Moje Triduum Paschalne A.D. 1999
Wielki Czwartek - 24 dzień pobytu mojego syna w CZD na oddziale neurochirurgii. 10 dzień od skomplikowanej operacji trwającej wiele godzin. Dziś mają nas wypisać do domu po uprzednim zdjęciu szwów... 22 szwów.
Czekam na wizytę, jak na zbawienie. Są! Jest nasz lekarz, który opiekował sie małym i przeprowadzał operację. Czekam przed salą, minuta za minutą - w nieskończoność. W końcu wychodzą. Proszą mnie do dyżurki - już czuję, że coś nie tak..."Czy zależy pani, by być na święta w domu?"-słyszę pytanie. Tak! Chcę krzyczeć ale nie mogę - rozsądek, czy chęć ucieczki z tego miejsca? Co weźmie górę? Rozsądek...
Ledwo wykrztusiłam "Święta będa za rok...jak trzeba zostać - zostaniemy..." Chciało mi sie płakać, ale chyba już po tylu dniach walki o życie nie miałam siły... Zdjęli co drugi szew i czekamy, czy rana pooperacyjna się nie rozejdzie. Po chwili do sali wchodzi nasz lekarz i mówi, że ma w niedziele dyżur, że jak dobrze pójdzie i z raną będzie wszystko w porządku to nas wypuści. Czy się cieszę? Podeszłam z rezerwą do tej wiadomości, powtarzałam sobie, nie nastawiaj się, po co kolejne rozczarowanie...
I czekałam... Już nie sama, bo po nas przyjechał mój mąż. Minuta za minutą, godzina podobna do godziny...Tak jest w szpitalu. I tylko małe dzieci nie zdawały sobie sprawy z tego, co wokół się dzieje.
Wielki Piątek-dziś Nabożeństwo Krzyża - nie idę, nie mam jak - swój Krzyż znoszę z pokorą, choć czasem wydaje mi się, że już go nie udźwignę. Ostatnie planowe wypisy. Wyjeżdża min. moja koleżanka i jej córka. Z mężem zabawiamy małego. Dzwonią z domów, mama, teściowie, zapewnijaa, że czekają, życzą sił i wytrwania. A ja już nie mogę... Nie daję rady... Idę do kaplicy.
Do dziś nie wiem, jak nazywał sie ten ksiądz, ale jestem mu wdzięczna za tamte słowa, za rozmowę, za poświęcony czas... Tulę syna do siebie, to małe 2- letnie ciałko, które już tyle przeszło i dziękuje Bogu za to, że je mogę tulić...Moja własna Droga Krzyżowa - która to stacja?
Wielka Sobota - przez okno widzę tlumy idące z koszyczkami. Wiosna jest na całego, ptaki śpiewają i wszystko budzi się do życia. A my czekamy. Gdzieś słychać rozmowy o tym, co pojawi się na stole, wszyscy wymieniją się przepisami, życzą sobie wesołych świąt. A my nadal czekamy -jak na Zmartwychwstanie...Wieczorem ponowne pakowanie się z nadzieją, że tym razem się uda stąd wyjść...Czy to będzie ostatnia noc tutaj?
Wielkanoc. Wstaję, jak co dzień, kawa, papieros , coś na ząb, ale jeść się nie chce. O 7.00j jesteśmy na oddziale, syn jeszce śpi, więc chwilka na rozmowy z sąsiadami. "Wesołych świąt" brzmi tu inaczej...Odbija się od ściany do ściany i niknie gdzieś w oddali. Śniadanie wielkanocne prawie, jak w domu, gdyby nie szpitalna jadalnia. Gdzieniegdzie ktoś ociera łzę tęskniąc za bliskimi...
9.00 - lekarze powinni się zmienić i zaraz wizyta... Gdybym mogła odpalałabym papierosa od papierosa, ale nie mogę... Staram sie wyciszyć. Też nie mogę. Naszego Lekarza nie ma-operuje na bloku dziecko z wypadku... Tak bywa, to jest szpital. Znów czekanie... A po 13.00 express do Gorzowa i wcześniej 50 minutowajazda autobusem z Międzylesia do Dworca Wschodniego.
Czas....W końcu jest-wita nas z uśmiechem i idziemy do syna. Jest dobrze! Możecie już jechać-zdejmuja ostatnie szwy, pielęgniarka zakłada solidny opatrunek na drogę i ...jesteśmy wolni! Jest dobrze! Te slowa dźwięcza mi w uszach, jak najpiękniejsze i najgłośniejsze Alleluja! Moje osobiste Alleluja!
Ostatnie słowa zamienione w pośpiechu, rachunek za hotel zapłacony, syn w wózku i jedziemy do domu. Czy może być człowiek bardziej szczęśliwy? Kiedy po 2 latach niepewnosci i nagłej decyzji o operacji słyszy słowa "jest dobrze", to więcej mu do szczęscia nic nie jest potrzebne.
Wsiadamy do pociągu, stukot kół usypia syna. A my z mężem mówimy sobie w końcu "Wesołych Świąt". Nie wiem ile osób było w pociągu - garstka... W końcu były święta...
