O komunikacji słów kilka, czyli obrona tramwajów do upadłego
Część I – zniżki, likwidacja linii tramwajowych (ku uciesze prezydenta i kilku radnych), likwidacja ulg dla niektórych grup (także ku uciesze niektórych radnych – wszak już jesteśmy po wyborach)
W niedawnym krótkim artykuliku na mmgorzow przytoczono kilka słów radnego Synowca mówiących o likwidacji ulg dla niektórych pasażerów. Sprytnie pominięto w nim kilka faktów. Ku uciesze niektórych, pan Synowiec jest za likwidacją ulg dla radnych, posłów i senatorów. Zapomniał dodać także, że cięcia ulgowe obejmą też członków Związku Sybiraków, członków Stowarzyszenia Poszkodowanych przez III Rzeszę (podniesienie progu wiekowego do 75 lat – za gazeta.pl). Niedługo pewnie propozycją łatania dziury będzie ograniczenie ulg dla seniorów, a stąd niedaleka droga do likwidacji ulg szkolnych (wszystkim wystraszonym przypominam, że tutaj na szczęście stoi na straży ustawa).
Jak zatem skomentować same cięcia ulg dla radnych, posłów i senatorów? O ile dwie ostatnie grupy w myśl legendy „że ktoś kiedyś widział jakiegoś posła czy senatora w tramwaju czy autobusie” odpadają, o tyle radni… sami dzięki temu zdjęli z siebie obowiązek propagowania ekologicznych środków komunikacji – mając do wyboru bilet za 2,20 (niedługo może za 2,60!) a swój prywatny samochód…
Daleko nam do standardów zachodnich, gdzie normą jest, iż lokalni politycy czy biznesmeni pod krawatem jadą do pracy czy urzędu środkiem komunikacji miejskiej. A części naszym politykierom przydałoby się zderzenie z rzeczywistością, która funkcjonuje za biurkiem i obiektywem kamery czy aparatu.
Tak naprawdę nikt nie zdaje sobie sprawy (lub nie chce zadać sobie trudu), aby przeanalizować zyski i straty finansowe z tych posunięć, nie mówiąc już o kosztach społecznych (wykluczenie pewnych grup społecznych z życia publicznego).
Część II – podwyżki
Obecne ceny biletów do najniższych w skali kraju nie należą. A mają jeszcze wzrosnąć z jednego prostego powodu – pokrycie deficytu budżetowego. Ku uciesze dyrektora MZK radni kolejny raz są za. Niestety, ani dyrektor, ani radni nie są w stanie spostrzec kilku rzeczy – ciągłe trwanie w błędnym kole spadku ilości pasażerów, podwyżek, z których wynikają kolejne spadki ilości pasażerów na pewno nigdy spowodują rentowności przewozów. Szczególnie, że nasz przewoźnik nie ma czym się pochwalić – stare zdezelowane Helmuty (pamiętające czasy swojej świetności u zachodniego sąsiada), polskie „akwaria” które prędzej doczekają się palnika niż modernizacji, dwudrzwiowe lwy, które serwują niesamowity tłok i ścisk oraz garstka solarisów, które powoli dożywają kresu swoich możliwości przewozowych. Dodajmy do tego brak jakiejkolwiek interaktywnej i nowoczesnej obsługi pasażera (poza mobiletem i rozkładem jazdy na komórkę ) oraz pojawiające się dopiero w tym roku (sic!) biletomaty, nowe wiaty i autobusy, które w wielu miastach są już standardem. Przypomnijmy, że na domiar złego wisienką na tym niesmacznym torcie są planowe (albo już wdrożone) likwidacje i reorganizacje dotychczasowych linii.
Niestety, cały ww. obrazek składa się na słupki pokazujące ilość pasażerów w ostatnich latach – spadek można liczyć nie w tysiącach, nie w dziesiątkach tysięcy, ale w milionach… Niestety, współczynnik cena-jakość przemawia na niekorzyść przewoźnika i dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na własny środek transportu, czy to w postaci samochodu, taksówki czy własnych nóg. I ten stan rzeczy nie zmieni się, póki cena nie zostanie dostosowana do jakości usług albo jakość nie zostanie dostosowana do ceny.
Część III – tramwaj złem wszelakim
Historia tramwajów w Gorzowie jest bardzo długa a sama bimba jest zakorzeniona w świadomości większości gorzowian jako symbol miasta. Jednak o losie tramwajów nie może decydować historia, ale koszty i zyski – nie tylko finansowe, ale i społeczne, i środowiskowe.
