Najnowszy „Lamus” mówi o pośpiechu
To pierwsze poważne pismo, które kompleksowo zajęło się pośpiechem. – Ta sfera naszego życia dotyczy nas wszystkich, nie tylko artystów czy naukowców – mówiła podczas promocji dr Gabriela Balcerzakowa, redaktor naczelna pisma.
Nie warto się spieszyć
O tym, że pośpiech tak naprawdę nie wnosi w nasze życie nic dobrego, jest tylko pustym gestem przekonuje w pierwszym artykule prof. Roman Doktór z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Uczony zauważa, że pośpiech niczego nie wnosi, nie powoduje, nie sprawia, że powstają rzeczy czy idee lepsze, piękniejsze, bardziej potrzebne. Wręcz jest odwrotnie.
Wpadamy w pułapkę pętli czasu. Nie ma miejsca na zastanowienie się, na refleksję.
Dlatego w konkluzji uczony apeluje o neohumanizm, o zwolnienie i zastanowienie się nad naszą kondycją.
W innych artykułach artyści i krytycy zastanawiają się nad znaczeniem pośpiechu w sztuce. – Polecam szczególnie tekst o blogach. Bo to już jest kompletnie oderwana rzeczywistość – zachęcała dr Balcerzakowa.
W sieci Empik
To już trzeci numer odświeżonego pisma „Lamus”. Pierwszy poświęcony był dialogowi idei, drugi pamięci. Redakcja już szykuje czwarty numer poświęcony płci i sztuce.
Pismo zyskuje coraz lepsze recenzje specjalistów z całego kraju. Naukowcy podkreślają wysoki poziom zarówno merytoryczny, jak i edytorski. Autorką wysmakowanej szaty graficznej jest Monika Szalczyńska. Najnowszy numer zilustrowała zdjęciami z filmu Zbigniewa Sejwy, dyrektora Klubu Myśli Twórczej Lamus, wydawcy pisma. Film powstał latem 2007 r. podczas wykonywania zdjęcia gorzowian. Na nadwarciański bulwar przyszło wówczas ponad 7 tys. mieszkańców.
Pismo można już kupić w całym kraju, w sklepach sieci Empik. Jest również dostępne w klubie przy ul. Sikorskiego 5.

























Kontakt:
My z Pinokiem niczego takiego nie zaleźliśmy
Uprzejmie prosimy panią Ochwat, by nie wprowadzała czytelników w błąd. Człowiek zwiedziony tytułem kupuje ten Lamus, a tu co? Ani słowa o pośpiechu. Nie ma też nic o intercity ani innych rodzajach pociągów. Ja się pytam: czemu ma służyć takie wyciąganie pieniędzy z kieszeni miłosników kolei?