Moje miasto nad wielką wodą
Wiosenne podtopienia na ogródku, woda w piwnicy, zalana szkolna kotłownia czy szatnie, karta ewakuacyjna leżąca w widocznym miejscu na kredensie (żeby broń Boże nie zginęła) – to dość częste migawki z mojego zawarciańskiego dzieciństwa. Tak naturalne, że zakopały się gdzieś na dnie pamięci. Najczęściej kojarzyły się z wiosną. Zimowa pora to raczej śnieg i tylko śnieg (bo zimy mojego dzieciństwa bywały śnieżne).
Żyłka włóczykija zawsze wiodła nas w teren. Oglądaliśmy cuda natury. Nigdy wtedy nie przychodziło mi do głowy, że to piękno może być dla innych groźne. Strachem napawało mnie jedynie nazwisko umieszczone na naszej ewakuacyjnej karcie – skierowano nas wtedy do pana Siekiery (ale kiedyś już o tym pisałam).
Podtopione na przednówku pola także wrosły w krajobraz. To naturalna konsekwencja osiedlania się na przyrzecznych terenach.
Wtedy, w dzieciństwie, była to nawet atrakcja. Zdarzały się przecież odwołane lekcje, a czegóż więcej w szczenięcych latach potrzeba do szczęścia?
Dzisiaj cieszę się, że mój punkt widokowy na rzekę znajduje się tak wysoko, a że z wodą jest jak z ogniem – przyciąga wzrok, mami, coś tam szemrze tajemniczo, jakby bajki chciała opowiadać – to i ciągnie mnie nad nią. Popatrzeć. Ostrożnie, dyskretnie – żeby jej nie drażnić.
Skąd ta fascynacja? Nie wiem...
Może to genetyczna tęsknota do poleskich błot się we mnie odzywa?
Chociaż z wielką wodą żartów nie ma, mnie przecież nic nie grozi...
Mogę się bezkarnie gapić...







































Kontakt:
Ladne zdjęcia i piękny
Ladne zdjęcia i piękny artykuł. Ja mieszkam na Zakanalu i mam wodę w piwnicy tak na parę centymetrów i podtopiony ogródek.
:) ^-^
A z tego gapienia rodzą się takie piękne zdjęcia i teksty, więc gap się dalej , Magmag, gap :D
Mam pytanie czy w porze "suchej" te rozlewiska są dużo mniejsze?
Moja
ciocia jest przyzwyczajona , również ma już wodę w piwnicy a ogródek zalany , jedno jeziorko .Na Młyńskiej w Galerii zalało również piwnice to można sobie wyobrazić jaki stan wody jest obecnie . Zdjęcia ładne.
Pięknie napisane. Zgadzam się
Pięknie napisane. Zgadzam się z nicole.
Pozdrawiam cieplutko
cytuję - "Przednówek (przed
cytuję - "Przednówek (przed nowymi zbiorami) – dziś już historyczne, nieprecyzyjne określenie czasu liczonego na wsi pomiędzy okresem kończenia się zapasów żywności z poprzedniego roku w gospodarstwach, zwykle pod koniec zimy, a okresem zazielenienia się łąk (w stopniu umożliwiającym rezygnację z karmienia bydła paszą zimową) i pierwszych plonów w nowym roku."
Może i "Poleciałam słowem" bez zastanowienia - ale tu wyraźnie jest napisane "Zwykle pod koniec zimy" - zresztą, bywa, że i na początku grudnia przednówek u niektórych się zaczyna... myślę Kasztanie, że doskonale wiesz, co miałam na myśli :))