Kolejny rekord świata dla Gorzowa, a tu taka cisza...
To przecież kładka – rekordzistka świata. Przynajmniej w dwóch kategoriach. O czym Dżepetto znów pisze? Proszę bardzo, wyjaśniam.
Rekord...
Pierwszy rekord: finansowy. Skoro kładka kosztowała nas najpierw 600 tys. zł (tyle ponoć miasto zapłaciło za bubel, który potem trzeba było rozebrać), a potem jeszcze 1,2 mln zł (tyle przecież kosztowało postawienie już właściwej, spełniającej normy budowlane), to w sumie wydaliśmy na nią 1,8 mln zł. Licząc, że ma ona jakieś 20 metrów, wychodzi, że zapłaciliśmy za nią dokładnie... 90 tys. zł za metr. Nieźle. Nie znam droższej dróżki. Nie wierzycie poczciwemu stolarzowi? No to kalkulatory w dłoń (chyba, że ktoś trzyma stopą).
To już nawet taniej wyszedł remont ul. Wyszyńskiego! Jeśli ta wielka inwestycja kosztowała 20 mln zł, a zmodernizowano 3,5 km drogi, to wychodzi niecałe 6 tys. za metr. 15 razy taniej niż za kładkę!
Albo inaczej: gdyby Wyszyńskiego remontowano tak drogo, jak kładkę, to za remont ulicy zapłacilibyśmy 315 mln zł!
... za rekordem
Drugi rekord: tempa. Kopałem, kopałem i wykopałem w interśmiecie, że budowę kładki rozpoczęto w 2001 r. Po jej zbudowaniu stała nieczynna, a formalnie nigdy nie została odebrana, czyli była w budowie. Dopiero po rozbiórce i przebudowie została oddana pieszym. Nastąpiło to pod koniec 2009 r., a tak naprawdę w 2010. Czyli prace trwały w sumie dziewięć lat. Liczymy znowu: dziewięć lat na 20 metrów daje ponad pięć miesięcy na zbudowanie metra mostku.
Mało? No to posłuchajcie tego: gdyby tak budowano ul. Wyszyńskiego, przejechalibyśmy nią po... 1500 latach od rozpoczęcia inwestycji! Uff, dzięki Bogu (Buddzie, Jehowie, Allachowi, Kubusiowi Puchatkowi, Spaghetti – niepotrzebne skreślić), że jednak robiła to inna ekipa!
A tu cisza
Dlaczego o tym piszę? Bo miasto tak zachwyca się Gollobem, sukcesami, inwestycjami, lokatami w różnych rankingach, a w naszych folderach reklamowych, na stronie gorzow.pl czy w innych reklamach nie ma ani słowa o naszej mistrzowskiej kładce. A szkoda, bo jeśli mamy się czymś wyróżniać, to nasza kładka nadaje się do tej funkcji znakomicie.
A tak na poważnie: piszę o tym, by przypomnieć, że od tego, jak miasto organizuje, nadzoruje i realizuje inwestycje zależy ich jakość i czas wykonania. A więc pośrednio zależy to od nas samych – bo my wybieramy władze miasta. Pamiętajcie o tym podczas wyborów.



























Kontakt:
proponuje parę innych rekordów:
1) Lej po fontannie na Tesco Placu w Centrum - nominacja w kategorii najdłużej rozgrzebanej dziury w ziemi
2) Remont ulicy Matejki - kategoria najbardziej opieszale prowadzonego remontu drogi (przejazdu nie ma a drogowcy zamiast całości nawierzchni dłubią na ok 50m)
3) bulwar podwodny - chyba trochę za nisko położony biorąc pod uwagę zmiany klimatu i poziomu Warty (a może to będzie bulwar dla żab i ryb?)
