Menele pod biedronką
Kręcą sie nieustannie w tych okolicach - zazwyczaj pijani, brudni, natarczywi. W pobliskiej Biedronce sporo osób robi zakupy, narażeni są na nagabywania w stylu: daj pan złotówkę... Kiedy juz nazbierają piją na pobliskim skwerku na przeciw sklepu. Klną, śmiecą, przechodzące obok dzieci narażone są na kiepskie widoki. Jeszcze godzinę temu stał tam pijany mężczyzna. Widziałem osobiscie jak kupił bedąc z dzieckiem alkohol w Biedronce i dołączył do kolesi z d z i e c k i e m. Dlaczego w Biedronce sprzedaje sie alkohol nietrzeżwym nie mówiąc już ze z dzieckiem??!!!!!
Na skwerku znajdują się też pijane kobiety. Czy ja i moje dziecko musimy na to wszystko patrzeć. Czy taka wizytówka miasta obok dworca podoba sie Państwu?

























Kontakt:
Tak, znam problem. Kiedyś już
Tak, znam problem. Kiedyś już tu pisałam o tym w którymś z komentarzy. Stoją przy parkomacie i ..."pani daj ... zł". Są natarczywi, nie rozumieją słowa "nie"...zasiadają jak "Panowie" naprzeciwko Biedronki i....jest tak jak napisałeś.
Odpowiedż na Twoje pytanie może być jedna - NIE!
Temat znany od dawna
i nijak rozwiązać się go nie da. No bo co? O pieniążek poprosić nie można? A może ktoś podsunie jakiś sposób?
Menele to duży problem
Przyznam szczerze, że czasami wolę ominąć ich dużym łukiem. Odganiani - wracają...Z pewnością nie jest to dobra wizytówka, ale jak ten problem rozwiązać? Chyba na razie brak mi pomysłu.
Dziadek Layonel często mi
Dziadek Layonel często mi powtarzał: w miejscach publicznych staraj się nie zwracać na siebie uwagi: nie klnij, nie wrzeszcz, nie żebraj o 1 dolarka nie sikaj, i nie rzygaj, bo ręczę Ci, że wpadniesz w tarapaty.
Tu nie o pomysł chodzi jak
Tu nie o pomysł chodzi jak temu zaradzić a raczej o konsekwencję i wytrwałość.Jak do tej pory to przysklepowy światek smakoszy ,wygrywa ten pojedynek na wytrwałość z siłami porządkowymi.Które tylko chwilach porywu chcą pokazać,że się tematem zajmują.A to nie o to chodzi.....
Prawda kres3 gdy ostatnio
Prawda kres3 gdy ostatnio odbierałam rodzinkę z dworca wstyd mi było. Ciocia tylko pokiwała głową gdy usłyszała przekleństwa i nie wracaliśmy do tematu. Było mi wstyd za moje miasto
Sprawdzona metoda
Proponuję starą, sprawdzoną metodę, która była ponoć stosowana w pięknych czasach komunizmu:) Straż miejska niech regularnie zabiera "smakoszy" grupkami i wywozi za miasto. Jak kilka razy będą musieli "przespacerować" kilkanaście km to będą się ukrywać po swoich norach i melinach. Nie wolno pozwolić, żeby ta pijacka zaraza psuła wizerunek naszego miasta.
Strazy miejskiej tam jak na
Strazy miejskiej tam jak na lekarstwo moj szanowny przedmowco. Psuja wizerunek przydworcowy ale jaki dworzec takie otoczenie!
Już widzę
Już widzę te tytuły w gazetach ogólnokrajowych jak to w Gorzowie Wlkp Straż Miejska/Policja wywozi biednych bezdomnych za miasto żeby nie psuli wizerunku miasta.
Moim zdaniem nie ma sposobu żeby się ich pozbyć, przestępstwa nie popełniają, za picie alkoholu w miejscu publicznym może i jakieś mandaty dostają, ale co z płaceniem.
Nawet jeżeli są wulgarni i zaczepiają przechodniów to co z nimi można zrobić ?
Tylko naturalna selekcja jest w stanie to przerwać.
Jest jeden niezawodny sposób
Jest jeden niezawodny sposób który tam właśnie wczoraj zastosowałem,gdy podszedł do mnie jeden z tych meneli,nie czekając aż zacznie żebrać powiedziałem mu,że nie mam pieniędzy.Przeprosił i odszedł.Gdyby wszyscy tak robili na pewno by tam nie stali,bo i po co?
Straż miejska tam bywa
Straz miejska tam jest czesto, fotografuje samochody bez opłaty parkingowej. Problem jest im zapewne znany, ale reakcji zero. Przedtem straż miała tam swoją siedzibę, też im nie przeszkadzali.
Trzeba dzwonić na policję.
Trzeba dzwonić na policję. Dzwonić, dzwonić i jeszcze raz dzwonić. Był niedawno moment, że policjanci zaglądali tam dosyć często, na tyle często, że menele przenieśli się pod pobliską Żabkę. Z okolic Żabki gonił ich personel. Czemu właścicielom Biedronki nie przeszkadza syf i smród, jaki zostawiają wokół sklepu i w samym sklepie? Tyle się zarabia na tych "winach"?
No ale menelstwo wróciło, pewnie ludziom się już nie chce walczyć z wiatrakami...
Są szczególnie wieczorami.
Są szczególnie wieczorami. Siedzą na murku albo przy parkomacie żerują na potencjalne ofiary. Tak było gdy wyjeżdżałam tzn w końcu września.