Czym jest zatem tramwaj oprócz tego, że jest pojazdem, o którym wiemy tyle, że łapie za kabel i mknie prawie „bezszelestnie” po stalowych szynach? Po pierwsze bardzo szybkim i pojemnym środkiem lokomocji, który przy odrobinie chęci i pomysłu omija wszystkie korki wioząc pasażerów liczonych w setkach (tak! w ofercie Siemensa znajdują się tramwaje o łącznej pojemności do 500 pasażerów!) do pracy, szkoły czy ośrodków rekreacji i kultury. Jest doskonałym środkiem likwidującym korki spowodowane tysiącami sfrustrowanych i zdenerwowanych kierowców oczekujących na dziesiąte zielone światło czy klnących pod nosem na innych kierowców wciskających się tylko po to, żeby zdążyć do pracy. Takiego komfortu jakościowego nie daje żaden inny środek transportu (pomijając nierealne w warunkach gorzowskich metro) – ani autobus, ani trolejbus korzystający z publicznych dróg nie jest w stanie przefrunąć nad korkami czy pomieścić tylu pasażerów.
Oprócz tego tramwaj jest najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Nie wydziela żadnych spalin – czasami zdarzają się tylko drobne „krwawienia” w postaci płynów eksploatacyjnych. Od razu odbiję argument przeciwników dotyczący ilości zanieczyszczeń wyziewanych przez kominy elektrowni w związku z produkcją „prądu” do zasilania tramwajów – elektrownia nagle obniży produkcji „prądu” ze względu na likwidację sieci tramwajowej – ilość „prądu” pozostanie bez zmian. Nowoczesny tramwaj na nowoczesnym torowisku nie dość, że genialnie wpisuje się w zabudowę przestrzenną miasta, to także nie jest źródłem hałasu ani wibracji (nowoczesnego Solarisa Tramino nie słychać wyjeżdżającego… zza pleców stojąc pół metra od krawężnika) – takiego komfortu nie daje żaden inny środek transportu publicznego w postaci kilkunastotonowego ziejącego spalinami autobusu. Także na ścieżkach busów nie da się wybudować deptaków, tak jak można zrobić to w przypadku torów tramwajowych.
Jedyną niekorzyścią płynącą z eksploatowania tramwajów jest to, że nie wszędzie dojedzie, nie pokona niektórych wzniesień czy nie zmieści się na niektórych łukach. Nie wspomniałem o kwestii finansowej. Dlaczego? Bo ona jest największą zaletą tramwajów! Przeanalizujmy to na przykładzie likwidacji linii tramwajowych w Gorzowie.
Faktycznie, budowa lub remonty linii tramwajowych są bardzo kosztowne (liczone w milionach złotych za kilometr sieci). Jednak przy obecnej technologii takie torowisko może przetrwać ok. 30 lat przy minimalnych nakładach. Proszę znaleźć drogę, która przez 30 lat nie oprze się miliardom ton rocznie. A znając realia, nowe drogi wymagają naprawy już… tego samego roku, którego zostały zbudowane. Gdyby nie zaniedbania na przestrzeni lat, dzisiaj niepotrzebne by były bajeczne sumy na remonty i rozbudowę gorzowskiej sieci, które obecnie są wyceniane na 208 mln zł (za gazeta.pl).
