O starszych panach dwóch słów kilka…
Wracałam właśnie z centrum do domu autobusem linii 127. Po wejściu do niego zauważyłam dwa wolne miejsca, więc będąc po wędrówce przez miasto jedno z nich postanowiłam zająć, aby trochę odpocząć. Po chwili zobaczyłam kobietę prowadzącą na drugie wolne miejsce swoje dziecko. Pomyślałam sobie: „Co za bezsens, żeby dziecko siedziało koło mnie, przecież wypada puścić mamę, żeby zajęła miejsce koło niego” i od razu odskoczyłam mówiąc „Proszę sobie usiąść”. Zresztą - tak wymaga kultura.
Pani z dzieckiem wysiadła jeden lub dwa przystanki dalej, a ponieważ nie zauważyłam nikogo, komu to miejsce wypadałoby ustąpić, zajęłam je ponownie, siadając pod oknem. Mijały minuty, a ja zupełnie pogrążyłam się we własnych myślach, nie zwracając uwagi na wsiadające do autobusu osoby. W pewnym momencie słyszę słowa wypowiedziane niemal na cały autobus przez jakiegoś mężczyznę. Brzmiało to mniej więcej: „Siedź, siedź, ja jestem młody chłopak, to sobie postoję!”. Odwróciłam się i zobaczyłam, że obok mnie usiadł starszy człowiek, obok niego stał kolega i to do niego należały wypowiedziane słowa. Dał mi wyraźnie do zrozumienia, o co mu chodzi (słyszałam już niejedną opowieść o takich komentarzach), zapytałam go więc, czy chce usiąść, na co on odparł z ironicznym uśmieszkiem: „Nie, nie, niech pani siedzi.” Jestem szczególnie wyczulona na takie sytuacje i tego typu reakcje starszych osób. Swoją godność też mam. Wstałam więc mrucząc pod nosem zdenerwowana „Lepiej wstanę, bo potem mówią, że młodzież jest niewychowana”. Zresztą – ustąpić miejsca wymaga kultura.
Na moją reakcję odpowiedziała starsza pani, obok której stanęłam, a która towarzyszyła mi chyba od początku mojej podróży. Zwróciła uwagę, że po przeciwległej stronie było jedno wolne miejsce. Dała mi do zrozumienia, iż wie, że młode osoby też bywają chore i mają prawo źle się czuć. Przytaknęłam i dodałam jeszcze tylko, że przecież każdy ma prawo się zamyślić i nie zauważyć wchodzących osób. Dalej prowadziłam już tylko monolog w duchu. Zdałam sobie sprawę, że też mogłabym zaliczyć siebie do chorych osób, bo od dwóch lat mam duże problemy ze stawami, szczególnie kolan. Bywa, że mam spokój przez dłuższy okres czasu, ale bywa i tak, że atakuje mnie silny ból albo czuję blokadę w stawie, co uniemożliwia mi zgięcie i wyprostowanie nogi. Ciężko wtedy ustać. Ból nie zna ani dnia, ani godziny, to samo mogłoby mi się przytrafić akurat w czasie tej podróży autobusem, ale czy ja mam chorobę wypisaną na czole?
Pamiętam, jak czytałam kiedyś w dzienniku „Metro” opowieść dziewczyny z Warszawy, która miała dużo większe niż ja problemy zdrowotne. Była skazana na bieganinę po lekarzach, często jeździła na różne badania, a tego dnia czuła się akurat bardzo źle. Spotkała ją sytuacja podobna do mojej z dnia dzisiejszego. Pamiętam, jak wielkie oburzenie wywołał we mnie jej list i jak bardzo jej wtedy współczułam. Niestety obok miłych starszych osób, będących niczym „do rany przyłóż”, są też te złośliwe i powodujące, że dochodzi do takich, a nie innych sytuacji. A zarazem nerwów. Zostałam wychowana w trosce o rozwój kultury osobistej i ustępuję miejsca, gdy w pobliżu widzę starszą osobę, czy kobietę z dzieckiem. Nie lubię powierzchownej oceny, a takie zdarzenia do tego prowadzą.
Pani, która okazała zrozumienie nie tylko mi, ale całej rzeszy młodych, ustępujących zwykle miejsca osób, bardzo dziękuję. Liczę, że tyle samo wyrozumiałości ta pani okazuje na co dzień i mam nadzieję, że przede wszystkim jej samej jest ona okazywana. O panach się wypowiadać nie będę, bo podejrzewam, że i tak swojego poglądu nie zmienią.
P.S. Stojący mężczyzna nie skorzystał ze zwolnionego przeze mnie siedzenia. Kilka przystanków dalej panowie zmienili miejsca i tym razem usiedli już razem. Ja postanowiłam stać do końca podróży.

























Kontakt:
Bardzo smutne i jednocześnie
Bardzo smutne i jednocześnie dające nadzieję , że wśród starszych są osoby wyrozumiałe. Podoba mi się twoja osobista relacja. Życzę ci żebyś więcej nie musiała spotykać się z nie przychylnością starszych ludzi.
Samo życie
Jeśli myślałaś, że przypadłość braku kultury to domena młodzieży to już wiesz, że się myliłaś. Rzadko obserwuję niedostatek kultury u osób starszych. Pokora życiowa pozwala im się dystansować w ocenie swoich praw. No cóż, czasem panowie z kompleksami potrafią się "puszyć" bo tylko to umieją. A że postawili ciebie pod "murem" - masz pecha. Nabywasz nowych, życiowych doświadczeń. Życzę ci z całego serca aby były one tylko takie.
Często mi też się zdarza taka
Często mi też się zdarza taka sytuacja. Ostatnio dużo podróżuję tramwajami po Szczecinie, i obserwuję starsze osoby cicho narzekające na mnie lub na moich rówieśników, że nie ustępują miejsca, chociaż 2 metry dalej jest kilka wolnych miejsc. Od pewniego czasu zrezygnowałam z zasiadania na krzesełkach i gdy tylko dobrze się czuję to stoję całą podróż.
Witaj Aislinn, podoba mi się,
Witaj Aislinn, podoba mi się, że piszesz o sprawie, która dotnęła Cię osobiście. Przychylam się do komentarza Obserwatora. Pozdrawiam serdecznie autorkę.
Ciekawe opowiadanie bo nie
Ciekawe opowiadanie bo nie artykuł.
Trafne spostrzeżenia
Mam nadzieję częściej czytać Twoje artykuły.
Artykuły są pisane w bardzo
Artykuły są pisane w bardzo różnych formach, są mniej lub bardziej rozbudowane, pisane bardziej "suchym" językiem lub odwrotnie - nacechowanym emocjonalnie, czego przykładem - jak mi się zdaje - jest ten artykuł. Nie zgodzę się z Panem, że jest to typowe opowiadanie, ale ma Pan prawo do własnej opinii.
Myślę, że opowiadanie jest
Myślę, że opowiadanie jest rodzajem publicystyki więc i artykułem. Czy artykuł musi być z założenia "sztywny"? Bardzo dobrze napisany tekst i wciąga czytelnika i chyba o to chodzi czyż nie?
Mi się podoba pani
Mi się podoba pani opowiadanie-artykuł i więcej takich życiowych tematów.Pani Meg ma racje wciąga w czytaniu. Co do starszych ludzi są tay i tacy zależy jak się trafi.