Nie wyrzucajmy jedzenia do śmietników!
Proponuje zmianę proporcji – nie wyrzucajmy jedzenia do śmietników. Również dokarmianie ptaków i osiedlowych zwierząt uważam za naganne. Na trawnikach leżą kości, kawałki mięcha czy chleba. Nic dziwnego, że szczury się zjawiają!
W ogólnopolskich mediach zauważyłem apele o zbiórkach żywności i o jej marnotrawieniu. Apele szczytne. Jednak mało skuteczne – zebrana żywność i środku trafiają nie wiadomo gdzie. Dlatego unikam takich akcji.
Proponuję utworzenie (pod patronatem MM?) ruchu pomocy sąsiedzkiej. Bez „kierowników, prezesów, skarbników, zbieraczy i rozdawców dóbr''!
Proponuję akcje sąsiedzką – „ZAPYTAJ SASIADA – MOŻE NIE DOJADA?" No bo kto wie najlepiej, jak się powodzi bliźnim – jak nie sąsiad?
Wykorzystajmy nasze sąsiedzkie zainteresowanie bliźnim do pomagania im!
I jeżeli nasze relacje z sąsiadami są „takie sobie" – to jest okazja, aby je naprawić – zaproponujmy im wymierną pomoc – w postaci ofiarowania nadmiaru jedzenia. W większości wypadków zyskamy wdzięczność.
I zróbmy to anonimowo – brania podarunków także się trzeba uczyć. Uszanujmy godność sąsiadów – niech nasza pomoc będzie szczera i pełnowartościowa – nie wieszajmy na drzwiach sąsiada śmieci!



























Kontakt:
Jestem pierwszym pokoleniem
Jestem pierwszym pokoleniem po wojnie. W domu rodzinnym nie wyrzucało się nawet odrobiny suchego chleba . Teraz jest tak , jak piszesz i pomysł dobry . Ale wydaje mi się , że jesteś idealistą . Czy ten, który jest naprawdę głodny do tego się przyzna ? Chyba , że w sytuacji ekstremalnej . A pytanie wprost- czy nie dojada - może kogoś obrazić . Więc chyba najpierw trzeba się zaprzyjaźnić .
Dobry pomysł. W sytuacji
Dobry pomysł. W sytuacji kiedy relacje z sąsiadami nie są poufałe { wiemy np. z poczty pantoflowej lub obserwacji, że nie dojada} proponuję udać św. Mikołaja i ustawić dary pod drzwiami * Wszystkiego dobrego
Witam ponownie!
Witam ponownie!
Pomysł zacny i godny do
Pomysł zacny i godny do podchwycenia. I jak dużo mówiący o jego pomysłodawcy. Pozdrawiam serdecznie.
Pomysł dobry....
ale czy faktycznie sąsiad się nie obrazi że pod drzwiami leży woreczek z jedzeniem . W mojej klatce jak bym wiedziała że ktoś faktycznie nie ma co jeść zaraz bym wkroczyła . Mam bardzo dobrych sąsiadów z którymi żyję bardzo dobrze , szanujemy się wszyscy . Pomagam im jak mogę bo to są kochani sąsiedzi . Zawsze się bałam głodu i boję nadal , więc do póki mam zdrowie liczę sama na siebie . To prawda ludzie przez okna wyrzucają jedzenie a szczury chodzą jak łanie , wypasione widzę co się dzieje na moim osiedlu . Pomysł Twój jest dobry można by spróbować .
Ciekawy pomysł… W związku z
Ciekawy pomysł… W związku z tematem pomocy mam pytanie do autora. Hipotetyczna sytuacja. Ktoś potrzebował pomocy. Ktoś inny dowiedział się o tym i postanowił podzielić się choć sam miał niewiele. Potrzebujący pomocy ofertę przyjął, a po jakimś czasie, temu, który pomóc postanowił nieźle dokopał . Wprawdzie tylko słowami, ale jednak…
Jak autor tekstu by postąpił na miejscu tego, co pomógł? Pomagał by dalej, czy raczej zastanowiłby się nad sensem niesienia pomocy…?
Hmmmm
@rodorek:Prezentujesz czysto roszczeniowa postawę - pomagasz ale wymagasz!
