Moje Zaduszki artystyczne
Wybrałam się w czwartek do Klubu Myśli Twórczej Lamus na zaduszkowy wieczór wspomnień zatytułowany „Krajobraz po". Wiedziałam, że w ubiegłym roku był problem z miejscami siedzącymi, więc tym razem przyszłam pół godziny przed rozpoczęciem programu. Okazało się, że niepotrzebnie, bo w sumie było nas około 25 osób. Jak na ponad stutysięczne miasto to mało, to stanowczo za mało. Tym bardziej, że z roku na rok w naszym środowisku artystycznym ubywa ludzi wielkich i tych może nie do końca wielkich, ale artystów tworzących klimat i koloryt miasta. Myślałam, że ich przyjaciele i znajomi przyjdą powspominać.
W tym roku organizatorzy przedstawili impresje wideo o naszych twórcach. Były więc obrazy, słowo i muzyka. Zobaczyłam na ekranie twarze ludzi kiedyś mi bliskich. Wysłuchałam poezji i piosenek ułożonych do wierszy zmarłych poetów. Jakie to dziwne. Znałam te wiersze od lat, jeszcze wtedy, gdy żyli autorzy. Jednak dopiero teraz odkrywam na nowo ich sens, przesłanie i piękno metafor. Pamięć, z którą ostatnio miewam problemy, zaczęła odtwarzać wspomnienia, klatka po klatce. Powróciła atmosfera empikowych spotkań, gdzie mój mistrz surowo oceniał moje pierwsze wiersze. I moją walkę o każdą metaforę, którą kreślił bez litości. Przypomniałam sobie przesiadywanie do rana w mieszkaniu pewnego aktora, gdzie przy dźwiękach gitary uskuteczniało nocne rozmowy Polaków o sztuce, polityce, życiu... Schody, po których wchodziło się do „jaskółki" pewnego malarza. Koniecznie z butelką dobrego trunku, ona bowiem była gwarancją, że pokaże nam to, nad czym aktualnie pracuje. Ciemnie znanego fotografika pachnącą odczynnikami chemicznymi, mieszkanie młodego poety, w którym słuchało się z taśmy magnetofonowej Janis Joplin i dyskutowało o przesłaniu i sensie poezji...
Nie ma już tamtych poetów, mistrzów, malarzy, aktorów. Pozostała tylko pamięć. A swoją drogą, kiedyś - lata temu - była nas spora paczka - tych „kolędujących" i wiem, że prawie wszyscy nadal mieszkają w moim mieście. Dlaczego nie przyszli? Nawet mój aparat się zbuntował. Zdjęcia powychodziły rozmazane i plamiaste. Bo cóż, a raczej kogóż było fotografować...
Na koniec kilka osób wzięło w dłonie znicze i poszliśmy na naszą Aleje Gwiazd. Był wiatr i deszcz. Nawet znicze nie chciały się palić. Smutny jest ten gorzowski krajobraz po...




























Kontakt:
Bardzo piękny i jakże
Bardzo piękny i jakże osobisty felieton. Moje gratulacje.
Wzruszające..Ludzie od nas
Wzruszające..Ludzie od nas szybko odchodzą ale zostawiają po sobie ślady w różnych postaciach.
Ciekawe, jak wielu z nas...
... rozpoznaje w tych opisach - poety, malarza, aktora - konkretne osoby.
To sa:
@Jarosław Miłkowski:Furman, Strebejko, Maciejewski,
Romanie:) Nie o tych
@Roman:Romanie:) Nie o tych artystach myślałam pisząc...:)
Romanie...
@Roman:... też myślałem, że Rodorek opisuje poetę Kazimierza i aktora Alika, jednak nic z tego. I to mnie trochę załamuje... Zdarza nam się bowiem utożsamiać zmarłych poetów czy aktorów jedynie z wąskim gronem nazwisk. A artystów sceny czy metafory, którzy przed nami odeszli jest więcej.
Zapalałem świeczki...
@Jarosław Miłkowski:... na tych tablicach jak było ich 5 - 6 - w latach 1999 - 2000...
Ci, dawniej "kolędujący",
nie przyszli - ale pamiętają.
A do "Lamusa" nie przyszli, bo to już nie Ich ( tych wspominanych )
i nie tych dawniej "kolędujących", niestety, klub.
Oni by się tam teraz - jestem o tym przekonany - źle czuli.
Coś się takiego porobiło, coś bezpowrotnie uleciało...
Genius loci?
...może i masz rację Bytku. W
@bytek:...może i masz rację Bytku. W końcu Lamus to nie Empik.:) Tak sobie myślę, że ten sentyment do tamtych czasów jest w gruncie rzeczy sentymentem do czasów młodości, a te już się nie wrócą. Pozdrawiam:)
Jakie to piękne..
Jakie to piękne..
Zdjęcia rozmazane, plamiaste
Zdjęcia rozmazane, plamiaste – piszesz. Nie dziwię się wcale. Podczas takich okazji, nie tylko przed oczami przesuwają się obrazy, w głowie odtwarzają wspomnienia, ale i ręka drży…
...wzruszający tekst...
...wzruszający tekst...
Słowa wylała pani prosto z
Słowa wylała pani prosto z serca na monitor. Wzruszający felieton * Wszystkiego dobrego
Smutne, że tak mało
ludzi było.
I tłumaczenia nie ma bo przecież była zapowiedź na MM-ce...
:) ^-^
Na pewno ciekawe, artystyczne wydarzenie.
Krysiu...
...tak sobie własnie przegladam numer "TG" z 10 listopada ( dopiero dziś mam na to czas) i ...trafiłam na Twój inny tekst związany z Zaduszkami artystycznymi i wspomnieniami o "Tych, których nie ma już "...szkoda, że nie pojawił się w tej wersji na MM...bardzo wielka szkoda!