O siostrach bliźniaczkach, które z muzyką są na ty
- Słyszałem historię o ojcu, który aby rozróżnić bliźniaki, synkowi wyrysował na pleckach Jasia, a dziewczynce Małgosię. Czy Wasze najbliższe otoczenie miało kłopoty z rozróżnieniem Was? Robiłyście na przykład nauczycielom, czy koleżankom w szkole jakieś kawały? Zamieniałyście się rolami?
- Przez całe życie ludzie nas mylą, ale oczywiście najbliższe otoczenie rozróżnia nas bez trudu. Jesteśmy dziewczynami, które lubią się zabawić, dlatego też czasem robimy kawały. Na przykład zamieniałyśmy się czasem podczas zdawania egzaminów. Co ciekawe; cała grupa studentów się śmiała, a nauczyciel nawet nie zauważył.
- Wybaczcie mi, gdybym do Ireny mówił Natalio, a do Natalii Ireno. Marzyłem w dzieciństwie, aby mieć brata bliźniaka, dopóki nie zrozumiałem, że z tym się trzeba urodzić. Mówiąc zaś serio, gdy słucham Waszej muzyki i obserwuję Wasze zachowanie na scenie, odnoszę wrażenie, że urodziłyście się nie tylko jako bliźniaczki, ale urodziłyście się razem ze swoimi bandurami, że kochacie swoje instrumenty i swoją muzykę tak, jak się kocha siostrę czy brata. Kiedy był ten moment, w którym zadecydowałyście, że treścią Waszego życia będzie muzyka?
- Śpiewamy prawie od urodzenia i nigdy pewnie w życiu nie myślałyśmy o innym losie, jak tylko stać się muzykami. To właśnie ona, muzyka, stała się jedyną pocieszycielką w trudnych momentach naszego życia. Nie wyobrażamy sobie ani dnia bez niej. Cały czas możemy śpiewać i przygrywać sobie na bandurze lub fortepianie.
- Dziś uczycie gry na bandurze w szkole muzycznej i koncertujecie. Co zadecydowało o tym, że tak się stało? Miałyście jakiś wzorzec do naśladowania? Jakiś przykład? Może jakiegoś nauczyciela, który was ukształtował?
- Właśnie o zawodzie nauczyciela marzyłyśmy od dzieciństwa. Nasi rodzice są nauczycielami. Nawet kiedy byłyśmy małe, lubiłyśmy pracować z dokumentami i grać rolę nauczycielek dla innych dzieci. Pewnego dnia pokroiłyśmy w drobne kawałki pracę doktorską Taty. Na jego zaskoczenie odpowiedziałyśmy wprost: „Bardzo chciałyśmy ci pomóc."
- Do koncertów najczęściej ubieracie się w stroje ludowe. Macie w swoim bogatym repertuarze polskie pieśni patriotyczne i ludowe, piosenki zespołu „Mazowsze", pieśni religijne, pieśni ukraińskie itd. Czy w doborze repertuaru kierujecie się własnymi upodobaniami, czyimiś wskazówkami, czy też oczekiwaniami tych, co Was zapraszają?
- Oczywiście, w naszym repertuarze są piosenki, które same sobie wybieramy i takie, co nam podpowiadają inni. Wszystko zależy od tego, z jakiej okazji mają być zagrane te piosenki, albo po prostu zakochujemy się w jakiejś piosence i pragniemy ją przedstawić słuchaczom w swoim wykonaniu.
- Jak odbieracie ideę interdyscyplinarności, tj. pracę kilku sekcji twórczych (muzycy, plastycy, literaci, filmowcy) w ramach jednych warsztatów? Czy spotkałyście się z taką ideą?
- Na warsztatach takiego typu jesteśmy po raz pierwszy, ale przyznamy się szczerze, że łączenie muzyki, literatury, plastyki i filmu wydaje nam się naturalne i przez to bardzo ciekawe.
- Co w gorzowsko - garbiczowskich warsztatach najbardziej utkwiło Wam w pamięci? Czy jest coś, co Waszym zdaniem warto będzie z tych warsztatów zabrać ze sobą do rodzinnego miasta?
- Najbardziej podobało nam się to, że panuje tu atmosfera ciepła, przyjaźni. Właśnie w takim środowisku kwitną i wzmacniają się talenty, przychodzą na świat nowe dzieła sztuki. Zabierzemy ze sobą do domu tę atmosferę, która panuje na warsztatach, tego ducha miłości do ludzi, twórcze pragnienia. Oczywiście to, czego nauczyłyśmy się na codziennych ćwiczeniach, lekcjach i próbach, będziemy wykorzystywać w swoim życiu twórczym.
- Gdyby Wam przyszło organizować takie warsztaty, jak te, w których bierzecie udział, co zrobiłybyście inaczej? Co warto poprawić, zmienić?
- Gdybyśmy same organizowały podobne warsztaty, to zapewne pragnęłybyśmy zachować taką samą pogodę ducha i wspaniałą atmosferę, która tu panuje. Oczywiście byłoby też mnóstwo wieczorów twórczych, imprez i koncertów, wspólne muzykowanie i szkicowanie. Prawie wszystko to, co było tutaj, z jednym tylko wyjątkiem: Muzyki byłoby najwięcej, bo to ona jest naszą pasją. Z muzyką jesteśmy na ty.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Ferdynand Głodzik






























Kontakt:
Przyznam, że nie słuchałam jeszcze
koncertu na bandurze. Bardzo ciekawy wywiad.
Ja także nie miałam okazji
Ja także nie miałam okazji słuchać bandurzystek. Szkoda.
Lubię czytać przeprowadzane przez Pana wywiady.
Wiedziałam, że warsztaty w Garbiczu są interdyscyplinarne, ale nie miałam pojęcia, że też międzynarodowe.
Zamieszczalem w kalendarzu
Zamieszczalem w kalendarzu imprez zaproszenia na nasze warsztatowe programy. Trzeba było skorzystać. Następne warsztaty mniej więcej za rok. W maju będzie Kresoviana. Być może przyjedzie jakiś zespół zza wschodniej granicy.
Dzięki za komentarze.
O siostrach bliźniaczkach...
Bliźniaczki zawsze sa siostrami...
Tytuł pochodzi od redakcji.
Ode mnie tyle co w tytule - Panie Wymądrzaczu.
Bo koziorożce... (czyli ja!)
@Ferdynand Głodzik:...sa upierdliwie przyziemne... zero poezji...
Dla mnie jedyna prawdziwa sztuka jest sztuka mięsa!
Sztuka mięsa?
@Roman:W takim razie pomyliłeś adres. Zamiast adresu internetowego MMki, powinieneś wybrać adres najbliższego sklepu mięsnego. Wskazałbym, ale nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz.
Postąpiłeś tak, jakbyś chciał kupić np. narty w aptece.
Hmmmm
I cały portal zasmiecony głosowaniem... A moze tak by glosy oddawac w zakładce "Fotogalerie"?
Po co ta zakladka istnieje? caly ten balagan z głosowaniem wsadzić do galerii!
Romanie...
... nawet, jeśli Fotozabawę wrzucimy do Fotogalerii, to i tak cały przebieg głosowania będzie widoczny w boksie komentarze.
No to...
@Jarosław Miłkowski:...to może zrobić zakladne "fotozabawy"? Łacznie z przekierowaniem oddawanych glosow...
I wam by sie latwiej zliczało glosy...