Faktycznie, wagony tramwajowe są bardzo drogie. 6-9 mln za wagon ze 100 proc. udziałem niskiej podłogi lub ok. 3 mln zł za wagon z ok. 70 proc. udziałem niskiej podłogi (innych się już nie produkuje). Wg wielu „ekspertów” taki tramwaj to 8-10 autobusów! Tylko nikt już nie mówi, że czas eksploatacji jednego busa to 10 lat, a tramwaju 30 (tramwaj przeżywa 3 autobusy). Poza tym tramwaje są ok. 2 razy pojemniejsze niż przeciętny 12-metrowy autobus (18-metrowych za cenę tramwaju można by było kupić już tylko 4-5) – z prostego obliczenia wynika, że jeden tramwaj za całego swojego żywota to co najmniej 6 autobusów. Dodając mniejsze koszty eksploatacji wychodzi na to, że tramwaj ze swoimi zaletami w postaci ekologii i zmniejszania korków mimo drogiej sieci jest tańszy niż autobus…
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ pojawiła się koncepcja zastąpienia w Gorzowie tramwajów, które są „finansową kulą u nogi” miasta autobusami. Według dyrektora MZK same naprawy kosztują ok. 700 tys. zł rocznie (ze względu na częstotliwość awarii) (także za gazeta.pl) i łatwiej i taniej by było puścić autobusy. Czy aby na pewno? Obecnie po Gorzowie jeździ 17 tramwajów, zastąpić by je trzeba było 34 autobusami. Obecnie i ilość taboru autobusowego wystarcza „na styk” (co widać np. po wypożyczeniach na WŚ lub np. coraz częstszymi „promocjami” na niektórych liniach). Ponadto 17 tramwajów obsługuje 17 motorniczych. A kierowców do 34 autobusów potrzebnych by było 34. Nie zaglądając do portfeli pracownikom MZK można łatwo obliczyć ze same pensje bez trzynastek pochłonęły by ok. 400 tys. zł. Doliczając 17 autobusów, które trzeba by było zakupić daje to kwotę ok. 14 mln zł (czyli od 2 do 4… nowoczesnych tramwajów – tym samym wróciliśmy do początku…) Oczywiście są to szacunkowe koszty pomijające np. to, że motorniczy i kierowcy mają zmiany (przez cały dzień nie jeździ 17 motorniczych itp.), jednak i one pokazują śmieszność myślenia co niektórych odpowiedzialnych za komunikację.
Podsumowując i tak dosyć długi i niespójny (pisany wszak na gorąco) artykuł, efektu zapaści sieci tramwajowej nie należy szukać w roku 2011. Są one efektem ponad dwudziestoletnich zaniedbań. Zaniedbań, które zamiast zostać naprawione lub chociaż uporządkowane, zostaną zamiecione pod dywan (jakieś uporządkowanie to jest…). Na nic narzekanie, że potencjał tramwajów nie jest wykorzystywany, że dojeżdża na obrzeża osiedli, że nie ma fabryk, do których ludzie dowożeni są do pracy. Były dwie dekady – 20 lat. Jednak ten czas został spożytkowany na nikomu niepotrzebną trzyliterową inwestycję.
Dodając do tego politykę zniżek i podwyżek, podejścia politycznych elit do kręgosłupa miasta naprawdę taniej wychodzi kupować znicze na tramwajowy grób, niż leczyć pacjenta. A więc ciszej nad grobem MZK.



























Kontakt:
MZK (oraz Urząd Miejski/Rada) chyba nie panują nad sytuacją
Kmicic zwykł mawiać: "kończ Waść, wstydu oszczędź".
Wiele lat zapuszczenia komunikacji szynowej cofnęło miasto do buszu.
Co do idei podwyżek:
Za jazdę obecnie eksploatowanymi "gratami" nikt rozsądny nie zapłaci ani grosza więcej.
Stracą kolejnych pasażerów i kasy wpłynie jeszcze mniej. Jak bardzo trzeba być krótkowzrocznym aby tego nie dostrzec?
Chciałbym napisać, że numer
Chciałbym napisać, że numer pojazdu nie został zamazany, gdyż to moje auto. :) Należy ono jednak do kogo innego, a ja powyższy artykuł opublikowałem bez zamazania. Mea culpa. Błąd już został naprawiony. By zachować konsekwencję musiałem jednak - co w swej logice musi być zrozumiałe - również wykropkować numery rejestracyjne w Pańskim komentarzu. Za tę delikatną ingerencję wynikłą z mego błędu najmocniej przepraszam.
jeszcze zacznijmy zamazywać
@Jarosław Miłkowski:jeszcze zacznijmy zamazywać numery tramwajów... ludzie, bez przesady....
Dobry artykul
i niestety (wolalbym, zeby pan jej nie mial w sumie) sporo w nim racji.
Wynika to ogolnie chyba z kompleksowego zaniedbania tematyki drog i transportu w miescie i przez miasto, ze spoznionych, a mimo to nadal zlych, niedopracowanych decyzji, z braku umiejetnosci przewidywania, a najbardziej chyba kontaktu z zyciem statystycznego Kowalskiego.
Oczywiscie, ze tramwaje swietnie sie sprawdzaja, ale trzeba o nie dbac, inwestowac w nowy tabor, wymieniac torowiska, drogi budowac solidnie i z mysla o ruchu na nim za 10-20 lat, a nie tym co jest teraz.