Lej w przy Tesco to chyba
@Lord:Lej w przy Tesco to chyba rodzaj kary dla tych, którym się nie podobało, że Prezydent chce ją zmodernizować i wykonać z marmuru. Grzebanie przy ulicy Matejki doprowadza mnie do histerii praktycznie, wszystkie objazdy zakorkowane, postęp prac tragicznie wolny, jak na tak krótki odcinku. Podczas budowy obiektu przy Matejki ciężkie pojazdy korkowały i dobijały już i tak zniszczoną powierzchnię tej ulicy i pewnie będzie tak nadal, bo zakończeniu budowy to normalnym samochodem dojedziemy do wysokości Kaufland, dalej tylko terenowym... albo wywrotką. Po budowie Kauflandu mam nadzieję, że jakiś geniusz w końcu da oddzielne zielone światło dla skręcających w Matejki jadących od strony centrum, bo w przeciwnym razie kolejki czekających na swoją szansę przedłużą się od Mieszka do byłego kina Słońce i wjechanie na ul. Kosynierów wkrótce nie będzie możliwe.
W kategorii kładek dla wiewiórek opisywana kładka to na pewno rekord, jesteśmy klasą tylko sami dla siebie (kładka idąca w stronę cmentarza).
"Lej w przy Tesco to chyba
@Muminek:"Lej w przy Tesco to chyba rodzaj kary dla tych, którym się nie podobało, że Prezydent chce ją zmodernizować i wykonać z marmuru. " - dziękuję za taki rodzaj kary. Uważa pan że dobry pomysł miał prezydent żeby zmodernicować zabytek? Ja nie uważam.Czy wogóle zabytki można modrenizować? To jakiś absurd--Pozdrawiam
A czy napisałem, że uważam?
@Perelka:A czy napisałem, że uważam? Proszę czytać ze zrozumieniem.
Heheee
Wiszacy most z bambusa powinni zamontowac...
Jak ja jestem szczęśliwy ......
Primo - oby częściej zjawiał się na tych stronach dżepetto z Pinokiem !
" Wiszacy most z bambusa powinni zamontowac..." - i powiesić za nogi na tym bambusie no chyba się domyślacie KOGO ??? Ojca chrzestnego tego mostu .
Secundo- o Siberze już napisałem ! "
Po Trzecie ( nie wiem jak po łacinie)
" Czy wogóle zabytki można modrenizować? " - Pani Perełka postawiła mądre pytanie !
Gorzów PRZESTAŃ - do księgi Ginesa!
jESTEM SZCZĘSLIWY I DUMNY ,że mieszkam w Gorzowie Wlkp -od 64 lat!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrawiam =Kaja 1305
A co do tej kładki...
to może mi ktoś powie, czemu ona "wisi w powietrzu"? Z jednej strony jest dojście, z drugiej wbijamy się wprost do parku, gdzie nawet chodnika nie ma. Jakaś udeptana ścieżka. Oczywiście ludzi tam multum, więc powątpiewam w jakikolwiek sens budowania czegokolwiek w tamtym miejscu. A z doświadczenia (często jeżdżę tamtędy do pracy) wiem, że większość pieszych omija tę kładkę i przecina ulicę po jezdni, zazwyczaj biegiem. Bubel taki, jak ten w Parku Kopernika. Kosztowało fortunę, a przydatność znikoma. Za te pieniądze mogli już kupić żwir i zasypać nim Matejki, Kostrzyńską, Kwiatową, Warszawską i jeszcze parę innych ulic. Podejrzewam, że byłyby po takim zabiegu równiejsze niż są teraz... A tak? Pieniądze w błoto
kuxumuxu,
@kuxumuxu:jakie błoto, jakie błoto?:) Pieniądze poszły nie w błoto, ale na egzotyczne drewno bongossi, które miało być wytrzymałe i na mrozy, i na deszcze, na słońce i na szkodniki. A po 9 miesiącach trzeba było wymieniać kilkanaście desek bo się rozeschły...
http://www.gorzow24.pl/news/9827/dziury-w-moscie.html