drukuj

Leczenia się na własną rękę powinni surowo zabronić!

1.

Boli mnie brzuch - no to No-spa raz, boli mnie głowa Ibuprom zatoki, poproszę. Mam wzdęcie? Espumisan. Czy jestem lekarzem? Nie!

Przeciętny Polak wie, co ma wziąć, jak go coś boli. Skąd? No, na pewno nie z wykładów w szkole medycznej lub z zajęć z farmakologii. Wie o tym Goździkowa, wie koleżanka z pracy, czyli wie każdy, co i na co pomaga - a wiedzą z telewizji.

Fakt, miły głos bardzo szybciutko czyta, że trzeba się skonsultować z lekarzem lub z farmaceutą, ale i tak przeciętny Kowalski pobiegnie do apteki lub marketu po lek, który pomógł tej miłej pani w telewizji.

Tymczasem czy te wzdęcia to efekt złej diety czy objaw zaawansowanego procesu chorobowego? Czy ból głowy to ból zatok? A jeśli tak, to przecież konieczna jest wizyta u specjalisty, a nie leczenie na własną rękę. Ból miesiączkowy może nie być tylko bólem związanym z miesiączką, ale o tym nie dowiemy się bez wizyty u lekarza.

Coraz więcej leków można kupić bez recepty. Na rynku pojawiają się coraz nowsze, niby skuteczniejsze leki. Czy czytamy ulotki, by wiedzieć, jakie dawki na dobę możemy przyjąć? Czy wiemy, z jakimi lekami dany środek wchodzi w interakcje? Czy wiemy, jaki jest skład danego leku i czy czasami już wcześniej coś podobnego nie wywołało u nas reakcji alergicznej? Niestety nie... Udajemy się po leki, bo pomogły sąsiadce, koleżance, pani z reklamy... Usuwamy ból, ale nie przyczynę, tymczasem proces chorobowy toczy się dalej, a my biegniemy po nowy, lepszy lek przeciwbólowy, bo na ten już nasz ,,organizm się uodpornił''.

Ktoś powie, że na chorobę nie ma czasu. Powiem z własnego doświadczenia. Kilka lat temu rozwinęła się u mnie infekcja górnych dróg oddechowych. Trochę podwyższona temperatura, katarek, kaszelek. Poszłam do pracy. Chodziłam tak tydzień, a raczej wytrzymałam tydzień, lecząc się różnymi środkami z apteki. Po tygodniu temp. sięgała 39,7 stopni, a ja miałam problemy z oddychaniem. Skończyło się penicylliną procainową domięśniowo i miesięcznym zwolnieniem, a mogłam być tylko tydzień, gdybym nie leczyła się sama, tylko od razu poszła do lekarza. Jestem mądra po szkodzie. Teraz.

Zapytacie, czy mam leki bez recepty w domu? Mam i stosuję - by dotrwać do rana i umówić się z lekarzem rodzinnym - jeśli jest to jakaś infekcja. Jest mi łatwiej wychwycić pewne objawy - mam wykształcenie medyczne - może dlatego jestem tak uczulona na leczenie na własną rękę.

Czasami warto porozmawiać z lekarzem, poradzić się, a nie zagłuszać sygnały, które wysyła nam organizm. Życie ma się tylko jedno.

Zdjęcia

  • 1.
Jaka jestem- każdy widzi.... jestem katoliczką,córką,synową, żoną, matką 2 wspaniałych dzieci i położną pracująca w naszym gorzowskim szpitalu. Zawsze mam coś do powiedzenia. Niektórzy mówią, że urodziłam się po to by mówić:) resztę zachowam tylko dla siebie. Ci , którzy mnie znają to wiedzą jaka jestem:)
ankabee
Autor:ankabeegg: GG11639385

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Alicja Zell
Alicja Zell wt., 2011-04-12 20:10

...

Bardzo ładny językowo artykuł - gratuluję. Jeśli chodzi o tezę zgadzam się, ale oczywiście nie można też za każdym razem, gdy coś boli, myśleć, że to objaw poważnej choroby. Rzeczywiście jednak, co jest tu największym problemem, w mediach sa prowadzone ogromne kampanie nowych leków, które de facto skuteczne nie są, a reklamy i tak manipulują odbiorcami, co niestety często jest skuteczne.

