Kelner!!! Dowcip proszę!!!
1) - Kelner! Dlaczego wino, które mi pan podał, jest takie mętne?!
- Mętne? Niemożliwe! To pewnie szklanka jest brudna.
2) Kelner w restauracji:
- Kto zamawiał ruskie?
- Nikt! Same przyszli!
3) - Kelner, podobno w tej restauracji jest salmonella?!
- Nie my włoskich ciastek nie robimy.
4) Przychodzi facet do restauracji i zamawia:
- Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka.
Gdy przyszło do płacenia okazuje się, że facet nie ma pieniędzy, więc barman wyrzuca go kopniakami z lokalu.
Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic, przychodzi i zamawia:
- Barman, dla mnie setka i dla orkiestry setka.
- A dla mnie to już nie? - pyta się zgryźliwie barman.
- Nie, bo jak wypijesz to ci odbija!
5) Nieco staromodny kelner w restauracji podchodzi do gości i pyta:
- Jak państwo znajdują nasz schabowy?
Na to mąż:
- Żona już znalazła, a ja jeszcze trochę pogrzebię w ziemniakach to też może znajdę.
6) W moskiewskiej restauracji podchodzi kelner do klienta:
- Kawa czy herbata?
Klient:
- Kawa !
Na to kelner:
- Nie zgadł pan, herbata.
7) Po kilkuletnim pobycie w Polsce młody azjata odwiedza swój rodzinny kraj. Po uroczystym powitaniu rozmowa przechodzi na temat jego pobytu w Polsce.
- Pracuję w restauracji, uczę się języka, podrywam dziewczyny...
- A język jest trudny?
- Nie, powiem wam parę słów: śtół, ksieśło, okno, ćlowiek, lowel, siamochód...
W tym momencie przez pokój przebiegł miejscowy szczur...
- ... O! Kurciak...
8) Wchodzą goście do knajpy, podchodzi kelner i pyta:
- Co podać?
- Dla Helmuta Cola, dla Frantza Kawka, a dla Andrzeja Mleczko.
9) Kierownik sali podaje gościowi menu i mówi:
- Specjalnością naszej restauracji są ślimaki!
- Wiem, wiem. Wczoraj obsługiwał mnie jeden z nich.
10) W restauracji:
- Kelner! To wino jest ciepłe!
- To niemożliwe! Przed chwilą sam dolewałem do niego zimnej wody.
11) Totalnie zapity facet bełkocze do kelnera w knajpie:
- Panie... daj mi pan mosssnej kawy, bo do domu nie dojdę....
Wypija kawę i dalej bełkocze:
- Zrób pan jeszcze jedną, ale barzzzo mosssnom, bo się nie mogę ruszyć kurde…
Facet wypił jeszcze kilka szatanów i jakoś poczłapał do domu..
Rano budzi go telefon, nieprawdopodobnie skacowany podnosi słuchawkę:
- Halo, dzień dobry, tu kelner z baru, czy będzie pan u nas dzisiaj?
- Panie, głowa mi pęka, nigdzie nie idę dzisiaj...
- To co mamy zrobić z pańskim wózkiem inwalidzkim?
12) Kelner pyta nowo przybyłego do baru klienta:
- Co pan pije?
- Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w krzyżu, a w sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
- Chyba nie zrozumieliśmy się do końca - mówi uprzejmie kelner – pytałem, co by pan chciał?
- Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować po świecie...
- Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
- Czemu nie... a co pan ma?
- Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna, której kibicuję, przegrała, kiepsko mi tu płacą, doskwiera mi samotność... - odpowiada kelner.



























Kontakt:
...a co to jest w żargonie
...a co to jest w żargonie kelnerskim " meduza i lorneta" i pytanko, jak kelnerzy zapisywali na bloczku :
a) herbatę bez cytryny
b) herbatę z cytryną
( jako była żona kelnera wiem)
były kelner
@Meg:Ja, jako były kelner, też znam odpowiedź i nie jest to ani 'a', ani 'b'. To po prosut galaretka i dwa kieliszki wódki.
Pozdrawiam
Odp. na pierwsze pytanie
@Paweł Jop:Odp. na pierwsze pytanie prawidłowa :)
a tamto "a" i "b" było pytaniem oddzielnym , a odp.:
herbatę z cytryną na bloczku kelner zapisywał w skrócie "ch" czyli cytryna + herbata, bez cytryny "h":)
Deczko hardcorowo ;) ale na temat... :)
Zaprosił facet znajomych do restauracji na kolację. Zauważył, że kelner, który prowadzi ich do stolika, ma w kieszeni łyżki.
Zastanowił się chwilę, usiedli przy stoliku i wtedy zobaczył, że kelner od ich stolika również ma łyżki w kieszeni. A także inni
kelnerzy na sali. Poprosił kelnera bliżej i pyta:
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie
ArturAndersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, że średnio co trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu, przez co trzeba iść do kuchni i przynieść nową. Dzięki temu,że mamy łyżki pod ręką, zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70,3%.
Zdziwił się ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy rozporku cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do guzika, a drugi znika wewnątrz spodni. Zaciekawiony zawołał kelnera i pyta:
- Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co?
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy, jak pan. Ale tak ten łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan, mam go przyczepionego do... no wie pan! Jak idę do toalety, to rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszek, dzięki czemu po oddaniu moczu nie muszę myć rąk i wydajność wzrasta o 30%.
Facet znów był zdziwiony, ale zaraz odkrył nieścisłość:
- Dobrze, rozumiem, że go pan wyjmuje łańcuszkiem, ale jak pan go wkłada z powrotem?
- Nie wiem, jak inni, ale ja go wkładam łyżką.
(źródło: internet) ;)
:)
@kamel3d::)
:)
Ubawiły mnie te dowcipy serdecznie Pozdrawiam
Też na temat kelnera ....
Kelneeer !!!!!! Słucham Szanownego Pana - dwa jajka poproszę .Służę uprzejmie- gotowane , smażone , sadzone, po wiedeńsku - NIE , podrapać !!!!!!!
Kaja 1305
Kelneeeeer !!!!!! Słucham Pana - zjadłbym coś , ale nie wiem co? Kelner proponuje
i to i owo , nic mu nie odpowiada . Wreszcie gość mówi - zjadłbym coś na ( ą) .
Kelner pyta co? No przecież mówię na ( ą ) . Jdzie kelner do szefa i mówi , gość chce
danie na " ą" . Jdzie sam SZEF do klienta i pyta co to ma być na ( ą) - a klient
KRZYCZY - ątróbkę do cholery !!!!!!!!
Kaja 1305