Masz serce? Przygarnij psiaka!
160 psów czeka na adopcję w gorzowskim schronisku. Dziś wspólnie z portalem Moje Miasto Gorzów zaczynamy namawiać do adoptowania bezpańskich psów - takich jak dwuletnia suczka, którą na rękach trzyma Artur Pietrzak, najmłodszy pracownik Azorków.
- Mieszkam przy katedrze i widzę, jak na światłach na skrzyżowaniu są wyrzucane psy z samochodów - napisała w liście do redakcji „tg" Helena Błażeniuk. Sama przygarnęła bezdomną suczkę, ale doskonale wie, że to za mało, dlatego namówiła naszą redakcję na wspólną ze schroniskiem akcję na rzecz adopcji psów. - Świetny pomysł! - tak zareagował kierownik schroniska Krzysztof Skrzypnik, gdy mu powiedzieliśmy o pomyśle naszej czytelniczki. Tak więc zaczynamy! Od dziś w każdym wydaniu „Teraz Gorzów" będziemy prezentować psiaki, które za symboliczną opłatą można adoptować.
We wtorek byliśmy w gorzowskich Azorkach. - Kiedyś użalałem się nad każdym nowym psem. Teraz myślę, że to dla nich lepsze niż samotność na ulicy - mówił najmłodszy pracownik schroniska 23-letni Artur Pietrzak. Najpierw trafił tu na staż z pośredniaka. Sprawdził się i został. - Samotnie wałęsają się po ulicach w poszukiwaniu odrobiny czułości i jedzenia - opowiadał o swoich podopiecznych, wsypując do misek podarowaną przez gorzowskie szkoły i przedszkola karmę. Codzienny, zaczynający się o szóstej rano obchód, zaczyna od boksu przypominających owczarka niemieckiego mieszańców: trzyletniej suki Ibizy i jej dwuletniego syna Pluto. - Choć są rodziną, rywalizują o moje względy. Każde podsuwa łeb, żeby pogłaskać - śmiał się pan Artur.
Kierownik Skrzypnik żartował, że ulubieńca wszystkich pracowników Pluta aż rozpiera energia, ale to przez nią nie zagrzał miejsca u rodziny, która go zaadaptowała. - Wzięli go w piątek, a w poniedziałek wrócił z przebitym płucem, bo gdy wszyscy poszli do pracy z nudów przewrócił na siebie szafkę. Do leczenia Pluta dołożyła się młodzież z ogólniaka przy Przemysłowej. Teraz jest w doskonałej formie, ale potrzebny mu właściciel. Koniecznie taki, który poświęci mu dużo uwagi lub zapewni odpowiedni wybieg - mówił kierownik.
Na adopcję w schronisku przy Fabrycznej czeka teraz 160 psiaków. Pan Krzysztof wierzy, że wzorem lat poprzednich dla wielu z nich uda się znaleźć właścicieli. - Bo pod tym względem mamy się czym pochwalić. Od dwóch lat nasze schronisko ma największą ilość adopcji w Polsce. W ubiegłym roku było ich aż 680 - informuje.
Od niedzieli przebywa tu mała, ruda suczka z uroczymi dużymi uszami (to ta ze zdjęcia na okładce dzisiejszego tygodnika). Wyłapująca bezpańskie psy firma znalazła ją w okolicy komendy policji przy Wyszyńskiego. - Wciąż wypatruje właścicieli. Nie ma apetytu, aż chwyta za serce - mówi pan Artur. Jeśli po dwutygodniowej kwarantannie suczki nie odbierze dawny właściciel, będzie mogła trafić do adopcji. - Nowych nazwisk i adresów poprzednim właścicielom nie podajemy. Dlatego zamiast rozwieszać ogłoszenia na osiedlach w poszukiwaniu zaginionego pupila warto zajrzeć na stronę internetową www.sioz.pl. Tam w zakładce Azorki są zdjęcia wszystkich naszych psiaków - instruuje kierownik.
Za chwilę trafią tam fotki czwórki szczeniaków, które na chwilę przed naszym przyjściem przywiózł autem mężczyzna z Gorzowa. - Tłumaczył się, ze dla dwójki udało mu się znaleźć dom, a z tymi nie ma co zrobić. Ale obiecał wysterylizować sukę, żeby sytuacja się nie powtórzyła - opowiada kierownik.
Kierownik podkreśla, że przytulisko przy Fabrycznej przyjmuje tylko zwierzaki z miasta, bo o zamiejscowe muszą troszczyć się gminy. - Sporo osób z innych miejscowości przywozi do nas psiaki. Awanturują się, gdy nie chcemy ich przyjąć, ale nie możemy tego zrobić, bo dla „swoich" zaczyna brakować nam miejsca. Ale jak odmówimy, potrafią odjechać i kawałek za bramą zostawić zwierzaki. Dlatego każdy dzień pracy zawsze zaczynamy od przeszukania okolicy - mówi kierownik.
Schronisko zatrudnia pięciu pracowników. W opiece nad psiakami wspomagają ich wolontariusze. - Na papierze mamy ich 20, na stałe przychodzi tylko siódemka. Przydaliby się kolejni. A najchętniej chłopcy, bo tych nie mamy wcale. By zostać wolontariuszem, trzeba mieć ukończonych 16 lat i kochać psy. A warto obdarzyć je uwagą, bo tylko one potrafią być tak wdzięczne za miłość - uważa pan Artur.
Jesienią i zimą schronisko jest czynne od 9.00 do 16.00, a w pozostałą część roku od 10.00 do 18.00. Pracownicy są jednak na terenie schroniska do 22.00. W sprawach adopcji i z informacjami o wałęsających się po Gorzowie psiakach można dzwonić pod numer tel. 95 728 72 12.





























Kontakt:
"Masz serce? Przygarnij psiaka!"
Jeśli nie przygarnę psiaka, bo jednego już mam to będzie znaczyło, że nie mam serca?
Hmmmm
"Masz serce? Przygarnij psiaka!"
Mam - i nie chcę go zamieniac na psiaka!
Psiak sika i woła jeść...
A serce stuka...
I cześc...
Tytul do bani!
moje córeczki mają uczulenie na psią sierść to znaczy , że ja nie mam serca ponieważ nie przygarnę psa dla ich dobra???. Tytuł artykułu do bani!
Mam pieska i nie wezmę
Mam pieska i nie wezmę drugiego , jeśli bym nie miała to bym to bym się skusiła .