Pozdrawiam! ;)

bytek
bytek wt., 2011-04-12 20:28

Aniu

- masz, rzeczywiście, skrzywienie zawodowe, ale w waszą, medyków, stronę... :)
Radzisz - trzeba iść jednak do lekarza. I to racja. Ale do kórego? Rodzinnego? Przecież ta jego "rodzinność" to - z pominięciem chlubnych wyjątków - czysta fikcja.
W trakcie tych paru minut posłuchania słyszysz przeważnie potakiwanie, albo nieme przyzwolenie na kontynuowanie wywodu, a później szybko recepta i ... następny proszę.
Napisz coś na ogólniejsze tematy... Coś poza zagadnieniami wiary i medycyny.
Jesteśmy świadkami Twego "pisarskiego" dojrzewania, To fajne. Powodzenia.

skurczybyk
skurczybyk czw., 2011-04-14 12:24

A to było tak

@bytek:

była chrypka ,ludzie mówili ,że to grypka przyszedł doktor pomacał ,posłuchał i powiedział -prima aprylis to nie gryoka lecz syfilis

skurczybyk
haba
haba wt., 2011-04-12 21:00

To nie jest tak ze ludzie

To nie jest tak ze ludzie lecza sie na wlasna reke tylko jak ktos sie zetknal z nasza gorzowska sluzba zdrowia to juz wiecej nie chce miec z nia kontaktu! Boli mnie zab ide do dentysty a tam 4 miesiace kolejki, wiec co robie ide prywatnie! Boli mnie glowa przez 2 tygodnie ide do rodzinnego ta mnie wysyla na badania i do specjalisty a tam pol roku kolejki, wiec co ide do apteki kupuje leki!
Kolejny piekny przyklad leze w szpitalu (placeskladki zdrowotne) a tam 2 zlote za godzine ogladania tv! To co ten chory ma robic w 21 wieku? Dlaczego w Poznaniu w spzoitalu tego nie ma? O jedzeniu juz nie bede wspominal! Zaniedlugo za leki beda kazac placic!

Podsumowywujac cos co mnie boli dzisiaj - to chcem dzisiaj uzuskac pomoc a nie za pol roku, wiec co Polakowi pozostaje albo modlic sie w kosciele i rzucac na tace albo isc do apteki i kupywac to co reklamuja w tv i usmierza bol!

Wszyscy placimy na ta sluzbe zdrowia a nic nie mamy, na grabarzy nie placimy a chociaz szybka diagnozxa i jeszcze dolek wykapia, jakby dzialali jak nasza sluzba zdrowia to bysmy sami po smierci musieli sie umyc ubrac i ten dolek wykopac, a i wczesniej sie obowiazkowo zapisac na date zgonu!

gazelka
gazelka wt., 2011-04-12 21:35

zaraz mnie...

jaśnista strzeli, a niby jak mam iść do lekarza, jak dzwonię dziś by się umówić do lekarza to oni mnie na środę zapisują jak dobrze pójdzie, a przeważnie to za 3 - 4 dni na popołudnie :P
jak pracowałam w jednej firmie i prowadziłam własną działalność płaciłam dwie składki zdrowotne i chciałam zrobić sobie badania kontrolne to mi lekarz rodzinny powiedział, że ma inne bardziej potrzebujące osoby na wysłanie na badania :P
jak rok temu dzień przed wylotem bardzo daleko i na bardzo długo, rozchorowałam się (gorączka 38,6) podchwyciłam coś od męża z którym na weekend byłam w szpitalu z gorączką 39,4 po tym, poszłam się zapisać w poniedziałek do pani w recepcji powiedziała żebym poszła do lekarza zapytać się czy mnie przyjmie, to on mi na to, a gdzie pani była do tej pory, co mnie to obchodzi, że pani wyjeżdża, to pani problem... opierdzielił mnie jeszcze.
To ja mam w du... także służbę zdrowia, co się obnosi i panoszy :P wszędzie trzeba iść prywatnie bo terminy to jak lata świetlne odległe :P ginekolog prywatnie, dentysta prywatnie. Tragedia jakaś, syf kiła i mogiła :P i jeszcze ktoś mi każe nie leczyć się samej.


