Jedno budują, drugie rujnują.
Mozolnie dzień po dniu, pracownicy budowlani tworzą od podstaw nowe oblicze ulicy, która będzie wizytówką naszego miasta. Nie trzeba być fachowcem od budowy dróg, aby ocenić jak trudne zadanie mają przed sobą wykonawcy tego rodzaju prac. Droga od pomysłu, przez projekt, aż do jego realizacji, często usłana jest wieloma niespodziankami. Wpływ na to ma wiele czynników, począwszy od uwarunkowań geodezyjnych, po przez warunki pogodowe, z którymi drogowcy muszą sobie radzić. Zapewne tak samo jest i w tym przypadku. Jednak obserwując postęp robót, drogowcy doskonale wiedzą, jak dobrze zorganizować swoją pracę, aby uniknąć opóźnienia w zaplanowanym harmonogramie prac. Tym bardziej, że aura jest łaskawa dla budowniczych i sprzyja im w planowej realizacji zadania. Można by pomyśleć, nic innego jak tylko przyklasnąć dobrej organizacji pracy na tym odcinku. I faktyczne, postęp prac widoczny, przerostu zatrudnienia nie widać, każdy wie co ma robić, więc o co chodzi? Bić brawo i już ! Jednak jak to w życiu bywa, nie wszystko złote co się świeci. I tym razem przyglądając się uważnie, możemy dostrzec głęboko zakorzenioną w naszej mentalności bylejakość i prowizorkę. Z jednej strony widać, że wykonawcy robót tworzą coś bardzo ważnego, wartościowego dla miasta, a z drugiej strony bez mrugnięcia okiem niszczą coś co zastali obok. Tak też to wygląda i tym razem. Drogowcy remontując Wyszyńskiego, rozjeżdżają swoimi prywatnymi autami, pobocze i chodnik na Górczyńskiej. Czy tak trudno wygospodarować na placu budowy miejsce na parking dla swoich pracowników? Czy lepiej zniszczyć to co do tej pory służyło miastu i jego mieszkańcom latami? A może kalkulacja zaplanowanych wydatków na remont Wyszyńskiego, zawiera w sobie także wydatki na naprawę okolicznych trawników i chodników? Ja jako mieszkaniec naszego miasta nie mogę i nie chcę się godzić na takie zachowania. To od nas samych w dużej mierze zależy, jak będzie wyglądało nasze miasto. Brak naszej reakcji na dewastowanie najbliższej okolicy, przez ludzi z pobliskiego placu budowy, nie może być cichym przyzwoleniem na takie zachowania. A widok auta, zaparkowanego na trawniku czy chodniku, zawsze wywołuje we mnie zdecydowany bunt.
Bronisław Mierzwa

























Kontakt:
Dobrą wiadomość może zepsuć
Dobrą wiadomość może zepsuć niedopracownie parkingu dla pracowników. Nie pomyślano wcześniej. Z drugiej strony coś za coś.
Bronku, przeważnie w umowie,
Bronku, przeważnie w umowie, w części dot. zakresu wykonywanych prac jest warunek: "Po zakończeniu prac, teren przyległy należy doprowadzić do należytego porządku" - taki zapis powinien znaleść się w umowie, co nie zmienia faktu, że należało się przygotować do modernizacji, choćby poprzez wydzielenie parkingu na czas prowadzenia robót.
Dlaczego Pan nie używa
Dlaczego Pan nie używa akapitów łatwiej by się ogarniało tekst.
Pani Magdo
Obiecuję się poprawić ,właśnie dostałem kilka akapitów do łatwiejszego ogarnięcia moich tekstów i postaram się te akapity zastosować .pozdrawiam Panią serdecznie
Przywrócić do stanu poprzedniego
Myślę, że takie są standardy, że po zakończeniu prac teren należy przywrócić do stanu poprzedniego. Dotyczy to nawet takich rzeczy jak usuwanie warstwy gliny z jezdni na której samochody mogą się ślizgać. Ponieważ w ostatnich latach na Górczynie sporo się buduje, widziałem nieraz gromady robotników usuwające z asfaltu zanieczyszczenia jakie pozostawiały po sobie ciężarówki z budowy. Ostrzeżenie dla kierowców. Uważac. Na takiej glinie można pojechać jak na saniach.