzą ci sami ludzie. Te same twarze, które zmieniają partie jak rękawiczki. Widać, że jest to złe rozwiązanie, skoro wali się TOTALNIE WSZYSTKO. Dlatego to jest jeden z powodów, dla których ja nie zamierzam wplatać polityki w ACTA.

Teraz socjologowie mówią o ruchu społecznym. Niektórzy – już spoza tej grupy – dodają, że podobnie było za komunizmu, kiedy Lech Wałęsa był młody i sfrustrowany, chciał coś zmienić. Z buntu narodzili się nowi politycy, kompletnie nieprzygotowani do władzy z dwóch powodów: z braku wiedzy oraz z mentalności, którą wyprodukował właśnie wspomniany system. Trzeba nowych twarzy, młodych ludzi, którzy wręcz tego żądają, ale przy tzw. korycie są jeszcze starzy, co opuścić koryta nie chcą. Bardzo dobrze by było, gdyby coś z tego całego zgiełku wokół ACTA się wyłoniło. I ktoś może dodać: no bez, jaj, przecież powstaje Partia Piratów! Co z tego, jak podobnych pomysłów jest z milion, a ŻADNA z nich nie ma tego, czego najbardziej potrzebują partie: lidera, KONKRETNEGO, więc przekonującego programu politycznego. I dlatego ja, ze swojej strony, boję się, że ruch walki z ACTA da efekty tylko na jakiś czas. Bo starzy dalej będą rządzić i psuć kraj, zwany Polską, tylko dlatego, że NADAL nie będzie alternatywy w wyborach. Żeby było śmieszniej – młodzi sami się pogrążają w tej sytuacji, gdyż nie chcą wchodzić do polityki. Dlaczego? SĄ ZBYT INTELIGENTNI NA TO. Jest nawet takie powiedzenie, że człowiek mądry nie wchodzi w to błoto, jakim jest rządzenie państwem. 

Zdjęcia

  • .
aleandra
Autor:aleandra

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
gazelka
gazelka czw., 2012-02-02 17:44

tak to prawda...

Ludzie obdarzeni inteligencją i mądrością nie pchają się do koryta polityki. Tam są tylko tacy, którzy są żądni władzy i kasy. Choć mają jej w bród, chcą jeszcze więcej, a i tak im żal płacić za cokolwiek i jakby z ustawy żądali wszystkiego za free, bo im się należy, to nowy służbowy samochód, komórka czy komputer. Jednak wszystkim innym zabraniają takiego prawa. Dewiza są równi i równiejsi :P
Bardzo mądry tekst, gratuluję :)


Izabela Milczarek
--------------------------------------------------------
http://bellaem.blogspot.com/