Izabela Milczarek
--------------------------------------------------------
http://bellaem.blogspot.com/
mar-jola
mar-jola wt., 2011-04-12 21:41

Aniu.

Aniu. Porozmawiać i być wysłuchanym przez lekarza, to tylko prywatnie.Lekarz rodzinny...Ładnie brzmi,ale zgadzam się z Bytkiem to fikcja. Przykład: Będąc u "mojego" lekarza rodzinnego poprosiłam go o skierowanie na prześwietlenie płuc,które ostatnio robiłam 4 lata temu, a z racji tego że jestem palaczem ,skończyłam już trooochę lat i poranny kaszelek również się pojawił,chciałam sprawdzić czy jeszcze mam płuca i co? lekarz posłuchał, popukał i stwierdził że nie widzi takiej potrzeby. Co powinnam teraz zrobić, uwierzyć, iść prywatnie,czy leczyć się sama???

mar-jola
AnnaM
AnnaM wt., 2011-04-12 22:59

Dziś

telewizja leczy wszystkie leki masz na żywo opisane co na co /szkodzi/ i po co nam lekarz.

Pozdrawiam
Velociraptor
Velociraptor wt., 2011-04-12 23:01

u rodzinnego słychać gównie stemplowanie recept

5 minut dla pacjenta: 3 minuty pełna koncentracja na receptach, pieczątce, i kartotece, minute udaje że słucha, minutę stawia diagnozę na oko i przepisuje standardowy lek który jak się uda to może coś tam pomoże.
A i leki często przepisywane w zależności od tego, której firmy przedstawiciel handlowy był przed chwila a gabinecie.
Jak pomyślę ile co miesiąc płace na ubezpieczenie zdrowotne to szl***** mnie trafia.
I następny pacjent bo czas leci

alexandra
alexandra śr., 2011-04-13 07:21

nie wiem do jakich lekarzy chodzicie

ale sa dwie możliwości - albo zmienić lekarza albo- był czas przywyknać. Ja do lekarza idę bez problemu, i wprawdzie czasem jest jak napisała Gazelka 3-4 dni od zapisu do wizyty ale mój lekarz przyjmie zawsze. Pewnie,że muszę poczekać ale bez łaski jestem przyjęta.. Z dzieckiem wchodzi się praktycznie od ręki -gdy do tego jest goraczka wchodzi się praktycznie "z marszu". wizyta trwa ile trzeba , nigdy 5 minut. osłuchiwanie dokładne, żadnej łaski, żadnego problemu. Równiez ze skierowaniem problemu nigdy nie miałam.Dentysta ? chodzę na kasę chorych i nie czekam 3 miesiace, Nigdy w zyciu, zazwyczaj jest to kilka dni. Akurat idę dzisiaj a ostatnio byłam 31 marca.Ginekolog ? ZAWSZE i od 11 lat ta sama i tylko prywatnie- mój wybór ale zainwestowanie w siebie dwa razy do roku po 100 zł to żadne szaleństwo.Może czasem wystarczy przestać jojczyć i ruszyć tyłek , popytać i poszukać? Nie mówię o terminach u specjalistów.Tego nie przeskoczymy .Ale to my wybieramy lekarza rodzinnego i to my możemy go sobie zmienić. Raz do roku bez łaski i wyjaśnień więc o co chodzi??

alexandra------ http://www.sosbokserom.com.pl/
bytek
bytek śr., 2011-04-13 08:41

Aleksandra.

@alexandra:

Dużo racji, w tym co piszesz, jest. Ale... Ciągle w nas pokutuje jeszcze takie "nabożne" podejście do lekarzy, do usług medycznych w ogóle.
Na traktujemy ich - z oczywistych względów - tak jak innych usługodawców.
To jednak delikatna, często bardzo osobista materia...