To jak zareaguje beneficjent - czy później dokopie czy pogłaszcze - nie ma znaczenia dla darczyńcy. To probem tego który brac nie umie.
Przeciez pomagamy po to aby ktos nie był głodny - a nie dlatego aby był wdzięczny. Pomagajmy nie oczekując wdzieczności - bo ta wyraża sie w rozmaity sposób. Niekiedy obraźliwy dla donatora - czasami biorący swą wdzieczność wyraża w dziwny sposób - nie nawykły do otrzymywania - reaguje agresja.
Bo brać trzeba również umieć. A generalnie chodzi o to by pomóc a nie zaskarbiać sobie wdziecznośc... bo to jest sens niesienia pomocy.
Dzięki za odpowiedź. Moja
@Roman:Dzięki za odpowiedź.
Moja postawa nie jest roszczeniowa, choć literki w słowie podobne, bo nie roszczeniowa ale – rozczarowana jestem. A to jest różnica zasadnicza, prawda? Zgadzam się natomiast, że jest to problem beneficjenta, który brać nie umie. Oczekiwanie wdzięczności??? Ktoś kto sam potrzebował pomocy, potrafi dawać nie oczekując wdzięczności. Bo czymże jest wdzięczność? Kilka miłych, durnych słów? Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi…. Dawanie (wbrew pozorom) nie jest wcale takie proste, podobnie jak BRANIE. Większość ludzi daje niby z całego serca, ale wprawia obdarowanego w poczucie wstydu i zażenowania.
I jeszcze coś...niektórzy ludzie za swoje nieudane, trudne, czy też biedne życie winią wszystkich naokoło, tylko nie siebie, a wystarczyłoby spiąć się i wziąć się za cokolwiek, żeby swoją sytuację zmienić...ale to też okazuje się trudne...
Pisze pani "niektórzy ludzie
Pisze pani "niektórzy ludzie za swoje nieudane, trudne, czy też biedne życie winią wszystkich naokoło, tylko nie siebie, a wystarczyłoby spiąć się i wziąć się za cokolwiek, żeby swoją sytuację zmienić...ale to też okazuje się trudne..." z panią się zgodzę gdyż pracując kiedyś w pewnej placówce - nie podam gdzie - spotykałam się z osobami, które pomimo naszej dobrej woli i propozycji dania wędki ohukiwały miast wędkę przyjąć i oczywiście za swoje problemy winiły wszystkich dookoła oprócz siebie. Notabene były osoby które wręcz żadały pomocy płacząc i skomlając uważając, że pomoc materialna albo rzeczowa im się należy i proszę panią dostawały; na leki, na opał itp. W większości były to osoby aspołeczne i pijące nałogowo. Przepisy jednak dawały im prawo do ubiegania się o pomoc . Wszystkiego dobrego.
"propozycji dania wędki ohukiwały miast wędkę przyjąć "
@Ula1973:To jest nośne hasło - zwalnia z myślenia wszystkich decydentów -
"Bierz wędkę i spier..." - dokad? Na pustynie!
Bo sens wędki jest wowczas gdy sa stawy albo rzeki... a co proponuja?
Szkolenia poprawiajace samocenę, pisanie biznes planów, odbozy integracyjne...
Same bzdury oderwane od zycia! No i wędki maja taka postać aby przynosiły połów prowadzacym takie szkolenia!
Ciekawe czy można ja sprzeddać? Pewnie tak - Polak potrafi!
Bo sens wędki jest wowczas gdy sa stawy albo rzeki.
@Roman:Często są.
Nie da się raczej naprawić
Nie da się raczej naprawić sąsiedzkich stosunków poprzez propozycję pomocy sąsiadowi w postaci ofiarowania jedzenia i jednocześnie zrobić to anonimowo ;).
Co nie zmienia faktu, że artykuł i sam pomysł bardzo wartościowy. Niezłe "wejście" po przerwie :).
Rzeczywiście wiele razy marnuje się jedzenie, po świętach wszelakich zwłaszcza. Niby człowiek stara się kupić mniej, zjadać to co jest w lodówce, ale jakoś prawie zawsze za dużo tego jest.
A jeśli chodzi o wędkę i pustynię - to skąd te setki ogłoszeń o pracę w biurach pracy i na łamach gazet wszelakich?