W wielu krajach wydziela sie specjalne pasy ruchu dla komunikacji miejskiej (plus taksowek i motorow/skuterow oraz sluzb ratunkowych), za skorzystanie z ktorych pojazdom nieuprzywilejowanym, badz raczej ich kierowcom groza spore kary, choc do tego potrzebny jest monitoring na takich trasach, inna kultura kierowcow, a takze miejsce, gdzie moznaby takie dodatkowe pasy zbudowac.
Mam nadzieje, ze z tramwajami w Gorzowie sie nie rozstaniemy.
Zgodze sie tez, ze jesli mialbym kupowac bilet na przejazd za 2,60 zl, to wole kupic sobie rower, skuter, motor lub sie po prostu przejsc, o ile pogoda nie jest pod psem.
Problem jest po czesci jednak tez ogolnopolski, a nawet ogolnoeuropejski i rozbija sie o nieudolna redystrybucje naszych podatkow i coraz to glebiej siegajace do naszych kieszeni lapy fiskusa (podatek drogowy, ekologiczny, VAT, akcyza, etc.)
Gdy paliwo kosztuje w okolicach 5zl/litr, to podwyzki musza byc nieuniknione, choc nalezy inaczej zarzadzac flota i inwestowac w infrastrukture, ale do tego musimy miec chyba wymiane mentalnosci u rzedzacych (bo, gdy nadchodzi kryzys, to ani w ramach 'solidarnosci' z narodem uchwalaja sobie podwyzki)
dobrze, mówisz, paliwo idzie
@Cezi80:dobrze, mówisz, paliwo idzie w gorę znacznie wolniej niż prąd, co stawia tramwaj przed autobusem. Gdy zlikwidujemy tramwaje to za bilet przyjdzie nam płacić 4 zł zapewne, tłumacząc się faktem, że trzeba było kupić kilkadziesiąt nowych autobusów...
"wizytówka miasta"
Mając do wyboru mało efektowną bryłę CEA, schowaną gdzieś między pagórkami, a rozbudowany system szynowej komunikacji miejskiej na miarę XXI wieku, jako gorzowianin zdecydowanie wybieram to drugie.
Można by rzec iż praktyczniej i ....taniej.
Poza tym widzieć zazdrość u "braci z południa"..... bezcenne
Co do podwyżek cen biletów:
W tym mieście to nie przejdzie. Obecne ceny są już za wysokie w relacji do średnich zarobków w Gorzowie. Warto zaznaczyć iż płace w Gorzowie do wysokich nie należą. Ceny biletów w odniesieniu do siły nabywczej mieszkańców oraz "spartańskiego komfortu z akcentem retro" w wydaniu MZK, zbyt wysokie.
Jeśli dyrekcja MZK i Ratusz (Rada Miasta) zafundowali nam lata cywilizacyjnego zastoju to dlaczego mieszkańcy mają ponosić koszt zaniedbań tych, którzy w domyśle mają dla nas pracować?
Wnioski nasuwają się same co należy zrobić w tej materii.... Moim zdaniem czas na gruntowne zmiany i "przewietrzenie sytuacji"....
"Doliczając 17 autobusów,
"Doliczając 17 autobusów, które trzeba by było zakupić daje to kwotę ok. 14 mln zł "
nie 17 autobusów, a trzeba by było zakupić ich 34 jak sam wspomniałeś wcześniej (jeden tramwaj zastępują 2 autobusy) i mamy już 30 mln zł na same autobusy. Jako, że przez 30 lat (czas eksploatacji tramwaju) trzeba je będzie kupować 3-krotnie to mamy już blisko 100mln zł, czyli same autobusy to połowa 208 mln. zł. z potrzebnych do wyjścia tramwajów na prostą. Ale to nie wszystko, tramwaj jedzie szybciej, nie stojąc w korkach... autobusy będą traciły dużo czasu na przebicie się przez miasto, co spowoduje, że aby utrzymać obecną częstotliwość trzeba będzie jeszcze więcej wozów zaangażować. Proste wyliczenie, wg nawigacji przejazd z pętli Piaski do Silwany po trasie tramwaju samochodem osobowym to około 20 minut. Autobusem? doliczyć trzeba przystanki (10-15) po minucie na każdy. Mamy 30-35 minut. Tramwaj linii 3 jedzie około 20 minut.
a widzisz !