gazelka
gazelka śr., 2011-04-13 09:32

:) no i tak zrobiłam

@alexandra:

zmieniłam rodzinnego ;) jednak ile można, na tego poprzedniego zmieniłam jeszcze wcześniejszego, bo faszerowała mnie przeciwbólowymi lekami, a wystarczyło wysłać na masaż :P co zrobił mój ostatni rodzinny na zastępstwie i do niego się przepisałam. Niestety cały system faceta zmienił na gorsze i już nie wkłada w serce tyle pracy co ostatnio. Przy częstym zmienianiu lekarzy lekarz rodzinny nie ma zbytnio sensu, bo nie będzie znał pacjenta i jego historii choroby. No i jeszcze jedno jak chodzę do lekarza raz w roku, bo często przeziębienie staram przeczekać i ono jak katar przejdzie, po co mam zajmować kolejkę, a także przez to traktowanie wolę przeczekać, bo mi się nie chce ujadać i tracić na to energii Alexandro ;) później zapominam o tym niemiłym traktowaniu, ale tym razem się wściekłam i już mam innego rodzinnego ;) a słucham swego ciała i prawie zawsze zareaguję w odpowiednim momencie, chyba, że dopadnie mnie jelitówka, bo ta atakuje znienacka ;) na to też mam sposób i radzę sobie sama ;)


Izabela Milczarek
--------------------------------------------------------
http://bellaem.blogspot.com/
gimia
gimia śr., 2011-04-13 11:56

Trochę prywatnie ale też medycznie;)

Pani Aniu dziękuję bardzo że podtrzymywała mnie Pani w sobotę na duchu. Od szczęśliwej mamy z Julcią:)

"Cogito ergo sum"
ankabee
ankabee śr., 2011-04-13 16:01

Gratuluję pociechy:)

@gimia:

Cieszę się ,że wszystko poszło ok:) Trzymam kciuki i życzę dużo zdrówka dla całej rodziny.

anucha
kaskahe
kaskahe śr., 2011-04-13 12:49

czasemleczenie na własna ręke jest bradzo rozsądne.

Ja zawsze staram sie chodzić do lekarza z dziećmi i przewaznie musiałam sie kłócic zeby lekarz mnie przyjął,kiedy dziecko miało 40 stopni gorączki nie przyjechał na wizyte tylko kazał zbić gorączke,jak juz sobie naprawde nie radziłam to ewentualnie przyjechał ale po paru dniach mojej mordęgi żeby zbić gorączke.od Stycznia mojej córce nie schodzi temperatura ponizej 38,8stopnia,i co,idę do lekarza prawie codziennie i nie mozemy dojśc co sie dzieje,ale to ja musze proponowac badania i czasem o nie błagać zeby moze wykluczyc to albo tamto.i oczywiście zbijam gorączke sama .I PO JAKI GWIZDEK MAM CHODZIC DO LEKARZY JAK TO JA MUSZE POKAZAĆ CO MOŻNA JESZCZE ZROBIC I ZA KAZDYM RAZEM BŁAGAĆ ŻEBY SZUKAĆ A NIE TYLKO PODAWAC LEKI PRZECIWGORĄCZKOWE.Od kilku dni po ubłaganiu jednego z badań jest jakieś światełko niestety poszło podejrzenie o bardzo poważną chorobe,a gdyby były szybciej robione badania moze udałoby sie uniknąć tego co mamy teraz.Błagam niech nikt nie mówi ze nie mozna leczyc sie na własna ręke bo to czasem naprawde ratuje nam zycie.(mam dużą wiedzę medyczną wiec wiem gdzie i jak szukać,a co maja zrobic ci którzy sa zupełnie zieloni w tym temacie??)

kaskahe
alexandra
alexandra śr., 2011-04-13 13:32

mówisz ,że masz dużą wiedzę

@kaskahe:

medyczną i osoba z taką wiedzą pozwala się zwodzić od stycznia?? czegoś tu nie rozumiem. zwodzić to się może dać ktoś kto o niczym zupełnie pojęcia nie ma a nie ktoś kto ma wiedzę. ja ze swoją lekarką nigdy problemu nie miałam.Czasem warto popytać i poszukać. złego lekarza należy pożegnać. Można leczyć się na własną rękę ale z umiarem.

