Kosmiczny biznes
W chwilach kryzysu finansowego na moim koncie i w portfelu, zastanawiam się co jeszcze mogłabym zrobić, żeby ten kryzys zażegnać. I pomimo tego, że na brak wyobraźni się nie uskarżam, do dnia dzisiejszego na żaden genialny pomysł nie wpadłam.
Czego nie można powiedzieć o pewnym Kalifornijczyku nazwiskiem Dennis Hope, który w ciągu 20 lat „zarobił" 80 mln dolarów sprzedając działki na.... Księżycu i Marsie!? Myślicie, że to jakaś naciągana historyjka? Nic podobnego, facet wykorzystał luki w prawie własności. Odkrył bowiem, że prawo zakazuje przejmowania na własność pozaziemskich ciał niebieskich poszczególnym państwom i korporacjom. Nikt jednak nie zakazał tego osobom fizycznym. Ogłosił się więc właścicielem i zaczął sprzedawać działki po 80 dolarów za akr. Do zakupu dołączał prawo do działki, mapy planet oraz konstytucję własnego autorstwa.
Ten dochodowy interes postanowili przerwać prawnicy z Kazachstanu. Okazało się, że to właśnie Kazachowie zakupili najwięcej akrów ciał niebieskich, traktując zakup jako niebanalny upominek dla bliskich.
Nie doszłoby do tej międzynarodowej afery, gdyby potencjalni nabywcy byli obeznani z klasyką literatury polskiej, a dokładnie z twórczością Kornela Makuszyńskiego. Przecież już w 1928 roku pisarz odkrył, że księżyca nie ma! Wskazał nawet winnych, dwóch takich...



























Kontakt:
No w końcu..
...Ktoś napisał całą prawdę :)
krzyśku (+piuska:))
(,,,,,,,,,,) kg przecinków do wstawienie w odpowiednie miejsce :DDD
mail do krzyśku kliknij TU
W 2004 nie pisali prawdy??? Pani Rodorek nie odkryła Ameryki!
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-usa-dzialka-na-ksiezycu-na-sprzedaz,nI...