Dojechalismy wieczorem i...pytanie, co dalej? W domu nawet chleba nie było, o innych produktach to nawet nie wspominam... Kiedy pociąg wjechał na dworzec zobaczylismy najbliższych - łzy szczęscia popłynęły niczym w lany poniedzialek. Koszyczek ze święconką wciśnięty mi w rękę, torba z zakupami i to szczęście, którego nie sposób opisać...
Zamiast śniadania jedliśmy kolację wielkanocną - u nas w domu, w naszym domu przy naszym stole ...Wszyscy w komplecie.
Takie było moje Triduum Paschalne AD 1999. Dziś syn ma 13 lat, jest zdrowym dzieckiem choć pod opieką wielu specjalistów. Ale ile razy zbliża sie wielkanoc, tyle razy moje myśli biegną w tamte miejsce... I myślę o tych co tam są... O tych, dla których nie ma świąt, jest kolejny dzień na oddziale...
Może to nie miejsce ale dziękuję wszystkim tym, którzy pomogli nam przeżyć tamte dni...Czasami obcy ludzie okazują się najbliższymi... Dziekuję lekarzom i pielęgniarkom i tym wszystkim , którzy dbali o mojego syna.
A Wam drodzy MM-kowicze życz, by każde Wasze święta mijały w zdrowiu i szczęściu i by nikogo z Wami nie zabrakło...



























Kontakt:
Pokonać czas;
my przeżyliśmy podobny problem z synem ,pełne leczenie trwało 8 lat i warto było poświęcić prawie wszystko.Teraz syn ma 2 córeczki a my zdrowe dziecko plus cudowne wnuczki.Życzę wam tego samego czyli zdrowia w rodzinie i szczęścia. :) B.
...nawet nie wiesz ankabee,
...nawet nie wiesz ankabee, jak dobrze Cię rozumiem..Wesołych Świąt i...jest dobrze, ale będzie jeszcze lepiej, zobaczysz :))
Wszystko dobre, co się dobrze
Wszystko dobre, co się dobrze kończy, życzę aby synek odzyskał w pełni formę i nie potrzebował pomocy specjalistów. Z tego co Pani pisze musieliście Państwo sporo przejść, ale najważniejsze, że wszystko zakończyło się pomyślnie. Chyba w życiu każdej rodziny zdarza się podobny moment, nie zawsze kończy się pomyślnie.
Tobie także Wesołych Świąt
mimo pewnych różnic próbuję rozumieć to co czujesz i czym starasz się tu dzielić z innymi..
:) ^-^
Wszystkiego dobrego Anucha! Wszyscy jesteście dzielni, a synek najdzielniejszy :) Piękny kawaler z niego wyrósł, zdrówka dla was wszystkich życzę! :) :***
Zdrowia dla dzielnego syna i
Zdrowia dla dzielnego syna i pani oraz całej rodzinie wesołych świąt
Dzielnie poniosłaś swój Krzyż
Dzielnie poniosłaś swój Krzyż Aniu, a wiesz dlaczego? Bo ozdobiłaś go kwiatami miłości...wtedy taki Krzyż waży mniej...Życzę Ci i Twojej Rodzinie wielu łask...
Wzruszyła mnie pani
Wzruszyła mnie pani szczerość. Radosnych świąt.
Brak mi słów Aniu...Dzielnie
Brak mi słów Aniu...Dzielnie to wszystko zniosłaś. Masz wspaniałą rodzinę i moc wiary. Jesteś wielka...Życzę Ci, Twojemu synkowi, Twojej rodzinie radosnych Świąt i obfitych łask Zmartwychwstałego Chrystusa.
Prosze przekazac synkowi ze
Prosze przekazac synkowi ze ma wspaniala mame a sam jest niezwykle dzielny
Piękne.
Anka, pierwszy raz od roku napisałem inny ,,tytuł'' komentarza. Bo nie chciałem żartować jak zawsze. Najpiękniejszy materiał w historii MM. Jesteś supermatka. Wesołych świąt.
Podobna historia rozegrała
Podobna historia rozegrała się w mojej rodzinie w Boże Narodzenie 1997 roku. Wesołych świąt Pani Aniu!
Zdrowych i pogodnych Swiąt
Zdrowych i pogodnych Swiąt dla Pani i całej rodziny
Aniu, dziękuję za tak bardzo
Aniu, dziękuję za tak bardzo osobiste wspomienie. Życzę Twojej rodzinie wielu łask Bożych. Jestem pełna podziwu i szacunku.
...
Dziękuję wszystkim za cieple słowa i życzenia i za to, że jesteście:):):)
:) ^-^
Anuszka, ciepło się na serduchu zrobiło :D Dobrze, że ty też jesteś :***
Pani Anno połączyła się pani
Pani Anno połączyła się pani w cierpieniu z Chrystusem. Niech panią i rodzinę pani chroni po wsze czasy. * Wesołych zawsze Świąt*