alexandra------ http://www.sosbokserom.com.pl/
kaskahe
kaskahe śr., 2011-04-13 19:20

duża wiedza to nie

@alexandra:

duża wiedza to nie wszystko,nie mozna zmusić lekarza do wysyłania na badanie,jednak mi sie w końcu to udało, jak już sam rozłożył ręce bo nie wiedział czym ma mnie przekonywać, Dal na badania których sama nie zrobiłam prywatnie.A naprawde nie zostało ich dużo.Jak wiesz jaki lekarz jest naprawde dobry i daje skierowania,przyjeżdza do domu na wizyte domową do gorączki prosze podaj nazwisko,a przepiszę się do niej.A dawać sie zwodzić i ja mogłam,zmylało mnie i mojego lekarza to ze po kilku dniach mijała gorączka choc po przestaniu podawania leku i przerwie trzy dniowej wracała,żaden lekarz nie wysle na badania po krótkim czasie zawracającej czy nie ginącej gorączki.

kaskahe
BeataK
BeataK czw., 2011-04-14 00:18

Czytam i oczom nie wierzę

@kaskahe:

Nie chodzi mi o sam tekst, tylko o niektóre komentarze. Alexandra pisze słusznie: do jakich lekarzy wy chodzicie? Macie wybór, a trzymacie się patałachów? Nie wierzę. Dla mnie te komentarze są niewiarygodne. Jak rozsądny człowiek pozwala sobie na takie rzeczy? Pani kaskahe jest niedościgniona w swojej niekonswenkcji. Przez trzy miesiące patrzyła na dziecko, które co kilka dni miało prawie 40 stopni gorączki, i ze swoją wiedzą (rozumiem medyczną) pozwalała lekarzowi lekceważyć stan dziecka? Absurd! Która matka (świadoma na dodatek) pozwoliła by sobie na taką beztroskę? Kiedy dziecko ma taką temperaturę, to lekarze boją się go zbyć, bo w dokumentacji zostanie stan zdrowia, a dziecko może zejść niestety. Lekarze popełniają błędy, ale nie robią ich świadomie (czasem przez zaniedbanie). A pani kaskahe sugeruje, że właśnie jej lekarz działa na szkodę jej dziecka i jedyne co robi, to pisze o tym na portalu? Nie jestem lekarzem, nie mam nikogo w rodzinie, kto jest lekarzem, ani przyjaciół parających się tym zawodem. Zwyczajnie mam dziecko, które chorowało i wiem, że byłam w stanie ruszyć niebo i ziemię, żeby dobrze go zdiagnozowali tu i teraz, a nie po pół roku.

Pozdrawiam
mr_hyde
mr_hyde śr., 2011-04-13 12:53

są lekarze i "lekarze"

do tych pierwszych nie pójdę nawet jak mnie będzie skręcać z bólu, do tych drugich mam zaufanie, ale jest ich bardzo mało, i często przyjmują już tylko prywatnie (i to na odległe terminy !!).
po tym jak potraktowano mnie 3 razy na tzw. świątecznej opiece medycznej (raz przepisano flegaminę a miałem już zaatakowane płuca ale o tym dowiedziałem się tydzień później idąc prywatnie do GLS; drugi jak z pilną sprawą okulistyczną pani z oddziału stwierdziła żebym przyszedł w poniedziałek, bo teraz lekarza nie ma; trzeci jak podano mi na ukąszenie na Dekerta antybiotyk po którym natychmiast zaatakaowało mnie zapalenie oskrzeli i obustronne zapalenie płuc) powiedziałem sobie że TAK WOLĘ LECZYĆ SIĘ SAM, a czym?
Metodami naturalnymi : dieta, warzywa, owoce, bieganie, odpoczynek, książka. Jak zachoruję to zachoruję. Polscy lekarze (w 70%) leczą nie żeby wyleczyć, lecz żeby LECZYĆ.

mr_hyde
mr_hyde śr., 2011-04-13 12:58

lekarz rodzinny:

Przychodzisz z bólem głowy, zatok, a ten niech pan weźmie ibuprom zatoki (no bo przecież skierowanie kosztuje lekarza mnóstwo kasy - pacjent wtedy nie jest żyłą złota zwłaszcza jak ma 20-40 lat :((( . Idziesz z bólem do laryngologa prywatnie, za 50 zł, następnego dnia już cię przyjmą, dostajesz lek na receptę za 3 zł, i wszystko mija. Dlaczego nie można było tego "załatwić" u lekarza "rodzinnego"?
NFZ = Niemiecka Fabryka Zagłady (ten sam współczynnik umieralności....).