@Radziu:tak się zamyśliłem nad wyliczeniami, że jeszcze wyszło x2 ! ;D
Nie
wyobrażam sobie żeby w Gorzowie nie było tramwai , mam nadzieje że nie dojdzie do tego . Jestem Gorzowianką żyję już naście lat do szkoły tylko jeżdziłam tramwajem nieraz z przygodami , uwielbiam ten zgrzyt na zakrętach , a jeszcze Zielona Góra by się cieszyła że w Gorzowie nie ma tramwai . Kupić nowe by się należało . Za ten ;domek Tubisów ; który stoi na Zawarciu można było kupić ze dwa porządne tramwaje a to stoi bez użyteczne , zaraz ją woda gruntowa zaleje i powstanie tam basen , tylko szkoda że do lata się nie utrzyma bo by dzieci mogły się kąmpać bezpiecznie.
domek Tubisów ?
@AnnaM:a co to takiego?
Jak sądze mowa o dominancie
@Velociraptor:Jak sądze mowa o dominancie lub jak kto woli pająku.
Głos "eksperta"
A teraz zabrała głos pani "ekspert"
http://www.gorzow24.pl/news/10498/zniknie-jeden-z-symboli-gorzowa.html
Jeżeli decyzje będą podejmować będą tacy ludzie to nie będzie wesoło.
a czego się spodziewaliście?
@vitek:a czego się spodziewaliście? Już 3 lata temu Prezydent chciał likwidować tramwaje, w czasie wyborów trzeba było przemyśleć swoją decyzję na kogo oddać głos. Tak wybraliście to trzeba ponosić tego konsekwencje. A to, że ludzie niekompetentni zabierają się za zupełnie im obcy temat - stąd właśnie biorą się bzdury o kosztach, cenach, nieopłacalności. Kto karze kupować najlepszy tramwaj za 10 mln? Wszyscy by skakali z radości gdyby mieli nowy częściowo niskopodłogowy tramwaj za 1/3 tej ceny. odejmując dofinansowanie UE nie wychodzi tak dużo.
Solaris Tramino
@Radziu:to wydatek 6,5-7 mln, wypasione PESY wychodzą do 8-9 mln ale zawierają takie bajery jak klimatyzacja (oddzielna dla motorniczego i pasażerów a w najbogatszym wariancie dla każdego członu), elektroniczne sterowanie diagnostyką pojazdu, elektroniczną informację pasażerską i mnóstwo innych bajerów nie do końca potrzebnych w naszych skromnych warunkach. Zresztą nikt nie mówi o tym żeby 100% tramwajów w Gorzowie było niskopodłogowych, na takie burżujstwo nie stać nawet najbogatszych. Już 25% udział - 4-5 tramwajów (co daje od 12 do 30 mln złotych) poprawia nie dość, że komfort już korzystających z km a jeszcze napędza kolejnych.
nikt z rządzących w naszych czasach nie jest w stanie zrozumieć, że aby zarobić najpierw trzeba wydać i to dosyć duże pieniądze. czasy Billa Gatesa i pracowni w garażu się skończyły.
już widzę argumenty RM i Prezydenta, że chcemy już teraz natychmiast, problem polega na tym, że trzeba zdawać sobie sprawę, że to jest długoletni plan, rozpisany na 10-20 lat. ale nawet dodatkowe 1-2 miliony rocznie (modernizacje tramwajów, drobne naprawy torowiska i infrastruktury okołoprzystankowej albo chociaż zatrudnienie profesjonalnej firmy zajmującej się marketingiem i PR może zdziałać cuda i to na przestrzeni 2-3 lat.
nie pozwólmy by "symbol miasta" zniknął z naszych ulic
Odnoszę wrażenie iż gdyby nie głos oddanych sprawie miasta dziennikarzy pracujących w Mediach Regionalnych, posiłkowany głosem mm-kowiczów, to temat komunikacji tramwajowej byłby raczej przesądzony...
Radni których sami wybraliśmy jak widać nie zawsze reprezentują nasze autentyczne interesy, smutne to. Nie pozwólmy by jeden z symboli Gorzowa zniknął z naszych ulic.
Myślę że
następny będzie marsz po UM a w tedy to wszyscy mieszkańcy ruszą , sama również pójdę . Nie pozwolimy żeby tramwaje zginęły z naszego miasta. Vitek masz racje , oglądali bajkę i od małpowali , niech mi ktoś zaprzeczy że to nie jest ;Domek Tubisów ;