Corve
Corve śr., 2011-04-13 15:51

Przecieram monitor

Przecieram oczy i monitor ze zdumienia... Dotąd opisywała Pani całkiem ciekawe i co najważniejsze niepopularne sprawy. Teraz wielki huk i kula w płot! Rozumiem, że można mieć skrzywienie zawodowe no ale to co Pani proponuje to już wielki krok w kierunku komunizmu. Dzisiaj zakazać samodzielnej decyzji w wyborze tabletki, jutro obowiązkowe żywienie w stołówce (no bo wiadomo, dietetycy wiedzą lepiej) pojutrze wszyscy w jednakowych mundurkach jak za Mao... Oj, litości. Podstawowa zasada prawa brzmi volenti non fit iniura - chcącemu nie dzieje się krzywda. Chcę jeść tabletki, chcę odżywiać się niezdrowo, chcę ubierać kalesony w zimę, chcę zapinać pasy bezpieczeństwa, chcę palić trawę - moja i tylko moja sprawa. Państwu nic do tego! Owszem wiele spraw równie gorliwi politycy jak Pani już ,,zalegalizowali'' no ale tu Pani idzie już po całości...

Tak przy okazji. Czytałem o Reganie, że po objęciu urzędu zlikwidował dopłaty do leków i leki bezpłatne ( tak, tak w USA socjalizmu nie brakuje i kiedyś nie brakowało) Podniósł się lament, że biedota, głównie kolorowa będzie umierać bez pomocy... Po kilku miesiącach okazało się, że ceny wszystkich leków spadły czasem o połowę, a już na pewno wszystkie które wcześniej były refinansowane przez państwo.

ankabee
ankabee śr., 2011-04-13 16:09

Panie Corve...

@Corve:

... dziękuję za wyczerpującą wypowiedź. Co do artykułu to chyba jednak nie jest on -jak to Pan stwierdził-kulą w płot -skoro budzi takie emocje. Podzieliłam się z Państwem swoimi spostrzeżeniami i dziękuje za wszystkie komentarze. Chce zaznaczyć tylko,że jako pracownik ochrony zdrowia często własnie spotykam się z takimi ludźmi , którzy zyją od reklamy do reklamy i leczą się u doktora Google. Niestety , po jakimś czasie trafiają do szpitala i...na leczenie jest już za późno.
Jak widać państwo informując użytkowników , o konsultacjach z lekarzem lub farmaceutą chroni swoją tylną część ciała. Nikt nikogo przecież do niczego nie zmusza ani do lekarzy ani do aptek, do niczego...Tylko kiedy jest za późno winnego nie ma, bo przecież były informacje,że trzeba się skontaktować.
Reklama leku to nie reklama proszku do prania.

anucha
Corve
Corve śr., 2011-04-13 16:49

Jednak kula w płot. Prosze

@ankabee:

Jednak kula w płot. Prosze zwrócić uwagę , że żaden z komentarzy nie dotyczy sedna sprawy jaką jest zaproponowana przez Panią próba ograniczenia wolności wyboru....
Dobrze, spotyka Pani w swojej pracy ludzi niemyślących, a łykających sieczkę z telewizora. Trudno na głupotę nie ma rady. Podobnie mógłbym powiedzieć o tych co wygłaszają rzekomo swoje poglądy na politykę i wydarzenia polityczne sprytnie podsunięte im przez telewizujno-radiowych magików od propagandy ( przykładów na eMMce aż nadto.
Dalej słusznie pani potwierdza moją tezę (he, he moją? :)) ) że państwo (czytaj administracja państwowa) w żaden sposób nie chroni nas przed niczym. Ani przed koncernami farmaceutycznymi, ani przed złodziejami z banków, firm ubezpieczeniowych itd. można wymienić praktycznie wszystkie branże. Zresztą, własnego prezydenta nie ochroniono przed zemstą sowietów.
Dlatego uważam, że żadna ochrona ani pomoc państwa nie jest mi potrzebna, o swoją rodzinę i swoje interesy dbam sam. Państwo nie pomaga, a wręcz mnie okrada i przeszkadza.

Kleofas
Kleofas czw., 2011-04-14 00:56

Inaczej mówiąc "wszyscy do lekarza' !!!

I mamy tego taki efekt jaki mamy. 5 milionów pracuje a 10 milionów Polaków się leczy. Skoro tak świetnie zna się Pani na pracy w branży, to chyba sama się Pani orientuje, że liczba "chorujących" jest większa niż pracujących.

Idąc za pomysłem Pani, to będziemy mieli jeszcze dwukrotny przyrost takowych, bo "mnie w ręce strzykło, pewnie zawał" albo "głowa mnie boli, na 100% wylew".

Mieszkałem w kilku krajach na świecie, i to długo. Takiej ilości ludzi w przychodniach jak w Polsce to długo by szukać.

Spotkania u lekarza wręcz stały się formuła spotkań towarzyskich. Nie ma co robić, to pójdę sobie do lekarza, tam będzie Krysia i Zosia. Ona ma "Fakt", ja mam "Na żywo", posiedzimy pogadamy, wymienimy się gazetami, zawsze taniej poczytać.

Masakra !!!

Wysokorozwinięte społeczeństwa, do których akurat Polska nie należy, mają mało chorych, ponieważ choroba się nie opłaca. W Polsce się opłaca, bo można posiedzieć w domu a pensja wpadnie.

Za granicą lekarzem pierwszego kontaktu jest często aptekarz, w 90% procentach się sprawdza. I jakoś ludzie żyją tam dłużej i nawet w wieku starczym są aktywni a nie na własną prośbę schorowani.

Byłem parę dni temu w pewnej przychodni, załatwiając druki od NFZ. Ludzie czekający w kolejce do lekarzy wyglądali lepiej ode mnie !!! Po prostu przyszli sobie pogadać !!!

Poza tym Pani przykład jest stochastyczny, i kompletnie nie odnosi się przesłania artykułu.

Gorzów - przyśnij !!!! Kleofas Szarmancki - www.kleofas.com.pl (strona w przygotowaniu)
Muminek
Muminek czw., 2011-04-14 07:42

Przeraża ilość reklam leków w

Przeraża ilość reklam leków w telewizji, zwłaszcza przeciwbólowych, zastanawiam się czasem czy naprawdę tak duży jest ten rynek, że tyle inwestuje się w reklamę. Ból zawsze kojarzył mi się z sygnałem, że z naszym organizmem jest coś poważnie nie tak i trzeba fachowej interwencji - trudno zabijać to odczucie lekami.

Jeśli chodzi o samoleczenie, to zazwyczaj mam teorię na wszelkie dolegliwości - jakoś przetrwać. Nie znoszę tego zapisywania się na wizytę do lekarza rodzinnego, czekania cały dzień na wejście, tej atmosfery w poczekalni i najczęściej nic nie wnoszącej porady lekarza - najczęściej choruję na jakieś przeziębienie. Gdy poważniejsza sprawa, to wtedy zaczyna się paradowanie od lekarza do lekarza i wtedy to trzeba mieć zdrowie i czas, raz podjąłem się gdy porządnie zwichnąłem sobie nogę, pod namową żony... ale się nachodziłem.

Z dzieckiem powoli odpuszczam sobie państwową służbę zdrowia, przynajmniej na tyle na ile mnie stać, płacę 50 zł a spotykam inny świat, nie muszę się zapisywać z tygodniowym wyprzedzenie, że dziecko w nocy miało gorączkę 39 stopni, nie czekam pół dnia w poczekalni z innymi chorymi, lekarz jest kulturalny i podchodzi spokojnie do dziecka, ma czas, bada dokładnie, dziecko się go nie boi, podejmuje takie leczenie, które przynosi skutek. Nie wiem ile osób nie chodzi prywatnie do specjalistów, choćby takich jak dentysta czy ginekolog - uważam, że powinny być mechanizmy, że kasa z ubezpieczenia pokrywa nasze koszty leczenia w takich wypadkach, lub niech wprost będzie powiedziane, że ubezpieczenie obejmuje tylko pobyt w szpitalu. Publiczna służba zdrowia jest głownie dla tych co mają dużo czasu i chyba nie do końca na wyzdrowieniu im zależy, prywatna dla tych co mają kasę - dla zwykłych przeciętniaków takich jak ja to najlepiej nie chorować :-)

Justa
Justa czw., 2011-04-14 08:04

"Leczenia się na własną rękę

"Leczenia się na własną rękę powinni surowo zabronić!" - każdy człowiek ma wolną wolę i wolny wybór. Kto ma zabronić leczenia się na własną rękę ? Ustawa? Konstytucja?

Justa
krzyśku
krzyśku czw., 2011-04-14 10:07

OMG - inaczej się tego nie da opiasać

Uważam że jak najbardziej leczenia samemu powinni zabronić.
Przykro mi bardzo ale nie jesteśmy w tej dziedzinie specjalistami, od tego są fachowcy. To ich praca, poza tym przecież im płacimy.
Stosujemy na potęgę suplementy diety i leki bez recepty. Jesteśmy jednym z największych rynków zbytu na tego typu preparaty. Poza tym reklama robi swoje.
Nie chcę tu zalatywać znowu swoim chemizmem ale w tych tak lubianych suplementach diety jest więcej złego niż dobrego. Co z tego że zawierają witaminy, mikro i makroelementy jak nasz organizm nie jest w stanie ich wykorzystać, są w nieprzyswajalnej formie. Tym samy płacimy za nic a dodatkowo obciążamy żołądek bo wybaczcie ale witaminy, mikro i makroelementy to tylko znikoma część składu tabletki. A co z zwartym w nich np. talku. Stosowany doustnie jest niebezpieczny, a jest w niemal każdej tabletce. Wiele pozostawia też do życzenia czystość chemiczna stosowanych surowców.
Co do leków bez recepty, to najbardziej lubimy te przeciwbólowe. Niemal każdy wie jaki, kiedy i na co. Tylko nie każdy już wie jaki inne działanie mają substancje czynne zawarte w stosowanych lekach. Może warto sprawdzić, nie tylko na ulotce bo tam nie ma wszystkiego lub jest napisane w sposób niezrozumiały zwykłemu śmiertelnikowi. Ale, ba, zapomniałem że my przecież fachowcami jesteśmy.

Co do lekarza rodzinnego to ja nie mam problemów. Mogę śmiało powiedzieć że mój jest do dyspozycji 24 godziny na dobę. Nie ma problemów z rejestrowaniem się, z wizytami, z badaniami, Jak to mówią, lekarz z powołania. Ale znam też zupełnie innych lekarzy więc nie dziwią mnie powyższe komentarze.
Do danego zawodu trzeba mieć po prostu predyspozycje, lub najzwyczajniej lubić to co się robi. Czego i Państwu życzę...

Pozdrawiam.
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD

mail do krzyśku kliknij TU
Jamajka
Jamajka czw., 2011-04-14 11:37

A ja tam nie szalałabym tak z

A ja tam nie szalałabym tak z tym zakazem samoleczenia ;-), każdy z nas ma głowę na karku i powinien wiedzieć i czuć, kiedy choroba jest na tyle poważna, by iść do specjalisty, a kiedy jest to zwykłe przeziębienie, czy inna błahostka. Nie wyobrażam sobie przychodni, gdy każdy z nas z większym bólem głowy, czy nieco podniesioną temperaturą będzie ganiał do lekarza, w wielu przychodniach już dziś dzieją się sceny dantejskie.

Natomiast przede wszystkim zakazałabym reklam leków, to by przykróciło nasze zapędy w pożeraniu wszystkiego na wszystko. A i ceny leków byłyby zdecydowanie niższe, zapewne.

Elena
Elena czw., 2011-04-14 12:47

Polacy to lekomani...

Polacy to lekomani... Sprzedaż leków jest prawie największa w Europie. Ludzie często wydają ostatnie pieniądze na leki z reklam. Moja babcia gdy tylko usłyszy o nowym super leku zaraz go kupuje. Łyka potem je na zmianę i niestety efektem był jej 4 dniowy pobyt w szpitalu ponieważ się nimi zatruła. Uważam , że należy zakazać reklamy leków w mediach!

Elena